Toksyk uzależnia. Po to, by Cię zniszczyć, a samemu dobrze się bawić

54

Jacy to my jesteśmy mądrzy. Mówimy – „ja nigdy”, „jak to możliwe”, „kto jest aż taki głupi, żeby…”, aż do momentu, gdy sami wpadamy w pułapkę. Nagle łuski z oczu spadają. I zaczynamy widzieć, że rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Nie ma bieli i czerni, są szarości o różnym stopniu nasycenia. Jest też wpływ innych, pod którym pozostajemy, czy nam się to podoba, czy nie. I uzależnienie, z którego trudno się wyplątać. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z rasowym toksykiem, który uzależnia gorzej niż narkotyk. Dlatego walka jest taka trudna. Nierówna na starcie. Na szczęście nie beznadziejna.

Poczucie winy

Toksyk to wprawny gracz. Najpierw pozwoli nam uwierzyć, że jesteśmy niezwykłe, jedyne w swoim rodzaju. Takich, jak my, nie ma. Normalnie gatunek wymierający. Jaki to on jest szczęśliwy. Farciarz, trafił na nas i może być szczęśliwy.

toksyk

Miło się tego słucha, zwłaszcza, gdy jesteśmy spragnione pochwał. Bo w domu nikt nas nie zauważał, niewiele osób nas rozumie, w szkole nie świeciłyśmy jak gwiazdy. Taka szara myszka, przeciętna osóbka, a tu przychodzi on i się zachwyca wszystkim.

Do czasu…

Krok po kroku wszystko się zmienia. Nie od razu, ale stopniowo. Nasz blask nieco przygasa, jest coraz mniej intensywny, by po czasie stracił całą swoją moc. Przestajemy słyszeć, jakie jesteśmy cudowne, role się odwracają. Teraz to on jest wspaniały, a my możemy być co najwyżej wdzięczne, że on taki niezwykły facet postanowił się związać właśnie z nami.

Z księżniczki zmieniamy się…w kopciuszka. I o zgrozo jesteśmy wdzięczne, że możemy nim być.

Kontrola nade wszystko

Po co to wszystko?

Najpierw, żebyśmy poczuły się pewnie. Po prostu dobrze. Któż z nas nie chce być doceniony, zauważony, pochwalony? Właśnie. Każdy!

Następnie, żeby osłabić naszą pozycję. Do takiego ekstremalnego poziomu, byśmy uwierzyły, ze wszystko, co dobre, zawdzięczamy jednej osobie. Przecież bez niego byśmy zginęły. Nikt nas by nie wziął. Nikt nie zauważył. Nikt by nie uratował! Gdyby nie on…

To wszystko, co mamy to jego zasługa. Dlatego trzeba się odwdzięczyć, zrobić wszystko, by zasłużyć na miłość i uwagę „swojego pana”. Tym razem się nie udało? Trzeba starać się jeszcze bardziej! By w końcu zauważyć, że stanie na rzęsach, żeby go zadowolić to codzienność. A jemu coraz trudniej dogodzić! Wymagania rosną.

Poczucie winy to świetny sposób, by założyć nam kaganiec i zacząć prowadzić na mentalnej smyczy. Panem staje się toksyk, a my w tym chorym układzie zostajemy zepchnięte do roli sługi. Bo tu o kontrolę chodzi. Nad wszystkim.

Żeby zamknąć nam definitywnie usta, toksyk idzie o krok dalej. Pokazuje całemu otoczeniu swoją wspaniałomyślność. Jest idealnym pracownikiem, sąsiadem, synem, kolegą, bratem, itd. Błyszczy i pokazuje się jako pan idealny. Uwielbiany i szanowany. W myśl zasady niech inni widzą, niech Ci zazdroszczą, a w czterech ścianach…to Ci pokażę. Jest też coś innego. Obsesyjna dbałość o swój wizerunek...wynikający z niskiego poczucia wartości. Bycie panem idealnym pozwala na przeglądanie się w innych i rośnięcie w przekonaniu, że jestem świetny.

Gdy w końcu ośmielisz się zbuntować, to on parsknie Ci śmiechem w twarz. Kto Ci uwierzy, że mówisz prawdę? Przecież wszyscy mnie kochają! Zrobię Ciebie z wariatkę. Nie wierzysz? To się przekonaj!

Co zrobić? Przełamać się, choć to cholernie trudne. Mówić głośno o tym, co się dzieje. Nie bać się. Zacząć zmianę i nie cofnąć się Ani o krok. Jeszcze będzie pięknie. Nie wolno jednak odebrać sobie wiary, że jesteś skazana na niego. Bo nie jesteś. Od niego to musisz się uwolnić. Jak od uzależnienia, które Cię niszczy.

 

54 KOMENTARZE

  1. Artykuł w sedno a problem powinien być szeroko nagłaśniany ku przestrodze dla kobiet by chronić ich psychikę i tożsamość gdyż po takiej relacji emocje i stan psychiczny to zgliszcza.

  2. Co trzecia z was szuka macho, a co drugaa marzy o burzliwym życiu erotycznym, taki niegrzeczny chłopiec jest w waszych wyobrażeniach zdecydowanie bardziej ognistym buhajem, niż uprzejmy, kobiety w wiekszosci to prozne i niedojrzale dziewczynki ktore najlepiej ucza sie na walsnych błedach

    • Na szczęście nie wszystkie…
      Nigdy nie szukałam macho, a nawet śmieszyło mnie faceci tak wyglądający lub się zachowujący..pewni siebie..Na pozór, bo pot tą maską z reguły kryje się zwykły pozorant, pusty i próżny.., często manipulant albo znerwicowany despota..Na szczęście zawsze warto wierzyć w człowieka żeby znaleźć tego właściwego. Ja jeszcze szukam i mam zawsze nadzieję, że w końcu znajdę.

    • Mylisz się! Narcyz czesto udaje cudownego, uczciwego, spokojnego czlowieka. Takiego co to babcie przez ulice przeprowadzi, sasiadke podwiezie itd. Zaden z niego macho, mily chlopak, ktorego nasi rodzice kochaja jak syna. Dlatego kiedy maska spada (a spada zawsze bez swuadkow) nikt ci nie wierzy. Malo tego, sam nie wierzysz sobie, wlasnym oczom, uszom. To nie moze byc ta sama osoba, myslisz. Przeciez byl taki cudowny, na filmach się wzruszal, sasiadom się klanial. Dr Jekyll and Mr Hyde.

  3. Przeżyłam to ale tak jak tu napisano postarał się żeby nikt mi nie uwierzył dobrze że mam jeszcze najbliższą rodzinę która mi wierzy i na której mogę zawsze polegać to wielkie szczęście, współczuję osobom które zostały z tym same

    • Rodzina i prawdziwi przyjaciele, chociaż 'toksyk’ i tak to wparcie potrafi zmieszać błotem, że niby wspierają tylko bo później będą chcieli coś w zamian, kilka lat tego słuchałam, udało mi się uwolnić tylko dzięki wsparciu przyjaciół.
      Niestety ciężki rozwód jeszcze przede mną.

      • Witam W klubie
        1-wszak sprawa w sierpniu. Mega się boję. Odezszlam 1,5 roku temu .W białych rękawiczkach mnie załatwia i karze za to że odezszlam od Pana .Pomaga rodzina przyjaciele i terapia od 2 lat .

  4. Problem też w tym, że toksycy potrafią świetnie manipulować także otoczeniem. Znajdują „wianuszek” słuchaczy, którzy ofiarę znają tylko z opowieści toksyka i – „…wszyscy przyznają mu rację…”

    • Dokladnie,toksyk potrafi tak wymanewrowac fakty ze z sytuacji trudnej zrobi bajke i okaze sie po jego opowiesci on jest nieskazitelny a kobieta? Milczy bo wstyd jej sie odezwac ze mogla byc tak okrutna i nie docenic go ,wiec siedzi cicho w takim towarzystwie i zaczyna miec wyrzuty sumienia.

  5. Sama prawda. Z autopsji wiem, że toksyk to psychopata. Kameleon w zależności od tego co chce ugrać dla siebie. Nie liczy się z nikim i nie ma wyższych uczyć.

  6. Sam taki ma nierówno pod sufitem a kobiecie próbuje urojenia wmawiać.He albo idąc z takim przez miasto nie ma faceta który by się za jego kobietą nie obejrzał a toksyk dalej bredzi że jak by nie on to nikt by jej nie chciał,aaaa i jeszcze wielki foch jak kobieta odważy się mieć własne zdanie.Kobieta w domu bo niby do niczego innego jak gary i pranie się nie nadaje a toksyk korzysta z uciech ile wlezie.A jak się postawi w końcu takiemu bo kiedyś jednak klapki z oczu opadają to wpada taki w furię. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte, omijać takich z daleka a jak się już taki przytrafi to w porę rozpoznać sygnały i pogonić go do diabla

  7. Właśnie wychodzę z związku z Toksykiem…po 3 latach. W ciągu tych trzech lat z zadbanej, szczęśliwej kobiety, stałam się wrakiem człowieka, z siwymi włosami w wieku 40 lat, wypadającymi zębami, bez rodziny, która się odwróciła… Ale się podniosę, mam wspaniałą Córkę, mam dla kogo żyć🥰

    • Podniesiesz się, zapewniam, bo przejrzałaś na oczy, zycie idzie dalej i może być piekne, masz dla kogo żyć bo dziecko to najwyższa wartośc, pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego, medytuj to wycisza

    • Ja z toksykiem żyłam 35 lat.Były terapie grupy wsparcia i wreszcie zrozumiałam,ze choć już niewiele lat zostało,to nalezy je przezyc inaczej! Walczyłam i prawie sue udalo,bo jeszcze tylko rozwod został.Nie czekajcie dlugo,bo warto zawalczyć o swoją godnosc i własciwie miejsce w życiu.Ja mam plan na życie: zamierzam być jeszcze szczesliwa!

  8. Żyje w takim związku. Z kobiety zadbanej, atrakcyjnej zmieniłam się w coś totalnie nieużytecznego… Codziennie dowiaduje się, że nic nie potrafię, mam nijaki i beznadziejny charakter i nawet matka ze mnie do d…. Tyle razy próbowałam rozmawiać. Tyle chciałam razy dobrze. Ale już nie umiem. Nie mam motywacji. Mam psychiczne dosyć.

  9. NAPRAWDE PRAWDZIWE i tak jest 100% prawdy niewiesz kiedy morzesz pasc ofiara bo ktos cie sledzi obserwuje i ma z tego korzysc,,,, i trzyma w swoich szponach ludzie miejcie oczy otwarte bo zycie piekne szybko ucieka ,kazdy z nas ma rozne przezycia porazki czy piekne dni ,cieszmy sie nimi zdrowiem i tym co mamy ,,,,niejedno trzeba zniesc czy odpuscic,,,zrobic sobie sama cos milego kawe fote i do przodu….oprawca nie lubi jak mu staniesz na przeciw….bo ma ztego korzysc i sie dobrze bawi TOBA, a wrazie czego ta napewno by nie stanal w twojej obronie,,,,,ale sa tacy ze beda murem ale malo takich osob w spolecvzenstwie a teraz jeszcze z KWARANTANNA I PADEMIA dopiero musi byc ostroznosc byle dobry byl efekt do nasd polakow nie bylo wiecej zachorowan , ale niektorzy po tym trzymaniu w domu ,,,to moga byc rozne efekty bo psychika wszystko koduje w glowie i niejednu odbije…ludzie badzmy solidarni do siebie bo toksyk zniszczy wszystko nie dac sie jak co s masz to powiedz albo ..idz sie leczyc a nie uzalazniaj drugiego bo ludzie ucza i niszcza a chyba lepsza nauka niz prac komus mozg,,,,,i sie z tego smiac,,,,,,trzeba byc soba silnym odpornym,,,i takich kolo siebie miec i glowa do gory….ale ich malo jest,,,,bo wszystko teraz to gonitwa,i jechac jeden po drugim najlepiej to wychodzi,,,,odpusc szanuj ,i pomysl jutro bedzie lepiej,,,co cie niezabije to wzmocni

  10. W samo sedno. Najgorszą rzeczą jest to, że potrafi tak dobrze manipulować ludźmi, że nie jest się w stanie udowodnić jakim naprawdę jest człowiek. A kobieta przy nim z miesiąca na miesiąc, z roku na rok staje się wrakiem człowieka..

  11. Tak jak bym czytała o sobie .. ten artykuł to gwiazdka z nieba .. uwalniałam się setki razy .. tym razem mam nadzieję że wytrwam w postanowieniu ..

  12. To prawda to właśnie próbuje się że mnie zrobić mimo wszystko spychając mnie na margines tego wszystkiego co się stworzyło dzięki mnie. Jest to typowe tylko całe szczęście że byłam mimo wszystko skromna osoba mimo swoich osiągnięć i nie zależało mi na stanie na piedestał osiągnięć i to zostało wykorzystane. Wiele razy tworzyłam coś nowego a później inni korzystali z tego choć mi to nie przeszkadzało. Szłam dalej i tworzyłam coś wspanialszego i byłam właśnie zadowolona z tworzenia nowego niż tkwienia w tym co mnie już nudziło. Tak właśnie zaczyna się robić bo fb wcale mnie nie pociąga bo on nie jest dla mnie bo za dużo jest fałszu i obłudy. Więc nikt nie jest w stanie mnie zniszczyć bo oprócz tego mam swoje życie które sama sobie realizuje bez niczyjej pomocy. A takie cuda niewidu i obiecanki to już nie raz przeżyłam choć pierwszy raz nabrałam się na miłość i jej magię. Miałam rację że zylam swoim m życiem nawet w małżeństwie budując sobie własne małe szczęście.

  13. Ja to doświadczyłam na własnej skórze. Wiem jaki to ból wydaje się że będzie dobrze i się zmieni żyjemy nadzieją, a jest co raz to gorzej. JEDYNE SŁOWO TO DOWIDZENIA TRZEBA SIĘ PORZEGNAĆ, ABY MÓC ŻYĆ.

  14. Poza trudną kwestią toksyczności, warto pamiętać, że każdy z nas – niezależnie od płci czy wieku – może nie dostrzegać mechanizmów, które krok po kroku wpychają nas w relację, której w standardowych warunkach absolutnie byśmy nie zaakceptowali. I nie ma na to mocnych, każdego może trafić.
    Najlepszym przykładem, choć nietypowym, może być… praca. Ta zawodowa. Szczególnie w dużych firmach, słusznie lub nie – nazywanych korporacjami. W nich bowiem często tzw. wydajność (przesławne KPI-je) oblicza się wprost proporcjonalnie do liczby stron zbędnych raportów i nadwymiarowej dokumentacji.
    Podejmując taką pracę, zakładamy, że będziemy dbać o równowagę między prywatnością i życiem zawodowym. Zdrowy balans wydaje się być oczekiwaniem i uzasadnioną potrzebą. I przez jakiś czas tak bywa. Potem, w nagłej sytuacji, zgodzimy się zostać dłużej, by wykonać jakieś zadanie nie cierpiące zwłoki. Innym razem odbierzemy w domu telefon od przełożonego i przysiądziemy na kilka godzin przed komputerem, „bo to naprawdę trzeba zrobić na wczoraj”. Podobne sytuacje zaczną się mnożyć, intensywność ich występowania będzie wzrastać. Powoli i niezauważalnie – zaczniemy przesiadywać dłużej w pracy, by nie zabierać jej do domu lub zabierać ją do domu, by nie siedzieć zbyt długo w pracy. Umknie naszej uwadze fakt, że… w obu przypadkach wykonujemy więcej pracy niż powinniśmy.
    Krok po kroku, dzień po dniu – delikatnie i niepostrzeżenie poszerzamy granice „dopuszczalnego” i „właściwego”. Czujemy się zobowiązani, robimy coś dla świętego spokoju, a czasem po to, by nie stresować się wiszącym nad nami zadaniem. Więcej, częściej, dłużej… I czasem nawet nie wiemy, skąd to dodatkowe, uporczywe zmęczenie. Nie wiemy także, że nasza obecna postawa, po latach delikatnego przesuwania osobistych granic na zewnątrz, diametralnie różni się od punktu wyjścia, od chwili, gdy rozpoczynaliśmy pracę w tym czy innym miejscu. Niekiedy świadomość tego, na jak wiele pozwoliliśmy (sobie i komuś) pojawia się nawet nie w momencie odejścia z dotychczasowego miejsca pracy, lecz po casie, gdy również mentalnie porzucimy sposób myślenia o wykonywanych obowiązkach i o „niezbędnych powinnościach”. Wówczas bywa i tak, że stajemy zdumieni w pół kroku i zaczynamy rozważać: „Jak mogłam/mogłem na to pozwolić…?”.
    I niemal dokładnie tak samo jest w związku. Z tą różnicą, że w związku godzimy się na znacznie więcej. Bo tu przekonuje nas do elastyczności nie tylko nasza odpowiedzialność. Najwięcej złudzeń tworzy miłość która w końcu ma być cierpliwa, łaskawa, niechętna poklaskowi… To ona przekonuje nas, że warto zgodzić się na to czy tamto…
    I czasem faktycznie warto. Ale bywa i tak, że godzimy się na coś, co jest nam obce i wcześniej wydawało się absolutnie nieakceptowalne…
    Ot, natura ludzka…

  15. Dokładnie to przeżyłam nikt mi nie wierzył on cudowny spokojny szarmancki uwielbia dom rodzinę a ja wariatka czepiam się ideału – niech tak myślą udało mi się wyrwać choć trwało to 28 lat

  16. Niestety, ale są tacy toksyczni ludzie i takie związki. Ja przejrzałam na oczy po 15 latach bycia w takim związku. Na szczęście dawno jest to już za mną…

  17. Jestem po rozwodzie już 8 lat…były mąż złamał mnie tak psychicznie, że nie potrafię nowemu partnerowi zaufać, a jestem z nim już 6 lat..
    Ciężko się z tego otrząsnąć samemu. Wiem co piszę.

  18. Nie zawsze taki koles to mach , ja tego doswiadczylam , dobry, skromny , pomocny , zaden z niego macho a tak owinol sobie moja mame w okol palca , ze jak pierwszy raz mnie uderzyl i ucieklam do mamy ,to mi powodziala ,ze pewnie sobie zasluzylam , a jak od niego odeszlam to przestala ze mna rozmawiac , bo przeciez jak ja moglam zostawic takiego cudownego faceta….w koncu udalo mi soe po dlugich 17 latach uwolnic od niego…..teraz jak sie z kims spotykam to automatycznie wylapuje wszystko co moglo byswiadczyc ze to taki toksyk….

  19. Prawda, zyłam z toksykiem 22 lata. Na koncu juz mnie zdradzał, nie jedno krotnie, i uwazał ze on moze . Bo ja bez niego nic nie znacze. Zdziwił sie jak rozwód dostałam na 1 sprawie. Chociaz dalej próbuje mnie niszczyc , wiem ze poradze sobie bez niego 💪💪💪

  20. Miałem (nie) przyjemność poznać taka osobę. Tak zepsutej kobiety do szpiku kości nie widziałem w życiu. Codzienni modlitwa na kleczniku odmawiana, do kościoła co chwilę by chodziła, taka święta 😇😈👿 i dopięła swego, rozwaliła związek bo córunia musi być przy mamie cały czas

  21. Toksyczni ludzie są wszędzie i gdzie uciekać nie można się chować przed całym światem ale można pokazać tym narcyzom swoją siłę i wiarę w siebie że się nie boimy mamy prawo do życia i spełniać marzenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj