Bycie rodzicem to niełatwa rola. Nie sposób nie popełnić błędów. Każdy z nas ma sporo z nich na swoim koncie. Rzecz w tym, żeby nie błądzić nadmiernie i aby nasze błędy nas nie dyskwalifikowały...Poza tym mądry człowiek uczy się na błędach i wyciąga z nich wnioski. Niestety często z wiekiem traci tę zdolność. I co gorsza zatrzymuje się w czasie, uważając, że nadal może wychowywać swoje dorosłe dzieci. Efekt niestety jest odwrotny do zamierzonego. Rzadko dzieci robią to, co chce dorosły rodzic. A im bardziej stawiają na swoim, tym gorzej są oceniane przez rodziców.
Dodatkowo po obu stronach rośnie niechęć i rozczarowanie. A największy problem w tym, że nie sposób starszych rodziców…zmienić. Bo oni żyją w przekonaniu, że postępują właściwie i to dziecko źle robi, nie słuchając ich. Sytuacja patowa? Nie. Trzeba zadbać o siebie.
![]()
Rodzic, który zatrzymał się w czasie
Przed rodzicem stawia się wiele zadań, a a ich zakres zmienia się wraz z wiekiem. Naturalne jest, że małe dzieci wymagają większego zaangażowania. Jednak im dzieci są starsze, tym rodzice powinni coraz mniej ingerować, a coraz więcej po prostu poświęcać swojego czasu na stanie z boku – obserwację, czuwanie i wsparcie.
Gdy dziecko wyprowadza się z domu, pojawia się znany i szeroko opisany syndrom pustego gniazda, z nim rodzi się pustka, strach i mnóstwo emocji, które niekoniecznie chcemy odczuwać.
Rodzic dorosłego dziecka staje przed próbą. Jeśli zda test, to zaczyna zajmować się sobą, odnajduje nowe pasje, poświęca więcej czasu na przyjaźnie. Jeśli test obleje, zatrzymuje się w czasie, sądząc, że nadal może ingerować w życie dorosłego dziecka, mówiąc mu co ma robić.
Gdy dziecko zachowa się jak dorosły i… nie posłucha, starszy rodzic zaczyna się obrażać, publicznie zwracać mu uwagę, obgadywać w rodzinie, itd. Rodzic, który nie rozumie, że jego rola znana z przeszłości się skończyła, może tkwić w złych schematach przez lata, popełniając mnóstwo błędów charakterystycznych dla młodych, a nie doświadczonych rodzicach. Staje się zakładnikiem swoich błędów.
Wyróżnianie
Dorosłe dziecko, które ma odwagę być niezależne, nie trzyma się kurczowo maminej spódnicy, zamiast doczekać się oklasków od rodziców, którzy zatrzymali się w czasie, doświadczy wielu przykrości. I tylko od jego świadomości i siły charakteru zależy, jak to zniesie.
Dalsze losy danej rodziny mogą potoczyć się na wiele sposobów.
Częstym wyraźnym sygnałem problemów w jej rdzeniu jest odtrącenie jednego dziecka i wyróżnianie drugiego. Niekiedy mechanizm ten powtarzany jest z pokolenie na pokolenie. Paradoksalnie starszy już wiekowo rodzic, który doświadczał podobnych zachowań od swoich rodziców, postępuje podobnie w stosunku do własnych dzieci. A przecież tego nie chciał!
- wyróżnia dorosłe dziecko, które idzie drogą wyznaczoną przez rodzica, które spełnia jego ambicje, żyje tak, jak sobie rodzic tego życzy. Nagradza się też tego, kto uważany jest za podobnego do mamy czy taty,
- często powtarza się mechanizm znany z przeszłości. Ojciec, który wychował się w rodzinie, w której wyróżniana była jego siostra będzie w swoim domu wyróżniał syna, a karał za błędy przeszłości niczemu winną córkę. Może tak postępować przez lata, aż do własnej śmierci. I niestety często krzywdzi nieświadomie! Co wyklucza możliwość refleksji i zmiany postępowania. Co ciekawe, niestety wyróżniane dziecko rzadko okazuje pełne oddanie rodzicowi, zwłaszcza wtedy, kiedy ten podupada na zdrowiu i potrzebuje pomocy. Wtedy dużo częściej okazuje się, że można liczyć na przez lata pomijane i odtrącane dziecko. Przypadek?
Złe traktowanie dorosłych dzieci przez starszych rodziców to zazwyczaj “klątwa”, która trwa i zbiera żniwo przez lata. Powód jej jest prosty – nieprzepracowane osobiste problemy z przeszłości.
Jak rodzice manipulują dorosłymi dziećmi?
Co robić, gdy starsi rodzice źle traktują swoje dorosłe dzieci?
Gdy byliśmy mali, na pewne rzeczy nie mieliśmy wpływu. Nasza bezbronność, zagubienie i brak możliwości realnej oceny sytuacji utrudniały nam skuteczną obronę.
Jako osoby dorosłe możemy więcej. Nie musimy godzić się na złe traktowanie:
- na ataki możemy odpowiadać wprost, asertywnie wyznaczając swoje granice,
- jeśli to nie pomaga, możemy ograniczyć kontakty do minimum,
- nawet jeśli to nie pomoże, to mamy wyjście – albo zerwać kontakty z toksycznymi rodzicami, albo nauczyć sobie tak radzić, by trudne zachowania nas nie raniły. Zarówno jedna jak i druga opcja jest bardzo trudna w realizacji, w praktyce.
To, co możemy zrobić na pewno, i co jest najważniejsze – TO NIE POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW RODZICÓW. CHRONIĆ NASZE DZIECI I DBAĆ O WŁASNĄ RODZINĘ. Myśleć też o sobie!
Co możesz zrobić, jeśli ten tekst opisuje Twoją sytuację?
- Zastanów się, jakie zachowania rodzica najbardziej Cię ranią.
- Zapisz swoje granice: to pomaga je później komunikować. Jak stawiać granice i nie czuć się winną: psychologia krok po kroku
- Porozmawiaj z kimś zaufanym o tym, co przeżywasz.
- Rozważ konsultację z psychologiem, jeśli czujesz przeciążenie.
- Pamiętaj, że masz prawo do spokoju, szacunku i własnego życia.
To nie jest łatwy temat, ale nie musisz przez to przechodzić sama.
FAQ: Najczęstsze pytania o trudne relacje dorosłych dzieci z rodzicami
Dlaczego starsi rodzice źle traktują swoje dorosłe dzieci?
Przyczyny mogą być różne: lęk przed starzeniem, poczucie utraty kontroli, nieprzepracowane traumy, brak umiejętności emocjonalnych, a czasem powielanie wzorców z własnego domu. Często nie wynika to ze złej woli, ale z braku świadomości. Niestety nawet świadomość przyczyn jest trudna do zmiany w zakresie samego zachowania.
Jak rozpoznać, że rodzic jest toksyczny wobec dorosłego dziecka?
Najczęstsze sygnały to: krytyka, umniejszanie, manipulacja, wzbudzanie poczucia winy, brak szacunku do granic, ignorowanie potrzeb, wybuchy złości lub milczenie jako kara.
Czy dorosłe dziecko może ustawić granice wobec rodzica?
Tak, i jest to wręcz konieczne. Granice chronią zdrowie psychiczne i pomagają budować zdrowszą relację. Mogą dotyczyć kontaktu, tematów rozmów, sposobu komunikacji czy częstotliwości spotkań. Niestety często nie są respektowane przez starzejących się rodziców, co wymusza zmniejszenie częstotliwości kontaktów, a w skrajnych sytuacjach nawet jego zerwanie.
Co zrobić, gdy rodzic nie szanuje granic?
Warto powtarzać je konsekwentnie, jasno komunikować konsekwencje i ograniczać kontakt, jeśli sytuacja się nie poprawia. Czasem pomocna jest terapia lub wsparcie specjalisty.
Czy ograniczenie kontaktu z rodzicem to dobry pomysł?
Jeśli relacja jest krzywdząca, a rozmowy nie przynoszą efektu, tak. Ograniczenie kontaktu może być formą ochrony siebie, a nie „karą” dla rodzica. To również forma ochrony dla całej Twojej rodziny, również dzieci. Toksyczna rodzina? Twoja rola przeciąć węzeł gordyjski i żyć inaczej
Jeśli ten temat jest Ci bliski, zajrzyj też do innych artykułów o relacjach rodzinnych.
Gdy Twoi rodzice się do Ciebie nie odzywają, uparcie milcząc, to jest to przemoc
To ciężki czas dla obu stron :/
Na szczęście mam cudownych rodziców i problem mnie nie dotyczy, choć jest naprawdę trudny i warto o nim mówić.
