Jak to jest, że tak wiele kobiet daje sobie radę same? Miały zginać, a trwają i czują się świetnie? Paradoksalnie bardzo szybko po rozstaniu odczuwają, że bez partnera żyje się im po prostu lepiej niż kiedykolwiek wcześniej…. Spokojniej, bardziej przewidywalnie…. Jak to możliwe?
![]()
Bez stresów
Mniej stresów. Odpowiadasz za wszystko i masz wszystko pod kontrolą. Nie ma osoby, która zrobi coś, a nie powie, zużyje, ale nie kupi, zapomni, nie przyzna się, zepsuje i nie naprawi. Dla wielu kobiet życie w pojedynkę jest paradoksalnie dużo spokojniejsze. Gdyby związały się z kimś odpowiednim, nie byłoby źle. Jednak nie ma nic równie stresującego niż nieodpowiedni partner u boku…i nic równie mocno odbierającego zdrowie i urodę.
Bez kłopotów
Bycie samej to również mniej kłopotów, zaskoczeń, tych negatywnych, kiedy nie wiadomo, co ze sobą zrobić i jak wyjść z patowej sytuacji. To również mniej wstydu…
Niestety nieodpowiednia osoba obok może narobić wiele problemów…I wtedy życie zamiast biec szczęśliwie, jest pasmem wielu niepowodzeń.
Stabilniej
Lubimy przewidywalność, spokój i stabilizację. Na co dzień nie chcemy się przejmować, czy zastanawiać, czy druga osoba nie nawali. Cenimy przede wszystkim poczucie kontroli.
Gdy nasz partner życiowy zapewnia nam atrakcje niczym w wesołym miasteczku, a nasze wspólne bycie razem przypomina przejażdżkę po kolejce górskiej to taka sytuacja szybko męczy… Jest dobra w filmach, ale nie w realnym życiu.
A nawet z większą gotówką
Wiele singielek po rozstaniu paradoksalnie zauważa większy zasób gotówki. Nie budzą się w środku miesiąca z pustką na koncie, nie ma stresu, skąd wziąć na życie. Gospodarują funduszami rozsądnie i spokojnie. Nie są zaskakiwane ciągłymi niespodziewanymi wydatkami.
Bywa po prostu tak, że życie w pojedynkę pozwala na zachowanie spokojniejszej głowy. I tym samym większe bezpieczeństwo finansowe.
Oj, wszystko ma swoje plusy i minusy. Z drugiej strony czy naprawdę potrzebujemy udowadniać całemu światu, że jesteśmy takie silne i zaradne. Przecież i bez tego dobrze to wiemy.