Umiłowanie świętego spokoju przychodzi z wiekiem

47

„Jaki tu spokój…nanana, nic się nie dzieje…nana, każdy się nudzi, nanana”…Stop! Każdy się nudzi? A może niekoniecznie? Z czasem zamiast nudy przychodzi ulga… Do umiłowania spokoju trzeba bowiem dojrzeć!

Zazwyczaj dopiero z wiekiem zauważasz taką prawidłowość, że moment, kiedy nikt od Ciebie nikt nie chce, jest wspaniały. Najlepszy z możliwych. To jak smakowicie podane ciastko, którym możesz się w końcu rozkoszować, bez potrzeby rozglądania się wokoło. Możesz nareszcie usiąść w fotelu z ulubioną książką lub polenić się, tak po prostu. I nikt Ci nie przeszkadza! Jest spokój, święty spokój, który w odpowiedniej dawce jest zbawienny. I o dziwo wcale nie jest nudny!

Po co nam wszystkim odrobina świętego spokoju i dlaczego im jesteśmy starsze tym doceniamy go bardziej?

święty spokój

Ładowanie akumulatorów

Święty spokój to ten moment, kiedy przychodzisz do domu i możesz pomyśleć o sobie. Każdy w końcu odkrywa, że to potrzeba, której nie można ignorować w nieskończoność. Pragnienia innych są ważne, ale nie można cały czas zamykać się na to, co istotne dla Ciebie. I gdy wokół robi się cicho, dostrzegasz siebie i skupiasz się na sobie, to daje potężną dawkę energii.

Bo po chwili wyciszenia, odkrywasz, że możesz więcej. Masz siły, które wcześniej się ulotniły. Twój zapał rośnie, zmienia się też nastawienie, jesteś optymistką i możesz zacząć wszystko od nowa!

Oczyszczanie umysłu

Stres to cichy zabójca. I to twierdzenie wcale nie jest przesadne.

Dlatego tak istotne jest, by nauczyć się z nim sobie radzić. Dla jednych odpowiedni będzie aktywny wypoczynek, a dla drugich właśnie cisza…Czasami jedno łączy się z drugi.

Co ciekawa ta sama osoba może, w zależności od nastroju, potrzebować raz się wyszumieć, a raz wyciszyć. I to jak najbardziej zrozumiałe.

Święty spokój pozwala nam się zresetować, wyrzucić czarne myśli i założyć na nos różowe okulary.

Bycie tu i teraz

W ciągłym pędzie, w jakim obecnie funkcjonujemy, trudno o chwytanie ulotnych, pięknych i ważnych chwil. Nie jest łatwo również o refleksję, o dostrzeżenie, jak szybko mija czas. Cisza pozwala nam się na to otworzyć, na nowe odkrycie wartości wszystkich naszych zmysłów i spojrzenie na świat całkiem świeżym, nieznudzonym okiem. Pozwala, choć to brzmi dość patetycznie, narodzić się na nowo.

Przede wszystkim dla siebie

Żeby lubić święty spokój, trzeba lubić siebie. Uwielbiać te piękne chwile, kiedy można przebywać samej ze sobą. Oczywiście nie oznacza to, że od razu trzeba być typem samotnika, który nie wystawia nosa za drzwi domu. Chodzi raczej o pewną harmonię, umiejętność zabawy w towarzystwie…i satysfakcji, gdy można przebywać sama ze sobą. Bo kto ma szansę być lepszy dla Ciebie, bardziej Cię rozumieć, niż Ty sama?

Z każdym rokiem statystyczna kobieta (tak, też nie lubię statystyki) czuje się lepiej sama ze sobą, a święty spokój staje się wartością, za którą się tęskni i którą się w pełni docenia. Bo dojrzała kobieta nie musi mieć ciągle obok siebie grupy osób, by czuć się spełniona.

47 KOMENTARZE

  1. To prawda, od roku tak mam😊nauczyłam się być sama ze sobą, polubiłam ten stan. Coraz mniej ludzi potrzebuję dookoła siebie, a coraz więcej bycia sama ze sobą, z dobrą książką, najlepiej w otoczeniu natury!

  2. Mnie spokój nigdy nie nudzi, chociaż czasami wyzwala tęsknotę za rodziną, za dawnymi dobrymi czasami. Uwielbiam być sama, ale nie za długo bo zbiera mnie na smutki 🙂 Na szczęście wynajduję sobie zajęcia, zabawy z kotełkami doskonale leczą smutki 🙂

  3. Lubię bycie samą i ten spokój wkoło mnie, ale jednak jeszcze dość szybko mnie to męczy. Zaraz zaczynam szukać, co by tu robić. Może to jest właśnie ładowanie akumulatorów. Czasami wystarczy mi 5 minut, aby ruszyć dalej do pracy i jeszcze nadrobić zaległości. Faktycznie coś w tym jest. 🙂

  4. Stres na codzień, to nie przesada. powoduje wiele chorob niecodzienne dolegliwości ciąża na organizmie. Niestety sama tego doświadczyła. Teraz szukam spokoju i samotności. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia.

