Jak radzić sobie z toksycznym rodzicem w dorosłym życiu?

21

Już nie jesteś dzieckiem. I to jest dobra wiadomość. Możesz zadbać o siebie, nie musisz godzić się na to, na co byłaś skazana w przeszłości. Jest też jednak zła wiadomość znacznie utrudniająca życie.

Toksyczny rodzic nadal powoduje dużo problemów. I mimo upływu lat, trudno się bronić. Powód jest prosty. W kontakcie z mamą czy tatą często odgrywamy role znane z przeszłości. Zostajemy wbici w znany schemat komunikacji. I mimo że tego mocno nie chcemy, to kolejne spotkania pokazują, że wyrwanie się z toksycznej pajęczyny jest bardzo trudne. Gdy próbujemy, zaczyna się szantaż, manipulacja, agresja słowna. W oczach najbliższych stajemy się czarnymi owcami. Niewdzięcznikami, osobami spod ciemnej gwiazdy. Bo jak możesz stawiać granice, mówić, że czegoś już nie będziesz akceptować, nie godzić się na to, co znasz od lat? Sprawiasz rodzicowi przykrość. Nie tak Cię przecież wychowano.

Brak szacunku

Rodzice są przekonani, że należy się im szacunek. I mają rację. Ludzi trzeba szanować. Jednak to nie jest tak, że starszym należy się poważanie z automatu, niezależnie od tego, jak się zachowują i co robią. Poza tym podstawą jest, by szanować się nawzajem.

toksyczni rodzice

Jeśli starszy rodzic nie szanuje dziecka, to trudno oczekiwać, że dorosłe dziecko będzie z ogromnym respektem podchodziło do swojego rodzica.

Wymaganie pewnego poziomu dyskusji dotyczy obu stron. Żadna nie powinna łamać pewnych reguł. Tymczasem wielu starszym rodzicom wydaje się, że nadal mogą kajać, krytykować, a nawet wyśmiewać własne dorosłe dzieci, bo są rodzicami. Są zdania, że jeśli uważają, że reprymenda jest ixh dzieciom potrzebna, to cel uświęca środki.

Nic bardziej mylnego.

W naszym społeczeństwie nadal panuje dziwny brak spójności. Wymagamy, żeby dzieci szanowały rodziców, ale zapominamy, że rodzice również powinni szanować własne dzieci!

Traktowanie z góry

Istnieje mnóstwo metod wychowawczych, a do tego jeszcze więcej teorii na temat tego, jak powinna wyglądać opieka nad dziećmi. Mimo często ogromnych różnic, wszystkie zgadzają się jednak co do tego, że proces wychowania w tradycyjnym wydaniu w pewnym momencie się kończy. Z wprost wyrażanego powinien poprzestać na dobrym przykładzie. Kontrolę zamienia się we wsparcie. Częste upominanie w empatię i gotowość niesienia pomocy. Z pozycji autorytetu rodzic przechodzi na bardziej równorzędne, partnerskie stanowisko.

Nie zawsze jednak tak się dzieje. Wielu rodziców nie chce oddać „pałeczki przywództwa” i jest święcie przekonanych, że mogą nadal organizować czas i decydować o życiu 30 czy 40 latków. To napotyka na zrozumiały opór i problem gotowy.

Próba narzucania swojego sposobu myślenia

W pewnym momencie mądry rodzic powinien przyjąć, że jego aktywna rola się kończy. Powinien być blisko, ale zająć się sobą, skupić się na własnym życiu, jeśli wcześniej tego nie zrobił. Niestety wielu nie jest gotowych, by zrobić kilka kroków wstecz, i często zaczyna przekraczać granicę:

  • ingeruje w życiowe wybory dziecka. To nie są tak zwane „dobre rady”, ale próba wymuszenia pewnego zachowania. Jeśli się nie poddasz, to jesteś tą zła.
  • sądzi, że wie lepiej, jak powinno żyć jego dorosłe dziecko,
  • próbuje wychowywać własne wnuki – zdarza się, że gdy dziecko wprost pyta o coś mamę, to…odpowiada babcia,
  • traktuje dorosłe dzieci jak osoby, które trzeba wyręczać w nawet najprostszych czynnościach, bo na pewno sobie same nie poradzą,
  • gdy próbujesz zrobić po swojemu, obraża się, manipuluje, próbuje robić coś za Twoimi plecami,
  • krytykuje Twojego partnera, kogo byś nie wybrała, on zawsze jest nieodpowiedni,
  • publicznie Cię ośmiesza,
  • rozpowiada na Twój temat kłamstwa,
  • twierdzi, że źle wychowujesz dzieci i popełniasz mnóstwo błędów (często przy Twoich dzieciach)
  • wprost podważa Twój autorytet przy dzieciach, próbuje buntować je przeciwko Tobie.

Lista problemów jest znacznie dłuższa. To tylko przykłady.

Problem z toksycznymi rodzicami jest taki, że nie są oni gotowi na rozmowy. Właściwie każdą próbę dialogu traktują jak zamach na swoje święte prawo do bycia takimi, jakimi są. Nie potrafią przyznać się do błędu, bo to zniszczyłoby ich kruche poczucie własnej wartości.

Trudno ich dziwić. Sami byli wychowywani w toksycznych rodzinach, często takich, w których ich rodzeństwo było faworyzowane, a oni emocjonalnie zaniedbywani. Ich wewnętrzne zbiorniki są puste, a z pustego to nawet Salomon nie naleje…

Jak zatem sobie radzić?

Niestety nie ma złotych rad.

Na pewno trzeba zadbać o siebie. Zrozumieć to, co się dzieje i nie pozwolić, by toksyczne mechanizmy przeniknęły do naszej rodziny i ją zniszczyły. Trzeba chronić własne dzieci, męża, który miewa ogromny problem ze spokojnym obserwowaniem tego, co się dzieje.

Jeśli uporamy się z trudną przeszłością, bardzo szybko zauważymy, że coś, z czym sami zmagaliśmy się jako dzieci stanie się całkiem niezrozumiałe dla naszych dorastających dzieci. I to często właśnie one będą najgłośniej protestować, gdy w trakcie spotkania z dziadkami zostaną przekroczone ich granice. To najmłodsi będą wskazywać na niesprawiedliwości, przykre zachowania. Ich protest będzie naturalny i spontanicznie wyrażony! Z czasem, jeśli nic się nie zmieni, zwyczajnie…przestaną lubić dziadków.

Rozmowy, rozmowy…i stawianie granic

Jeśli rozmowy nie przynoszą skutku, jedynym rozwiązaniem jest ograniczenie spotkań – zarówno pod względem ich częstotliwości i czasu trwania. Poza tym, gdy do nich dochodzi wskazane jest ograniczenie rozmów, unikanie zapalnych tematów, niewchodzenie w dyskusję, a gdy żadna metoda nie działa, pożegnanie się.

Warto pamiętać, że już nie jesteś dzieckiem, a rodzic nie ma na Ciebie takiego wpływu jak kiedyś. Choć być może każde przykre słowo przeżywasz, to tylko od Ciebie będzie zależało, jak bardzo weźmiesz je do siebie. Podstawa to dbanie o siebie, swój komfort i zdrowie.

Po spotkaniu z toksycznym rodzicem będzie trzeba odchorować. Powrót do wewnętrznej równowagi, zwłaszcza w przypadku wrażliwych osób może potrwać nawet kilka dni.

21 KOMENTARZE

  1. Coś w tym jest rodzice chcecie być szanowani to szanujcie nas i nasze wybory bo na ogół nie jesteśmy tacy jak wy.Często rodzice wytykają nam błędy że nie jesteśmy tacy jakby chcieli częsta krytyka ,wyśmiewanie krzywdzi dzieci nawet te dorosłe.Nasi rodzice zapominają że są coraz starsi i bedą potrzebować pomocy i co wtedy .Boli że swoje dzieci dzielą na lepsze i gorsze. Tylko bywa tak że te gorsze szybciej pomogą niż te wychwalone wiem co piszę .Rodzice kochajmy i szanujmy nasze dzieci to na starość odwdzięczą się tym samym.

  2. A ja nie mogłam się odciąć i na dodatek na mnie spadła opieka i teraz płacę za to straszną cenę. Wiadomo rodziców się kocha , ale czasami mama lub tata zawłaszczają nas sobie A jak próbujemy się wyzwolić to szantaż emocjonalny, granie na uczuciach i wpędzanie w poczucie winy. Trudny problem jak ktoś to przerabia.

  3. problem bardzo trudny zwlaszcza emocjonalnie ale warto ,warto walczyć o siebie bez względu z kim tę walkę toczymy. W końcu trzeba sobie uświadomić że to co było do tej pory ,było chore, nie wynikało z naszej winy. Trzeba poczuc swoja wartość bez względu na skutki bo tak jak było żle to juz nie może być i nie będzie. Mamy w sobie dużo siły i zawsze warto o siebie i swoja wartosc walczyć. NIKT nie ma prawa nas niszczyć nawet rodzice. NIKT.

  4. Co to za rady że trzeba się męczyć a potem odchorowywać i tak bez końca a potem paść trupem?! Kto może niech zrywa kontakty a co najmniej totalna obojętność nie ma innej rady.

  5. Nic dodac nic ujac…
    Ograniczanie kontaktu i pokazywanie jasno granic to podstawa. Czasem jednak i to za wiele nie pomoze. Takie osoby czesto nie maja wzorcow z domu i nie odcieli tzw pepowiny i nadal traktuja doroslych ludzi jak niepełnosprawne umysłowo dzieci… Ingerowanie w ich zycie, ustawianie go, a jak nie to obrazanie i konrolowanie na kazdym kroku i z kazdej godz. W takich sytuacjach mysle ze juz terapia chyba pomoze bo inaczej niszczy zycie nie tylko kogos ale tez swoje bo uwaza ze ma damat, oczywiscie wymyslony… uzalajac sie nad soba jakze sa biedni, nie szczesliwi i lekcewazeni, że to „dziecko” jest złe, bo nie słucha wymyslnych rad ktore ni jak sie czesto maja do rzeczywistosci bo jej sila rzeczy nie znaja do konca…

  6. Wszystko pięknie ,tyle tylko , że zapominacie o chorych rodzicach . Nie zawsze da się odciąć.
    Udało mi się kilka lat odpocząć od mamy ,a teraz ona jest po udarze i musiałam ją wziąć do siebie. Na szczęście był to lekki udar i wraca powoli do siebie ,ale już do końca będzie mieszkała ze mną.
    Nie da się uciec ,nie da się postawić granic ,bo ona tego nie rozumie ze względu na ten udar. Zachowuje się jak rozkapryszone dziecko.
    Ale nie wyobrażam sobie, by zostawić ją samą.

  7. Ja uwazam ze matka musi byc obecny w ZYCIU dzieci ……sluzyc rada i pomoca w MOMENCIE kiedy o nia prosza .Z calym szcunkiem dla tych co maja inne zdanie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here