Podobno żyjemy w najlepszych możliwych czasach. A jednocześnie w wyjątkowo trudnych. Mimo że mamy „wszystko”, coraz częściej nie potrafimy się tym cieszyć. Dopada nas brak energii, brak czasu na sen, a nawet brak seksu, już bez wstydu, za to z niepokojem. Psychologowie mówią, że to sygnały przeciążenia. Podobno jest tak z wielu powodów. I niemal każdy jest trudny do odwrócenia. No poza jednym…
![]()
Dlaczego nie mamy ochoty na nic? Za dużo pracujemy
Niektórzy mówią, że winna powszechnego braku energii u ludzi jest kultura zapie… Żyjemy za szybko, pracujemy za ciężko, często uważamy, że nasza praca nie ma sensu.
Sądzimy, że nie mamy wyboru i że zmęczenie psychiczne to dzisiaj norma. Musimy robić to, co trzeba, bo za coś trzeba przecież żyć. Na tym polega dorosłość, żeby sobie radzić. Nie ważne, że ze wszystkim się nie zgadzamy, tak wygląda system.
Narzekamy zatem. Czasami na to, że pracujemy po to, żeby żyć, ale na życie po tej pracy nie ma już ochoty. Niekiedy niewiele już zostaje na to, żeby móc się cieszyć. Życie jest coraz droższe. Kredyty, wydatki, drożejące paliwo, jedzenie, ciągły niedoczas, potrzeba osiągania, wspinania się. Apetyt, który rośnie w miarę jedzenia, a wypalenie życiowe odbiera radość do wszystkiego.
Praca zabiera nam życie — psychologiczne skutki przeciążenia
Chcemy nadążać, ogarniać, trzymać poziom. Jest tyle możliwości, a rezygnowanie z nich dobrowolnie to we współczesnej narracji lenistwo, czy po prostu głupota. Dlatego pracujemy coraz więcej i coraz mniej dobrze odpoczywamy. Jednak brak równowagi praca-życie się mści.
Polacy są jednym z najbardziej pracowitych i najbardziej zestresowanych narodów. To po prostu widać. Przeciążenie obowiązkami jest stanardem. Jednak jest tak dlatego, że jako jedno z pierwszych pokoleń mamy szansę się dorobić. Wcześniejsze pokolenia żyły w okresie wojny, różnych problemów polityczno-gospodarczych. My dopiero mamy prawdziwe możliwości, których dawniej nie było.
Nie ma w Polsce aż takiej historii przekazywania i gromadzenia majątku, jak w innych regionach Europy. Jest natomiast ciągły głód osiągnieć i potrzeba gonienia innych narodów. Czujemy, że możemy, ale jednak płacimy za to wysoką cenę.
Brak wsparcia rodzinnego – ważny powód braku energii do życia
Rodziny wielopokoleniowe, które dawniej były standardem, dzisiaj są już rzadkością. Wiadomo, że lepiej na swoim. To oczywiste. Dlatego wyprowadzamy się z domów rodzinnych. Tworzymy swoje. I dobrze.
Tylko po drodze zmieniło się jeszcze coś innego. Możliwość polegania na babci, dziadku, siostrze, cioci, wujku…
“Rodzina miała być wsparciem. Dziś często jest tylko wspomnieniem.”
Oczywiste jest to, że najlepiej jednak gdy rodziny się wspierają. Dzisiaj to nie takie oczywiste. I to odbiera energię, a także jest przyczyną zjawiska, które w Polsce bardzo szybko rośnie. Wypalenie rodzicielskie jest konsekwencją tego, co się stało. A zmiany społeczne są ogromne..
Nie dość, że mnóstwo kobiet poszło do pracy, pełnoetatowej, to nadal muszą one się mierzyć z wieloma wyzwaniami w domu. I co gorsza, dzisiaj nie mogą liczyć na wsparcie, które dawniej było oczywiste.
Brak wsparcia społecznego i wypalenie jako konsekwencja
Takich historii z życia jest mnóstwo.
Teściowa korzystająca z pomocy swojej mamy, która gotowała obiady dla całej rodziny, opiekowała się dziećmi. Dzisiaj ta sama osoba nie interesuje się w ogóle wnukami. I można uznać, ok, kiedyś kobiety nie pracowały albo pracowały krócej, szybciej przechodziły na emerytury. Dorosłe dzieci szybciej miały dzieci. To też prawda.
Jednak nie cała. Obecnie nadal wiele kobiet i mężczyzn, którzy są dziadkami, są na emeryturze, ale nie angażują się w pomoc rodzinie. I zastanawiające jest, że osoba, która sama czerpała pomoc od innych, tej samej pomocy nie udziela. Pałeczka w społecznej sztafecie nie została przekazana. Właśnie się zatrzymała. I to jest problem.
Przeczytaj: Dlaczego współczesne babcie są inne niż kiedyś i co to oznacza dla rodzin?
Wypalenie życiowe. Brak wsparcia od rodziny
Oczywiście to nie takie proste w ocenie. Czasami dziadkowie są schorowani, niekiedy czują się po prostu zmęczeni, ale też czasami jest tak, że się nie angażują, bo nie chcą. Nie że nie mogą. Nie chcą.
Narzekają na ból, gdy rodzina jest w komplecie, ale już na spotkaniach w klubie seniora czują się świetnie. Wcale nie jest to rzadkie. Seniorzy podnoszący chodziki, odrzucający laski i biegnący na tramwaj…i stwarzający wrażenie na co dzień, że ledwo sobie dają radę. Jeden obrazek, za chwilę drugi. Przygotowany do okoliczności. Nie bez powodu wielu dorosłych dzieci zauważa fałsz i manipulacje, gdy zaczyna się łączyć kropki.
Z drugiej strony motywy są różne.
Samotne macierzyństwo, samotne rodzicielstwo a brak energii do życia
To co się zmieniło na pewno to rozluźnione więzy rodzinne. To fakt. Mniej sobie pomagamy, mniej się wspieramy. Są wyjątki, ale jednak tendencja zmierza ku egocentryzmowi.
Babcie mówią, że teraz czas na nie. Dziadkowie najczęściej nawet nie biorą pod uwagi większego zaangażowania w życie rodziny. Dlatego rodziny radzą sobie same. A gdy dzieci rosną, to zmęczone matki mówią: teraz ja. I chcą odpocząć. Ojcowie również. I wcale nie myślą opiekować się rodzicami, czy teściami, którzy oczekują wsparcia.
Pamięć tego, jak wiele razy było się pozostawionym samemu sobie pozostaje. Jest silna, czasami podbarwiona żalem…I znowu scenariusz się powtarza. Pomocy od rodziny nie ma, a dzieci patrzą i chłoną wzorce, które się im pokazuje. Sytuacja bez wyjścia?
Niektórzy mówią, że nie.
Nawołują – że babcie mogą robić, co chcą. Dziadkowie mają żyć po swojemu. I ok. Każdy żyje, jak chce.
Nawet sąsiadki nie wołają na obiad, nie pilnują nie swojego dziecka, jak było kiedyś. Wszyscy żyjemy niezależnie, a jednocześnie społeczeństwo jako takie czuje się coraz bardziej samotne i…zmęczone (co widać w wynikach badań). Bo brak wsparcia rodzinnego to nie taki prosty manifest. On uderza nie tylko w osobę, która w w danym momencie potrzebuje pomocy, ale też tą, która tej pomocy nie udziela. Tylko ta druga nie ma tego świadomości.
Brak energii do życia. Brak czasu na sen i seks…czynnik, który można usunąć
I na koniec to, co jest najłatwiejsze do rozwiązania.
Higiena cyfrowa.
Zabrzmiałam jak staruszka, ale zobacz. P
latformy społecznościowe płacą wysokie kary. udowadnia się im stosowanie mechanizmów uzależniających, które mają przykuć nas do telefonu i wydłużyć czas scrollowania. One robią to nie tylko dzieciom (oczywiście im też), robią to także dorosłym. Ale dorośli udają, że problem ich nie dotyczy.
Nic bardziej mylnego. Dotyczy.
Dlatego na brak energii do życia i brak czasu na sen oraz seks też kluczowe jest:
- odkładanie telefonu i niepatrzenie na minimum godzinę przed snem,
- ustawianie limitu na social media,
- wyłączenie zbędnych powiadomień,
- planowanie dni bez telefonu,
- higiena cyfrowa, czyli łapanie się, kiedy bezmyślnie sięgamy po telefon.
To jest ten czynnik, który zjada nam energię i na który mamy wpływ.
Być może gdy przyjrzymy się, ile rzeczywiście czasu spędzamy, bawiąc się nowoczesnymi technologiami, znajdziemy więcej czasu na prawdziwy odpoczynek? Na sen i to drugie na s też?
Co dalej?
Nie musimy być zmęczone w samotności.
Zapisz się na newsletter: tworzę przestrzeń, w której można odetchnąć.