Dziękuję, że o tym napisałaś…
Mam ten sam problem. Z mamą, którą postanowiłam zamieszkać po śmierci męża, a mojego taty, by ją wspierać. Teraz kiedy mija już prawie 15 lat, ja założyłam własną rodzinę, utwierdzam się w przekonaniu, że to była moja najgorsza decyzja…
Dokładnie co za dużo to niezdrowo, tacy rodzice mają klapki na oczach i myślą że znaleźli receptę na całe życie swojego dziecka . To okropna sytuacja ale zdarza się i w rodzinie zostajesz wyrzutkiem i czarna owcą bo przecież to rodzice i trzeba ich słuchać zawsze bo nie chcą źle
Jak oni nam tak my im i tyle w temacie
To nie takie proste, bo w artykule pisze jasno, że jeśli nie da się odciąć od takich rodziców, czy też nauczyć się z tym żyć to jedyne co możemy zrobić to nie powielać tego błędu wobec naszych dzieci, a gdy one będą patrzyły na nasz ,,rewanż” w stosunku do naszych rodziców, to na starość one powielą nasze zachowanie, czyli postąpią z nami tak samo. Wg. mnie nie każdy jest w stanie nauczyć się nie zwracać uwagi, na złe zachowanie rodziców i jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest izolacja, tzn. odcięcie się od takiej toksycznej relacji, dla dobra naszego i naszych dzieci.
Banał. Jestem starym piernikiem i mam dorosłe dzieci. Są dla mnie wszystkim,jestem z nich dumny i nie neguje ich decyzji i ich wyborów. Gdy będą upadać to ja zawsze będę amortyzować upadki
To bardzo trudne doświadczenie. Mieszkam w jednym domu że starszymi Rodzicami i moją Rodziną- Mężem i dwoma Synami. Całe dotychczasowe życie sądziłam, że tworzymy w miarę zgodną Rodzinę, ale od kiedy opieka nad chorą Mamą i nieporadnym, ale despotycznym Ojcem spadła praktycznie tylko na mnie ( pomimo 3 rodzeństwa) wiem, że pozostanie w rodzinnym domu było najgorszą moją życiową decyzją. Rodzice traktują mnie jak opiekunkę na każde zawołanie pomimo, że pracuję zawodowo. Świadomość stworzenia moim Synom i Mężowi takiego toksycznego życia też nie poprawia sytuacji… Jest mi ciężko, ale nie potrafię tego zmienić, choć uczę się asertywności i wreszcie stawiania granic.
To bez znaczenia, czy mieszka się z rodzicami czy nie. Chodzi o odinstalowanie sterownika “pępowina”.
Natomiast zdumiewa mnie pewien mechanizm “zbiorowego odplamiania” sumień. Drogie “KOBIETYTOMY.PL” , czemu do artykułu przykleiłyście zdjęcie mężczyzny? Statystyki sądowych orzeczeń przy rozwodach to 93-97% “dziecko przy matce”. Małżeństwa “nierozleciane” to w zasadzie nic innego. Odstawiony na boczny tor (z funkcją bankomatu w połączeniu z “psem gończym (pieniądze przynoszone w zębach i “do kojca!!!”). Wiele małżeństw jest związkiem dwojga ludzi – “córki i matki”. Nierzadko obie z ukrytym narcyzmem… Celowo w trzecim od końca zdaniu nie użyłem słowa “dorosłych”.
Tak. Jest kryzys męskości ale kryzysu kobiecości nie da się zatuszować/anihilować, nie mówiąc o nim.
Może czas odgryźć pępowinę od mamy i żyć prawdziwie w swoim życiu, w swoim związku? Co to za niezależność, gdy się uniezależnia od mężczyzny (męża, partnera) a uzależnia od matki/córki?
Niektórzy rodzice zapominają, że dziecko nie jest po to, aby spełniać ich niezrealizowane marzenia. Dorosłe dziecko to odrębna jednostka, która ma prawo iść własną droga, dokonywać własnych wyborów i oczywiście popełniać błędy. Bardzo toksyczne jest, jeśli człowiek w wielu 40 lat nie potrafi sam podejmować decyzje, tylko słucha rodziców. Rozsądny rodzic wie, że w pewnym momencie trzeba dziecko wypuścić z gniazda i zająć się swoim życiem, a nie ciągle ingerować w zycie dorosłego dziecka. Nic dobrego z takiego chorego układu wyjść nie może.