Nie lubimy gniewu. To ta emocja, która została nam wybita z głowy na wiele możliwych sposobów. Bo nie wypada, bo złość piękności szkodzi, bo dziewczynki się nie złoszczą. Gniew jest męski, nie kobiecy. Tak mówili i nadal mówią. Zresztą gdy jesteś zła, to znaczy, że nie panujesz nad sobą. Jesteś słaba. Dlatego pokerowa twarz i spokój są zdecydowanie lepsze. Tylko czy rzeczywiści? Lepsze dla kogo? Bo na pewno nie dla nas. Pewnie, że dobrze, gdy po nas spływa…ale gdy tak jest naprawdę, a nie gdy tak sobie po prostu wmawiamy.
Gniew jest nam potrzebny
Podobno są dobre i złe emocje. To nieprawda. Ten podział jest krzywdzący. Żadne emocje nie są złe, każde, nawet te trudne są po coś. Są potrzebne, mówią do nas i alarmują. Są źródłem wiedzy, ważnej informacji zwrotnej, wskazują, gdzie są nasze granice, pozwalają nam chronić siebie i najbliższych.
Taki gniew informuje, że ktoś nam nadepnął na odcisk, że zrobił coś, co nie było w porządku, że posunął się o krok za daleko, że to, co było, nie było miłe. Motywuje nas do reakcji, do powiedzenia “nie”, rozpoczęcia trudnej rozmowy, a także, gdy trzeba – walki o siebie, czy to w wymiarze słownym, czy fizycznym (czasami trzeba przecież odeprzeć atak, by ratować siebie). Gniew pozwala nam zadbać o siebie i najbliższe nam osoby, to on aktywuje się w sytuacji zagrożenia i jest reakcją jak najbardziej wskazaną. Reakcją może być walka, ale też zamrożenie, czy ucieczka. Opuścić towarzystwo, które nas krzywdzi, zadbać o siebie, by zmienić to, czego nie lubimy. Działać – gniew nam to umożliwia, jak mało co.
![]()
Gdy nie wyrażasz gniewu…
Co się dzieje, gdy nie wyrażasz gniewu? Bo sądzisz, że go nie odczuwasz (tak niektórzy łudzą się, że to prawda, bo przecież gniew nie jest fajny, dlatego wierzę, że jestem od niego wolna) lub robisz wszystko, by go do siebie nie dopuścić?
Niestety są dwie złe informacje. Po pierwsze emocje, których nie wyrażasz nie znikają. Na nasze nieszczęście nie ulatniają się, one się kumulują w nas samych i objawiają pod postacią stresu, lęku, wewnętrznego napięcia, w problemach ze snem, bezsennością, w kłopotach z koncentracją, w zmianach w wyglądzie, bólu głowy, brzucha, pleców….. Mogą prowadzić także w dłuższej perspektywie do depresji.
Niewyrażony gniew to źródło bóli somatycznych, złego samopoczucia, braku satysfakcji. To częsta i największa przyczyna tego, że czujemy się wewnętrznie puste, czegoś nam brakuje. Co prawda nie odczuwamy złości (nie dopuszczamy jej do siebie), ale radość też jest jakby mniejsza, przytłumiona. Życie odbieramy jak przez szybę, z ograniczoną jasnością i intensywnością, wszystko jest niepełne i nieprawdziwe, poza naszym zasięgiem.
Niestety nie da się bowiem wyłączyć jednej emocji, a drugą cieszyć się w pełni. To tak nie działa. Bierzesz w pakiecie. Albo wszystko, albo nic.
Jest też druga, nie wiem, czy nie gorsza informacja. Gdy nie wyrażasz gniewu, inni bez większych skrupułów naruszają Twoje granice. Pozwalają sobie na więcej niż powinni, bo wiedzą, że mogą. I tak nie zareagujesz, jesteś zamrożona, nieautentyczna, wyłączona. Przecież z Tobą można wszystko. Można powiedzieć o parę słów za dużo, zrzucić na Twoje barki dodatkowe zadania, wykorzystać Ciebie, zmanipulować, potraktować niespecjalnie miło, wykorzystać Cię, pozwalasz na to, pewnie Ci to pasuje…Ludzie bywają bezlitośni, wiem.
Czy w związku lepiej stawiać na kompromis czy na własne granice?
Niestety osoby, które nie potrafią wyrażać jasno i wprost swoich potrzeb oraz nie mają siły protestować, kiedy ktoś próbuje im wejść na głowę, będą zawsze tracić w kontaktach z innymi. Nie tylko dobrej jakości relacje, ale także szacunek do siebie.
Nie wyrażając asertywnie gniewu, pokazujesz brak szacunku do siebie. Bojąc się własnej złości, informujesz, że Cię ona przerasta. Klucz do sukcesu to zaakceptować wszystkie emocje, zrozumieć je i dać im sobie pomóc.
Gniew jest nam potrzebny. Nie bójmy się jego. Nauczmy się go wyrażać. Wprost, jednoznacznie.
Czym ryzykujesz, gdy nie wyrażasz gniewu?
- depresją,
- niektóre teorie głoszą, że niewyrażony gniew to większe ryzyko nowotworu,
- stajesz się zrzędliwa, trudna do wytrzymania,
- niewyrażanie gniewu zmniejsza twoją sprawczość,
- sprawia, że inni mniej się z tobą liczą,
- nie korzystasz z energii, która się kryje za gniewem,
- narażasz się na niekontrolowany wybuch gniewu i jego skutki,
- gniew niewyrażany staje się destrukcyjny, wnika w naszą podświadomość i dzień po dniu odbiera radość życia.
Wyrażaj emocje
Nasze pokolenie w domu rodzinnym najczęściej było karane za okazywanie gniewu. Mówiono nam, że gniew piękności szkodzi, że nie wolno, że tak nie zachowują się damy, itd. Komunikatów było tak wiele, że większość z nas uwierzyło, że bycie dobrym dzieckiem polega na byciu osobą niewidzialną, bezproblemową, cichą, wycofaną i bierną.
Większość z nas wyrastała w domu, w którym nie można było wyrażać emocji. Dlatego dzisiaj tak bardzo nierzadko jesteśmy przepełnione gniewem i frustracją i przypominamy chodzący garnek, z którego co chwilę kipi woda. Wrzemy, ale pod przykrywką, która coraz to wyżej podskakuje. Jak tykająca bomba. Zamiast spokoju duszy, odczuwamy lęk, stajemy się osobami sfrustrowanymi, podejrzanymi, wojowniczymi, patrzącymi na świat z perspektywy osoby, która musi się wiecznie bronić.
By zmienić ten negatywny schemat, uświadom sobie, jak bardzo się blokujesz, dlatego pozwól sobie wyrażać emocje. Potraktuj gniew jako informację, a nie jako destrukcyjną siłę, której należy się lękać. Gniew jest wiadomością, wysłuchaj jej, najczęściej mówi o tym, że ktoś przekracza twoje granice, zmusza do reakcji…
Dlatego pozwól sobie odczuć gniew. Gdy się pojawia:
- wal w poduszki,
- tup nogą,
- opieraj się z całą mocą rękami o ścianę,
- mów do fotografii osób, na które jesteś wściekła, artykułuj to, co Cię denerwuje,
- graj w tenisa, biegaj, pływaj, spaceruj, tańcz – to wszystko pozwoli Ci uwolnić ciało od zgromadzonego napięcia.
- daj sobie prawo do gniewu, a także prawo do poczucia winy, które odczuwasz, gdy się gniewasz. To normalne…
Gniew otworzy Ci oczy, pozwól mu na to.
Kumulowane emocje mogą wywołać poważne konsekwencje zarówno psychicznej jak i fizyczne.
Gdybym tak wyglądała jak ta pani ze zdjęcia z wałkiem w ręce ,nie koniecznie w walkach ,pewnie uniknęła bym w życiu wiele przykrych doświadczeń .Super babka👏
Nie mam z tym problemu🙂Potrafię to dobrze okazac😀
Odkąd się nauczyłam to uczucie pokazywać, żyje się dużo lepiej ,,
Mnie zawsze bawi że jak człowiek staje się asertywny to słyszy od przełożonych że jest ” pyskaty” , hardy itp…
Zawsze byłam “pyskata” jak to mówili. Ale najwyraźniej mam w sobie więcej pokładów tej emocji niż standard. Im jestem starsza tym bardziej wyrażam złość. Wcale nie jest mi z tym lepiej. Wręcz przeciwnie.
Mylono pyskowanie z wyrażaniem swojego zdania,tak było wygodnie,zwalić na dziecko😊
Ooo. To ja mam taki srogi wyraz twarzy… Super, że nie jestem sama👌
Podobno dlatego więcej mężczyzn schodzi na zawał, że duszą w sobie negatywne emocje. Zdecydowanie warto wyrażać gniew. Tylko przy okazji starajmy się nikogo nie skrzywdzić 😉