  5. To prawda. Wcześnie pragnęłam wciąż przygody😀 i wiatru we włosach. Teraz stabilizacji finansowej i spokoju. Pozdrawiam. PS Poprzedni stan był dużo bardziej cudown

  6. Uwielbiam te rzadkie chwilę samotności, cisza,tylko ja. Chwila z książką lub muzyką albo lekka drzemka w ciszy. Boskie odczucia, ale tak rzadko występują.

  7. Bezcenne to spokój ,po latach zrozumiałam jakie to bardzo istotne ,cisza ja i moje myśli…bez żadnych krwiopijców 🥰

  8. Od pięciu lat mam spokój, odzyskałam swoją przestrzeń życiową i wewnętrzny spokój . Teraz słońce świeci jaśniej

  9. Cenię sobie spokój, więc staram się aby gościł w moim życiu jak najczęściej. Ale mając w posiadaniu trójkę wściekłych dzieci, nie zawsze jest to możliwe. Może dlatego nie śpię w nocy? 😉

  10. Dla mnie święty spokój to to że nie muszę już walczyć o coś co tak naprawdę ciągnęło mnie w dół im bardziej walczyłam tym bardziej się w tym sama dusiłam . Teraz mogę myśleć o sobie , bo czuje spokój .

  11. Święty spokój jest potrzebny, kiedy poukładasz sobie wszystko tak💪aby Go mieć.
    Fantastycznego feceta od 24 lat, mimo burz 🙆‍♀️wciąż razem❤️cudowne dzieci, dorosłe. Potęga i siła, niesamowita. To jest święty spokój.

  12. Kiedy zminiło się moje życie ,poczułam że dopiero nabrałam tempa.Żyję pełnią życia.ALE…nauczyłam się też zatrzymywać na chwilę.Bo spokój i harmonia w życiu to coś bardzo cennego.

  13. Przychodzi taki moment, że właśnie dokładnie tego chcesz. Układasz sobie w głowie plan na przyszłość, w ciszy. Zatrzymanie się na chwilę jest czymś bardzo potrzebnym.

  14. Aha, zgadza się. Jak wcześniej przez 30 lat życie wyglądało jak rollercoaster. Kilka przeprowadzek, kilka miejsc pracy najemnej, a równolegle własną działalność gospodarczą oraz bycie mamą 3 dzieci… Tak, ten obecny czas spokoju i możliwość odzyskania równowagi to prawdziwa nagroda. Balans i harmonia to wspaniały stan 🙂🤘 Można go przyspieszyć i uatrakcyjnić, od czasu do czasu. Ale taki wir, gdzie każdego dnia jeździsz jak wariat po bandzie, to sam stres i potworne zmęczenie. W pewnym momencie wyczeroany organizm mówi „stop”. U mnie takim momentem przełomowym był … wypadek samochodowy. Auto do kasacji. Ocalałe ciało i umysł dostało od losu wskazówkę: kobieto zwolnij. Masz dla kogo żyć. Klepki się poukladaly, a zarazem priorytety. I całe szczęście. Najważniejsze, by wszystko co robimy, było w odpowiednim tempie, nie za szybko, nie za wolno. W sam raz 🍀🙂

  15. Uwielbiam ten stan, wewnętrznego spokoju i ciszy, czasem mi go coś zakłóci ale przez lata nauczyłam się w miarę szybko wracać do równowagi :))))

  16. Lubię przebywać z moimi najbliższymi i nawet, jeśli czegoś ode mnie potrzebują, jest ok. Ale od czasu, do czasu lubię też nic ,,nie musieć”, tylko spokój, cisza…. – melodia dla uszu, ukojenie dla duszy. .
    Spokój jest święty, brzmienie ciszy jest błogosławienstwem

  17. Czasem tak usiądę i patrzę na to wariactwo dookoła i zadaję sobie pytanie , po co ten pośpiech? Życie nam przecieka przez palce , zwolnijmy i cieszmy się chwilą!

  18. Wszystko się zgadza….
    Z wiekiem bardziej doceniam wyłącznie własne towarzystwo i cisze wokół mnie.
    Są jednak takie momenty, że już mam dość tej swojej samotni i potrzebuje wyszumieć się ładując akumulatory z innymi. Najlepiej takimi z którymi mam wspólną fale nadawania 😉

  19. To jest to, co uwielbiam najbardziej po całym dniu pracy 🙂 . W domu jest moja ostoja, cisza, spokój a tam gdzie mieszkam, tylko dwa domy, las i dzika przyroda 🥰

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj