sobota, 24 października, 2026
Strona główna Psychologia Nie będę z tobą, bo jesteś ode mnie lepsza

Nie będę z tobą, bo jesteś ode mnie lepsza

Można mieć wiele wad. Z niektórymi da się żyć. Z innymi nie, to te z kategorii „nie do zniesienia”. Czasami bowiem mamy cechy, które porządnie wkurzają, bywa, że są nawet powodem zerwania relacji. Wśród nich królują grzechy pod tytułem: „bycie zbyt dobrą”, „zbyt doskonałą”, „idealną”.

Nie brakuje przecież mężczyzn, którzy kończą związek, bo kobieta okazuje się być lepsza od nich, a to jest po prostu dla nich nie do zniesienia.

Wielu panów zwyczajnie nie jest w stanie pogodzić się z sytuacją, kiedy kobieta góruje intelektem, zaradnością, życiowym obyciem i ogładą. Ona wcale nie musi się wywyższać, ani konkurować z nim – problem pojawia się w jego głowie. Bywa, że mężczyzna po prostu w jakiś mocno podstawowy sposób nie jest w stanie znieść, że kobieta potrafi więcej i lepiej sobie radzi w życiu…W taki sposób odchodzi mężczyzna, który nie dorósł.

Dojrzały partner gdy widzi jej rozwój, jest dumny. Kibicuje jej. Sam też się rozwija. Bo chce stać się jeszcze lepszy. Dla siebie i dla niej.

Nie każda kobieca siła onieśmiela. Czasem onieśmiela tylko tego, kto całe życie budował swoją wartość na przewadze.

Nie będę z tobą, bo jesteś ode mnie lepsza
Nie będę z tobą, bo jesteś ode mnie lepsza

Wybiorę szarą myszkę, to będę miał spokój

Niektórzy mężczyźni zostali wychowani w przekonaniu, że ich wartość zależy od przewagi. Ich pragnieniem jest górowanie nad innymi. Jako panowie sytuacji pragną być na topie, zwyciężać, podbijać, przekraczać granicę, wzmacniać się jako człowiek, być liderem. Zawsze.

W wielu tradycyjnych modelach męskości mężczyzna ma być tym, który wie więcej, zarabia więcej i podejmuje decyzje. Mężczyźni z natury i w stereotypowym ujęciu są bowiem zdobywcami i w sposób oczywisty konkurują. Jednak nie w domu, ale poza nim...Jeśli czują, że muszą walczyć również w miejscu, w którym pragną spokoju i wytchnienia robi się niedobrze: dla nich i dla ich partnerek.

I tu od razu uwaga. To, że mężczyzna walczy, nie oznacza od razu, że musi to robić, że ktoś go do tego zmusza. Często on sam sobie to robi. Przede wszystkim dlatego, że…czuje, że nie ma wyjścia. Bo uwierzył, że musi. I gdy kobieta rośnie to w jego oczach zostaje złamany porządek rzeczy, coś świętego, oczywistego…pierwotnego.

Taki mężczyzna to mocny typ A. Nie wystarczy mu, że osiąga sukces. Kluczowe jest to, czy ktoś inny nie zbudował czegoś lepszego od niego. Bo jeśli inni mają lepiej, to jemu nie wystarczą jego osiągnięcia. Nie to, że się zainspiruje, gdy zobaczy prawdziwą sprawczość, on się zagotuje, dosłownie. I to nawet w relacji. Dla takiego typu mężczyzny (A jak aspiracje) kobieta nie może być “silniejsza”. Musi stać “pod nim”. Bo tylko wtedy on czuje się pewnie.

W domu mężczyzna chce mieć spokój

Niektórzy mężczyźni podkreślają, że w domu chcą mieć spokój. Pragną po prostu odpocząć.

Dlatego mimo wielu zmian społecznych, nie brakuje takich mężczyzn, którzy szukają kobiet, które to zrozumieją. Tłumaczą to w ten sposób, że najlepsza jest sytuacja, kiedy nikt nie próbuje ich zmieniać, nikt nie wymaga od nich niemożliwego, a oni sami są doceniani za to, co mają i oferują….

Tacy panowie szukają kobiet, które chwalą i cieszą się, doceniają, a nie krytykują. Chodzi o poczucie, że męska pozycja w domu jest silna, wtedy jest spokój. Nie ma miejsca na prawdę, mówienie o tym, co boli, co nie pasuje. Brakuje otwartości do szczerości. Spokój i niepodejmowanie trudnych tematów staje się nadrzędny.

Tego typu mężczyzna, gdy ma w domu kobietę niezależną, zaradną i umiejącą zadbać o siebie, często wpada w pułapkę, jaką jest potrzeba podporządkowania jej sobie. Próbuje ją zastopować, “uspokoić”, utemperować… Jednak to rzadko się udaje.

Kobieta pragnąca partnerstwa, nie odpuści. Będzie robiła swoje. Jednocześnie będzie wymagała zaangażowania w domu. Ona również będzie oczekiwała, że zyska w domu święty spokój. I mężczyzna rozstawiający ją po kątach, czy próbujący z nią walczyć, wdrażając dawny tradycyjny podział ról na siłę, nie będzie dla niej facetem marzeń. Stanie się dla niej kimś, z kim ona nie będzie w stanie być.

Problemem nie jest to, że kobieta jest silna. Ale to, kiedy mężczyzna swoją wartość uzależnia od bycia silniejszym od niej.

Kobieta doskonała mnie przytłacza?

To dlatego tak wielu panów nie chce silnych i niezależnych kobiet.

Badania pokazują, że większość z nich czuje się lepiej w układzie, w którym oni „znaczą” więcej, a ich pozycja nie jest zagrożona kobiecą emancypacją. Spokojniej, bo bezpieczniej dla męskiego ego, jest wtedy, kiedy on zarabia więcej, ma decydujący głos w domu, nie musi za dużo się angażować w „kobiece” prace.

To dlatego – im “lepsza” kobieta, im bardziej wykształcona, im zaradniejsza, tym trudniej jest spotkać właściwego mężczyznę. Panowie, nadal mimo zmian społecznych, wybierają najczęściej kobiety o nieco niższym od siebie intelekcie lub zbliżonym do siebie (rzadziej wyższym), takie, które czują, że mogą się nimi zaopiekować.

Dla mężczyzny, który potrzebuje przewagi, rozwiązanie wydaje się proste. Po co ciągle walczyć o lepszą pozycję w związku, skoro można mieć układ, w którym od początku czuje się wyżej? Chodzi o to, żeby móc górować nad kobietą i jej imponować w prosty sposób, bez konieczności gonienia za nią i prób dorównywania jej. To w sumie z punktu widzenia mężczyzna o tradycyjnych poglądach logiczne, prawda? Po co facet ma ciągle walczyć o lepszą pozycję w związku, skoro można mieć układ idealny od razu? Wybierając „przeciętną” kobietę, mężczyzna ma w takim układzie od razu to, co dla niego jest ważne…

Badania też pokazują, co o tym wszystkim sądzą kobiety. Okazuje się, że nadal większość kobiet poszukuje jako partnera mężczyzny równego sobie lub bardziej inteligentnego od siebie. Im jednak wyższy poziom na drabinie społecznej, tym niestety kobieta ma większy problem z wyborem odpowiedniej osoby do życia.

Im bardziej kobieta jest samodzielna i świadoma własnej wartości, tym trudniej jej zbudować relację z kimś, kto potrzebuje przede wszystkim przewagi…

Gdy mężczyzna musi z kobietą konkurować

Dlaczego zatem mężczyźni mają taki wielki problem w tym, aby zaakceptować układ, w którym kobieta góruje? Skąd w większości taka silna potrzeba konkurowania? Dlaczego nie ma po prostu podziwu, zachwytu czy zwykłej ludzkiej akceptacji?

Niestety odpowiedź jest stosunkowo prosta.

Potrzeba konkurowania w złym słowa tego znaczeniu rodzi się najczęściej z niskiej samooceny. To osoby źle myślące o sobie niszczą jednostki „lepsze” od siebie. Tak rodzi się zazdrość i zawiść, w środowisku, w którym czujemy się niewystarczający, nieodpowiedni. To tłumaczy, dlaczego słabi mężczyźni boją się silnych kobiet. Silni mężczyźni przy silnych kobietach wzrastają, mają motywację, by osiągać jeszcze więcej…

To nie dla mnie? Mężczyzna w związku z silną kobietą

Nie każdy mężczyzna chce jednak kogoś silniejszego od siebie.

Tradycyjny układ nadal obowiązuje i mimo rewolucji, ma się po prostu dobrze. Z jego powodu tak wielu mężczyzn nie wybiera silnych, nowoczesnych kobiet na życiowe partnerki.

Tłumaczą to w ten sposób, że kobieta musi być delikatna, kobieca, a jej siła bywa przytłaczająca. Mężczyźni nie czują się z tym najlepiej. Chcą być doceniani, a nie porównywani. Nawet jeśli nikt tego nie robi, tylko oni czynią tak sami, to tym gorzej dla nich…Dla siebie pragną wypadać lepiej niż blado.

Przez wieki mężczyźni mieli być dominujący, stanowczy. To oni byli uważani za głowę rodziny i to im przypisywano się siłę i decyzyjność. Nie każdy mężczyzna zgadza się ze zmianami, które następują i nie każdy odnajduje się w nowej rzeczywistości, w której liczy się partnerstwo.

Wzorce wyniesione z domu mają tu kluczowe znaczenie. Jeśli mężczyzna jest z tradycyjnego domu, to najczęściej ten sam schemat chce powtórzyć w swoim domu. I wtedy pada komentarz niczym zasłona dymna – „nie będę z tobą, bo jesteś ode mnie lepsza”…

„Nie będę z tobą, bo jesteś ode mnie lepsza”

Tylko że pod tym zdaniem często kryje się coś zupełnie innego: „Nie wiem, kim jestem, kiedy nie jestem od ciebie lepszy”.

Właśnie dlatego w „Alfabecie mężczyzny, który nie dorósł” L jest jak lęk przed silną kobietą… i człowiekiem.

Bo dojrzały mężczyzna nie musi być ponad kobietą, żeby być przy niej kimś ważnym. Nie musi jej pomniejszać, żeby samemu poczuć własną wartość.

Może po prostu stanąć obok.

Dojrzałość nie boi się siły, niezależności ani sprawczości. Potrafi je podziwiać. Czerpać z nich. Rozwijać się obok nich. Nie umniejsza. Nie walczy o przewagę.

Po prostu jest.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj