„Sprzątaczka” czyli studium toksycznej relacji

20

O toksycznych związkach było u mnie wielokrotnie. Jednak nigdy nie pisałam o nich w kontekście filmów czy seriali. Tymczasem najnowsze produkcje pokazują bardzo szczegółowo, jak może wyglądać życie kobiety, która miała pecha spotkać niewłaściwego mężczyznę. Przykład, który ostatnio mnie zaintrygował to serial „Sprzątaczka” na Netflixie. Polecany w wielu kręgach, zwłaszcza przez kobiety, które toksyka poznały aż za bardzo. Bo serial ten jest prawdziwy. Tak bardzo, że to aż boli!

Początek był dobry

Początek zawsze jest taki sam. Piękny, intrygujący, wciągający bez reszty. On – przystojny, zabawny, życie z nim – nieziemskie. Do czasu aż wszystko się sypie.

Pojawia się kłopot. W przypadku „Sprzątaczki” dziecko, którego on początkowo nie chce. Liczy na to, że ona je wyskrobie. Kobieta odmawia. Potem gdy dziecko się rodzi, mężczyzna akceptuje je, ale dalsze życie razem to równia pochyła…. Mężczyzna zbyt często sięga po kieliszek i po wypiciu jest nieobliczalny.

Przemoc

Potem jest przemoc. Niekoniecznie ta klasyczna – fizyczna, ale dużo trudniejsza do udowodnienia – psychiczna. Znęcanie może mieć różną formę, poniżania, ośmieszania, ograniczania dostępu do pieniędzy.

Ona w końcu po jednym z wybuchów agresji postanawia uciec w środku nocy. Zabrać dziecko i szukać pomocy. Staje się bezdomna, nie ma dokąd pójść. Okazuje się bowiem, że zarówno on, jak i ona pochodzą z trudnych rodzin. Bez wsparcia, dobrych wzorców.

Co się dzieje dalej? Kobieta w końcu ląduje w przytułku. On próbuje ją znaleźć, wścieka się. Ona się boi. Tak bardzo. Zostaje sama. Próbuje ułożyć sobie życie na nowo.

Pomoc

Bohaterka serialu poszukuje pomocy. I nagle okazuje się, że nie jest to proste. Łatwiej byłoby, gdyby była bita, miałaby dowody. Niestety nie ma żadnych. Dziura w ścianie od uderzenia pięścią to za mało. Zresztą i tak przykrywa ją obraz. Szkło we włosach córki też. Bo dawno je wyjęła.

Kobieta musi znaleźć mieszkanie i pracę. Jednak nie jest to proste, gdy ma się małe dziecko. Jak iść do pracy, skoro nie ma kto zająć się córką? Żeby dostać miejsce w żłobku, bohaterka musi pracować. A może pracować, gdy będzie miała opiekę nad dzieckiem. Sytuacja bez wyjścia?

Serial doskonale pokazuje, jak skomplikowana może być sytuacja kobiety, która postanawia żyć na nowo, gdy nie ma wsparcia w najbliższych. Jak trudno wstać z kolan, znaleźć mieszkanie i pracę. I jak wiele nieprzyjemności może spotkać ofiarę od toksyka, który, jak w przypadku bohaterki serialu postanawia kobiecie odebrać dziecko.

Sprawa trafia do sądu.

Dlaczego i jaki jest jej finał?

Zachęcam was do obejrzenia kilku odcinków „Sprzątaczki”, by jeszcze dobitniej uzmysłowić sobie mechanizm wkraczania w toksyczny związek i trudne próby wyswobodzenia się z niego.

Tym bardziej, że jest też druga strona medalu, którą poznajemy w kolejnych odcinkach. Bohaterka serialu musi uporać się sama ze sobą. Jej decyzje zaprowadzają ją pod ścianę, wielokrotnie wydaje się, że jest sama sobie winna. Już, już widać światełko w tunelu, teoretycznie wszystko zaczyna się układać, i znowu to samo – popełnia głupi, irracjonalny błąd, który dla osoby o zdrowych stabilnych fundamentach jest niezrozumiały. To motanie się bohaterki może mocno irytować. Dlaczego ona tak robi? Co z nią nie tak? Można zapytać. Jej naiwność i wiara w to, że z byłym partnerem może być jeszcze dobrze, odbiera jej niemal wszystko. Zachowania destrukcyjne, pogubienie życiowe, problemy rodzinne nie pomagają. Bo to klasyczny obraz współuzależnienia i nieregularnych wzmocnień (jak to działa? – przeczytasz tutaj).

Los bohaterki to nie jest jakiś odosobniony przypadek, dlatego ten serial jest taki prawdziwi. Kobiety przez lata tkwią w bagnie, uciekają i wracają. Karmią się złudną nadzieję, bo on się poprawił, a ona go zmieni…Miłość wszystko uleczy. Bla, bla…. Potem znowu przeżywają rozczarowanie, bo wszystko wraca do złej normy. I kolejno pojawia się strach i wstyd.

Dlaczego tak wiele kobiet nie umie zakończyć krzywdzącej ich relacji? Dlaczego tak wiele odchodzi, a potem wraca? Skąd ten strach i ciągła potrzeba ratowania swojego toksycznego partnera? Dlaczego tak wiele kobiet tak długo oszukuje się, zaklinając rzeczywistość? Gdzie ich instynkt samozachowawczy?

To trudny obraz obyczajowy. Serial, który Cię wkurzy, doprowadzi do łez. I otworzy oczy.

20 KOMENTARZE

  1. Nie ma moje nerwy ten film. Cieszę się, że sama wyszłam z takiego związku. Myślę że próbują ratować, bo są uzależnione od tego typu emocji. Jeszcze w tym kraju i wyznaniu, przechlapane :/

  2. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, obudził emocje i ciężkie wspomnienia. Płakałam co chwila podczas oglądania, bo jest nas miliony kobiet, które mogą utożsamić się z życiem serialowej bohaterki.

  3. Bardzo mnie poruszyl ten serial, mało sie mowi o przemocy psychicznej i ekonomicznej. A tu zostalo to przedstawione w bardzo przystępny sposób. Nie jedna z nas tego doświadczyła, jestem niestety jedną z nich, bardzo ciężko jest ludziom zrozumieć, że jak nie ma siniaków to „czego narzekasz kobieto, inne maja gorzej”, a przemoc „cicha” według mnie jest bardziej niszcząca. Jak dla mnie serial godny polecenia, aby np. zrozumieć co się dzieje z kobieta w takiej sytuacji

  4. Najgorsze że to film na faktach co oznacza iż naprawdę pomoc państwa dla takich kobiet nie istnieje, w każdym razie nie u nas w Polsce.Nie mogę tego zrozumieć dlaczego politycy są aż tak głupi żeby nie interesować się przemocą wobec kobiet A przecież to my wychowujemy dzieci,czyli następne pokolenia.Im lepiej wychowane pokolenie tym lepsze,bogatsze,mądrzejsze społeczeństwo. To dotyczy nas wszystkich, ich też.😔

  5. Tu jest poruszony ważny problem – skoro nie bije , to czy jest to przemoc?
    Nie ma siniaków = nie ma przemocy?
    Niestety jest wiele takich kobiet, którym życzę z całego serca żeby znalazły w sobie siłę i odeszły.

  6. Bardzo dobre obyczajowe kino. Życie pokazane z tej brzydszej strony,często bardzo smutne i przygnebiące. Momentami człowiek czuje straszną bezsilność i wściekłość,że w kraju tak bogatym jak USA są tak ogromne różnice społeczne,gdzie jedni wyrzucają do śmieci całą lodówkę świeżej żywności,a inni nie mają na chleb i żyją z dnia na dzień. Bardzo polecam ten serial.

  7. Zadzwoniłam na niebieska linię… Tam Panie uświadomiły mnie, że się nie mylę, że to jak jest to jest przemoc psychiczna i ekonomiczna, że najlepszym sposobem będzie zgłoszenie tego po niebieską kartę… Wszystko takie proste… Ze się uda! Wręcz przeciwnie! Pomimo moich nagrań panie w mopsie stwierdziły, że jednak jest jakaś przemoc, ale to jest,, delikatne ” bo nie ma dosłownych wyzwisk, przekleństw itp. Sprawa skoczyła się tak, że niebieska karta zamknięta, sprawa w sądzie-kurator , bo preeciez sprawdzają czy dzieciom nie dzieje się krzywda i tyle! I jak tu uwierzyć w to, że ktoś mi uwierzy? Że mąż nie zabierze dzieci skoro tak wyszło?

  8. Myślę, że serial ukazuje dobrze jak moze wyglądać życie ofiary, kobiety która zwiąże się z toksykiem. U mnie wspomnienia wrócily, było ciężko.. Myślę, że osoby które przeżyły coś podobnego inaczej widzą ten serial już osoby, który nigdy przemocy w związku nie doświadczyły, ale mam nadzieję że daje do myślenia.

  9. Właśnie dziś skończyłam oglądać wszystkie odcinki, super film dokładnie na temat.najlepszy tekst :…….. potrzebowałam tygodni żeby przypomnieć sobie mój ulubiony kolor 😉 polecam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj