Dlaczego mimo wszystko warto być mądrą? Atlas zbuntowany

0

Nie bądź mądra. Kobieto, po co Ci to? Nie zawstydzaj innych, nie wyróżniaj się, wpasuj się. Ludzie nie lubią takich, jak Ty. Opuść poprzeczkę i daj sobie spokój z ideałami. Żyj łatwiej.

Nie.

Dlaczego nie?

Ostatnio przeczytałam ponad 1100 stron fantastycznej książki wydanej wiele lat temu (w 1957 roku), a niezmiernie aktualnej. Myślę, że każdy, tak absolutnie każdy powinien ją przeczytać. By zrozumieć. Że warto być mądrą, nawet jeśli świat głupieje na potęgę. Warto myśleć, nawet jeśli mówią nam, że to skomplikowane, że nam nie przystoi wątpić, zadawać pytań, że mamy ślepo wierzyć autorytetom. No nie. Nie mamy. Mamy podawać w wątpliwość, pytać, dociekać. Prawda nie da się zagiąć, obalić, argumenty zawsze wygrają z mrzonkami. Prawdziwa prawda nie boi się dyskusji. A mądry człowiek po prostu nie wszystko bierze…na ślepo.

Kim był Atlas?

Atlas to jeden z tytanów. W mitologii greckiej dowiadujemy się, że został skazany przez Zeusa na okropną karę – miał dźwigać na swoich barkach sklepienie niebieskie. Ciężar ogromny. Trudno sobie wyobrażać większy.

My, kobiety również czasami czujemy się jak mityczny Atlas. Mamy wrażenie, że dźwigamy cały świat na swoich ramionach, podtrzymujemy nogą, kolanem, łokciem, głową, czym się da, całą rzeczywistość, żeby jakoś wszystko działało, żeby się nie rozsypało. Męczymy się, wzdychamy, czasami mamy wrażenie, że nadmiar wyzwań nas przerasta, że już dalej nie damy radę. Że to za dużo dla nas. I się buntujemy…

Przychodzi czas kryzysu, który może być dobrym momentem oczyszczenia. Gdy krzyczymy, że nie damy już tak dalej rady, to jest szansa, że rzeczywiście się zbuntujemy. Jest to chwila oddania części obowiązków innym, zrezygnowania z tego, czego nie musimy robić, zadbania o siebie, skupienia się na relaksie, odprężeniu. W końcu jest to czas zwrócenia uwagi, że nie jesteśmy z tytanu i czas powiedzieć „nie”. Po to, by przeżyć. Czas najwyższy.

Każdy Atlas musi się zbuntować.

Dlaczego Atlas zbuntowany?

Atlas zbuntowany” to książka napisana przez Ayn Rand. 65 lat temu. A dotąd szalenie popularna. Przez pewien czas uważana za drugą po Biblii, najbardziej znaną książką na świecie. Mimo tak ogromnego hałasu, jakiego narobiła publikacja, autorka nie miała lekkiego życia. Tuż po publikacji została okrzyknięta hieną, kobietą nierozumiejącą świata, wrednym przedsiębiorcą, dla którego liczą się tylko pieniądze. Takie reakcje jednoznacznie pokazują, że osoby je głoszące nie zrozumiały przesłania tej publikacji. Zresztą dzisiaj nadal się słyszy podobne komentarze na temat tej książki. Moim zdaniem niesłusznie.

O co tyle krzyku?

W „Atlasie zbuntowanym” autorka prezentuje szaloną wizję świata pozbawionego ludzi inteligentnych, przedsiębiorczych, zaradnych, znających się na swoim fachu. Świata, w którym nie liczy się prawda, wiedza, rozum, pracowitość, ambicja, dążenie do celu, uczciwość, a przeciętność i ubóstwo intelektualne, nijakość. Takiego, w którym wykonuje się ślepo rozkazy, nie poddaje nic w wątpliwość, nie myśli się. Im więcej się żąda, tym więcej się otrzymuje. Przynajmniej do pewnego czasu, kiedy jeszcze są dobra, którymi można dysponować. To świat, w którym karze się osoby przedsiębiorcze, zaradne, utalentowane, by te, którym chce się mniej, mogły żyć lepiej. Odbiera się tym, którzy pracują i daje tym, którzy udają, że coś robią.

Świat bez rozumu

Świat bez rozumu, bez myślenia. Oparty na naiwnym poglądzie, że każdemu można dać po równo. Socjalizm w swojej najgorszej postaci, który każdorazowo prowadzi do tego samego – biedy. Gdy nie opłaca się pracować, starać się, a nagrody dostaje się za nicnierobienie, osoby, które swoją pasją, zaradnością zmieniają świat, znikają. Już nie chcą się stosować do bezsensownych przepisów, akceptować odrealnionego prawa. Tworzą swoją alternatywną rzeczywistość.

Wraz z nimi znika też bogactwo, przemysł, odkrycia naukowe, książki, sztuka. W końcu nie ma też jedzenia, światła, podstawowych rzeczy potrzebnych do przeżycia. Jest agresja, wojna, anarchia, strach, poczucie beznadziei. Powolna agonia. Świat bez ludzi przedsiębiorczych i pracowitych nie może istnieć.

Autorka przeżyła najazd bolszewicki. Odebrano jej rodzinny dom. Była wielkim przeciwnikiem komunizmu. I właśnie jemu sprzeciwiła się na ponad 1100 stronach. Tworząc powieść fantastyczną, romans, z wieloma wątkami filozoficznymi i ekonomicznymi. Myślę, że jest to publikacja niezmiernie godna polecenia. Dla każdego, kto twierdzi, że:

  • bogatym trzeba zabrać i dać biedniejszym,
  • należy wprowadzać wyższe podatki,
  • rozdawać pieniądze biednym,
  • drukować pieniądze, gdy ich brakuje,
  • kierować się strachem, gdy jest zagrożenie,
  • słuchać się ludzi mówiących o przedsiębiorczości, a niemających nigdy firmy i
  • nieprowadzących żadnego przedsiębiorca,
  • nie można się wypowiadać na tematy, jeśli nie ma się wykształcenia w danym kierunku,
  • autorytety nigdy się nie mylą, trzeba im ślepo wierzyć,
  • każda osoba wykształcona w danym kierunku jest mądrzejsza od osoby mającej inne wykształcenie, ale zainteresowanie w danym zakresie,
  • pewnych tez nie wolno poddawać w wątpliwość,
  • należy tworzyć regulacje, które miałyby wprowadzić odgórnie „sprawiedliwe warunki” rozwoju dla każdego.

Choć powieść czasami jest zbyt moralizatorska, przydługa we fragmentach filozoficznych i zbyt mocno pisana pod „tezę”, to myślę, że doskonale tłumaczy, czemu „dla każdego po równo” – to droga do biedy i dlaczego każdy socjalizm (rozdawnictwo, chwalenie przeciętności, walka z rozumem) kończy się źle dla wszystkich. Nie prowadzi do dobrobytu, ale znacząco pogarsza komfort życia. Więc zanim zaczniesz myśleć, że należałoby zabrać bogatym i dać biednym, szkoła i dobry nauczyciel to relikt przeszłości, nie warto się uczyć i starać…to pomyśl. Że to już było. I to nigdy nie skończyło się dobrze. Tym razem też się nie skończy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj