Nonszalant (nonchalant) to taki nowy trend na Tik Toku. Ma polegać na tym, że młodzi chłopcy olewają wszystko, a przede wszystkim dziewczyny. Nie odzywają się, nie witają, nie odpowiadają na pytania. Na ich twarzach nie ma uśmiechu, a oni sprawiają wrażenie, jakby na niczym im nie zależało. Nic ich nie obchodzi. Nastoletni chłopcy trzymają się razem, na uboczu, dziewczyny traktują z góry. Po co? Ano po to, żeby ukryć swoje prawdziwe uczucia i ochronić się przed odrzuceniem. Myślą miej więcej tak: skoro nie zabiegam, to nie dostanę kosza. I robią to jeszcze po coś. Mianowicie, żeby wzbudzić metodą niedostępności uczucia u płci przeciwnej. To ona ma walczyć o mnie.
Czy młode dziewczyny się na to łapią? Biegają za niedostępnymi chłopcami i ignorują tych miłych i sympatycznych, których mają obok? Nierzadko tak.
Mowa tu o nastolatkach, ale czasami sytuacja nie zmienia się w życiu dorosłym. I tu pojawia się dużo większy problem, bo kobiety nadal wybierają niedostępnych mężczyzn, a mężczyźni świadomie grają w tę grę, w której nie muszą się starać. Ogrywają nas hurtowo. Świadomie? Często niestety tak się dzieje.
Zatem pytanie zasadnicze jest takie. Jak przestać wybierać relacje, które Cię niszczą? I jak docenić tych mężczyzn, z którymi można zbudować dobry związek? Bo o to przecież chodzi, nie?
![]()
Nie obchodzisz mnie. Nonszalant
W świecie nastolatków wygląda to tak:
- odpisywanie po kilku godzinach, nawet jeśli się ma czas,
- odpisywanie krótkie,
- nie zadawanie pytań,
- udawanie, że ktoś nas nie obchodzi,
- zachowywanie się, jakby dziewczyna nie robiła żadnego wrażenia,
- obojętność,
- nieokazywanie zazdrości,
- a nawet sprawianie dziewczynie przykrości,
- bycie chłodnym, tajemniczym i trudnym do odgadnięcia,
- wszystko, aby nie pokazać, że dziewczyna się podoba.
Chłopak jest tajemniczy, cichy, wyobcowany i wygląda dokładnie tak, jakby nic go nie ruszało.
To trend z Tik Toka, źle rozumiany, jak niejedno zjawisko na tej platformie. A może nie, może rozumiany właśnie tak, jak chcą algorytmy? Jak sądzisz?
Prawdziwa nonszalancja teoretycznie polega na tym, że można przyznać, podobasz mi się, ale nie tracę dla Ciebie głowy. A ta udawana nonszalancja przekazuje, że “podobasz mi się, dlatego będę cię olewał, żebyś mocniej za mną biegała”.
Tylko czemu tej udawanej nonszalancji jest więcej?
I może się wydawać, że piszę o tym bez sensu, bo to nie temat dorosłych, ale dzieci. Tymczasem zagadnienie to nie dotyczy tylko niepewnych siebie nastolatków, ale prawda jest taka, że trwa ono w najlepsze od dawna w stylu unikającym, czy po prostu w pozie, która ma kogoś podporządkować i ustawić na samym wstępie niżej, jako petenta w relacji: już nie wynika z dzieciństwa, ale jest świadomie kształtowana.
W myśl zasady, im gorzej Cię traktuję, Ty tym bardziej mnie pragniesz
Czyli kobiety kochają najbardziej bad boyów, czyż nie?
I z tego też powodu napisałam Alfabet mężczyzny, który nie dorósł. Bo naprawdę część mężczyzn nie dorasta, a kobiety bardzo często udają, że tego nie widzą.
![]()
Na okładce widnieje “N jak niedojrzały”. Bo to nie jest historia o M jak mężczyźnie, ale o niedojrzałym mężczyźnie, tym, który nie dorósł. N w alfabecie stoi po M. M w tej układance jest ważniejsze.
N zatem potrzebuje dojrzałości, by przejść w M, potrzebuje jednej kreseczki, dokończenia…, którego tu nie ma.
To jest dobra wiadomość, bo niedojrzały może stać się dojrzały. N da się przepisać na M. M jak mężczyzna. I wtedy alfabet niedojrzałości zostaje przepisany w alfabet dojrzałości.
Problemem zatem nie jest mężczyzna jako taki, ale pewne typy męskości, pozy, moda: to wszystko, co nie działa na rzecz trwałych i szczęśliwych związków, ale sabotuje dobre relacje. I o tym jest ten e-book. Chcesz poznać temat szerzej? Tu możesz pobrać książkę, po to, aby wybierać lepiej.
Kobiety, które kochają bad boyów
Dzisiejszy głośny trend to nonszalant, czyli typ, który nie okazuje emocji, zachowuje się, jakby nic go nie ruszało, jest maksymalnie wyluzowany.
Czy zatem problemem są złe czasy? No nie. Dawniej częściej mówiono o bad boyu, który jest nieco podobny do nonszalanta, ale nie do końca jego kopią. Bad boy to typowy buntownik, bardzo pewny siebie, może być bezczelny, tajemniczy i niedostępny. Ma aurę dorosłego (?) chłopaka, który lubi robić wszystko po swojemu.
Historia lubi się powtarzać?
Tak, ale też ewoluuje…
Okazuje się bowiem, że wszystko to, o czym piszę, to już było.
Dzisiaj nasze tęsknoty i niepokoje są modyfikowane przez Internet. Podsycana są przez media społecznościowe, które pokazują, że każdy ma mnóstwo niekończących się opcji. Kreuje się w ten sposób rzeczywistość, żeby pokazywać, że nie ma stresu i nie ma stałości. Po co wybierać kogoś na dłużej? Nie ten to następny, nie ta, to inna. W konsekwencji wiele osób podkreśla, że świat stanął na głowie. Nie ma sensu się łączyć w pary, skoro za chwilę może pojawić się ktoś lepszy…
Co jeszcze się zmieniło na przestrzeni lat?
Okazuje się, że dalej robi się jeszcze ciekawiej, choć jeszcze gorzej dla nas.
Młode dziewczyny mówią, że chłopcy mają wybujałe ego. Ich starsze koleżanki już asertywnie nie godzą się na traktowanie z góry. Niezależnie od wieku zauważa się coraz częściej schemat, kiedy mężczyzna jest zaangażowany, a później urywa kontakt w sposób nieoczekiwany. Mamy na to wiele nazw… Zobacz: Ghosting contra caspering. Co różni te zjawiska? Kobiety zastanawiają się, co zrobiły nie tak, czy to ich wina?
I o to chodzi, że mają myśleć!
Niektórzy wpadają wtedy w ciąg analizy pod tytułem, że niedostępność równa się atrakcyjność. Panowie zirytowani, jak mówią, coraz wyższymi wymaganiami kobiet, uznali w formie obrony, że ta droga ma sens i grają tymi metodami w najlepsze…
W ten sposób współczesna relacja zaczyna być coraz częścią grą i formą manipulacji, a także polem pełnym niepewności. Ten, kto okaże mniej zainteresowania wygra…
Tylko gdy druga osoba zaczyna rozumieć grę, też się odsuwa. I wtedy mamy dwie samotne osoby.
Kto się cieszy? Chyba tylko algorytm.
Samiec sigma
Żeby tego było mało. Nonszalant, bad boy to nie wszystko.
Inny popularny trend w kulturze internetowej, w tym w manosferze, to archetyp mężczyzny niezależnego, samowystarczającego i introwertycznego. To typ samotnego wilka, który w przeciwieństwie do samca alfa nie zabiega o przywództwo ani o aprobatę społeczną.
To samiec sigma.
W społeczności młodzieżowej słowo sigma często bywa używane jako coś fajnego, ale w sposób ironiczny. Pewność siebie i dystans w jednym, czyli taki misz-masz.
W tym wariancie istnieje przekonanie, że okazywanie uczuć to słabość, a dziewczyna powinna zapobiegać o chłopaka. I znowu mamy to samo, co wyżej. Tylko w innym odcieniu i z inną nazwą.
Bro code, czyli lojalność wobec męskich przyjaciół
W środowisku internetowym jest też inny przekaz. Taki trend, który mówi o braterstwie, czyli bro code. Traktowany niekiedy humorystycznie lub całkiem na poważnie, kryjący w sobie pełną, niezachwianą lojalność wobec kumpli.
Trend ten ma formę żartów, ale też wyzwań, które są powtarzane, a mają pokazywać odruchowe reakcje na konkretne przedmioty.
Istnieją też pewne zasady, które traktuje się jak dekalog: na przykład nie możesz umawiać się z byłą kolegi, chyba, że on da na to wyraźną zgodę, musisz wspierać kolegów w trudnych sytuacjach, zwłaszcza w zabieganiu o dziewczynę, publicznie zawsze popierasz kolegę, itd.
Typowym objawem tego trendu jest ukrywanie, że dziewczyna się podoba oraz żartowanie z samej idei miłości.
I oczywiście te wszystkie trendy z Tik Toka generalnie kierowane są do młodych chłopaków, ale coraz częściej przyswajane są równie przez niektórych dorosłych, przynajmniej pod względem PESEL-a mężczyzn. I skutki są takie, że niosą one coraz więcej nieporozumień, a także uniemożliwiają budowanie trwałych szczęśliwych związków.
Jaka informację te wszystkie trendy niosą dla kobiet?
Mężczyzna o zdrowym poczuciu wartości nie będzie ukrywał się za aurą tajemniczości, czy niedostępności. Będzie potrafił zagadać, zaprosić na randkę, być, nie uciekać. Gdy jego samoocena jest zdrowa, napisze pierwszy, zagada, powie, że kobieta mu się podoba. Gdy z kolei jest inaczej, będzie stosował gierki.
I to jest teoretycznie (a może tylko pozornie) dobra wiadomość, bo wystarczy obserwować, żeby wiedzieć, z kim warto kontynuować relację. Sposób zachowywania drugiej osoby daje też jasną informację dotyczącą tego, jak dana relacja będzie wyglądać później.
Innymi słowy jako kobiety powinniśmy nagradzać zdrowe zachowanie i normalność, a ignorować całą resztę.
Tylko czy to wystarczy?
Dlaczego ciągnie nas do niedostępnych osób?
Niestety nie jest to takie proste powiedzieć sobie – odpuść niedostępnych ludzi.
Bo tu wkracza biologia i psychologia.
Ona mówi, że osoby, które nas ignorują i nie pokazują nam zainteresowania z automatu wzbudzają naszą czujność. To dlatego mężczyzna, który długo nie odpisuje, znika, a później wraca może nas nawiedzać w snach. Dosłownie! I mącić nasze myśli. Wracamy do niego, mimo że naprawdę tego nie chcemy.
Mówimy może nawet sobie: spójrz na tego miłego, uśmiechniętego faceta obok. I co? I nie patrzymy, tylko zastanawiamy się, dlaczego tamten nie odpisał. Całkiem bez sensu.
Jednak tylko wtedy, gdy nie uruchomimy wiedzy z psychologii.
Dzieje się tak dlatego, że często mylimy niepewność z chemią, a emocjonalne napięcie z miłością.
Nasz mózg staje się naszym przeciwnikiem. Ciągle analizuje, zastanawia się, dlaczego on raz jest, zaraz się wycofuje, jaki jest nasz udział w tym wszystkim i co można zrobić lepiej. Serio to wciąga, jak jakaś mocna książka detektywistyczna.
I zamiast myśleć, czy jego dobre cechy są ok, czy wady do zaakceptowania, to koncentrujemy się na zdobywaniu jego uwagi.
Kolejna pułapka to nieregularność. A ta to w ogóle działa jak używka. Raz jest wiadomość, miłe słowo, zaproszenie, a za chwilę cisza. I nawet się nie obejrzysz, a już analizujesz, co się dzieje. Nie wiesz, kiedy znowu pojawi się “dobry sygnał” i dlatego tak za nim tęsknisz, a gdy w końcu przychodzi, to już wiesz, że na kolejny będziesz czekać jeszcze mocniej.
Pojawia się też inny mechanizm. Efekt potwierdzenia. Im więcej energii poświęciłyśmy na zdobycie czegoś, tym to mocniej cenimy. Niby oczywiste i wartościowe, ale nie w tym przypadku. Bo mylnie uznajemy, że facet, który nie zabiega, jest wyjątkowy. A najczęściej on po prostu nami manipuluje i nas usidla w negatywnej relacji.
Chodzi o niego, czy o to, że nas nie wybrał?
Niestety. Czasami chodzi o to, że on nie wybrał. Właśnie on. Ignoruje, jest niedostępny i to budzi lęk, a także rozbudza wyobraźnię.
Zaczynamy fiksować, dopisywać jemu cechy, których nie ma. Zakochujemy się we własnej wizji jego, a nie w nim samym. Zrobimy wiele, żeby on w końcu się otworzył i okazał zainteresowanie.
Czekamy, dajemy drugą szansę, potem kolejną. Ciągle go tłumaczymy, czasami ratujemy. Jesteśmy w ciągłej gotowości i popijamy dopaminę serwowaną w tej grze na śniadanie. To uzależnienie a nie miłość!
Nie da się zbudować miłości na wyobrażeniu drugiej osoby!
I znowu wchodzi tu nasze doświadczenie. To, co pokazało nam dzieciństwo. Może to, że miłość jest niepewna, uwaga wcale nie oczywista, codzienność bywa jak ciągła zmiana. Nic nie jest pewne. I wtedy miłość jest utożsamiana z ciągła walką.
Gdy relacja z kolei jest spokojna i przewidywalna, to nie jest nasza. I…przestaje być ekscytująca.
To dlatego dzieci powtarzają błędy rodziców. Córki wybierają złych mężów, nawet jeśli widziały, jaki był ich tata i miały wiedzę, czego unikać. Wybieramy to, co znajome, a nie to, co dobre dla nas.
Jak nauczyć się wybierać mężczyzn, przy których nie musisz cierpieć?
Sama świadomość, że nasz mózg ciągnie nas do tego, co znajome i aspekt niedostępności sprawia, że same siebie sabotujemy to za mało. Bywa, że to wszystko wiemy, a i tak czekamy na wiadomość, z głęboką nadzieją, że on w końcu się odezwie.
I teraz jak to zmienić, naprawdę skutecznie?
Po pierwsze, przestań oceniać relację na podstawie uczuć, zacznij patrzeć na czyny
Silne emocje nie zawsze oznaczają, że spotkałyśmy właściwego człowieka, ale są ekscytujące, bo nie wiemy na czym stoimy. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy między nami jest chemia, warto zadać sobie inne pytanie: czy ta relacja daje mi coś dobrego?
Czy mężczyzna jest zainteresowany? Sam inicjuje kontakt? Dotrzymuje słowa? Czy mogę z nim porozmawiać o tym, co czuję, bez obawy, że zaraz się wycofa? Czy jego zachowanie jest w miarę spójne, czy ciągle muszę zgadywać, co tak naprawdę do mnie czuje?
Nie chodzi o to, żeby od pierwszej randki oczekiwać deklaracji i pewności na całe życie, to nie jest cel, ale o to, żeby nie mydlić sobie oczu i patrzeć, co naprawdę dzieje się w relacji.
Po drugie, nie próbuj zasłużyć na czyjeś zainteresowanie
Jeśli mężczyzna się wycofuje, możemy mieć odruch, żeby bardziej się starać. Napisać jeszcze raz, być bardziej wyrozumiałą, pokazać mu, jak wyjątkową kobietą jesteśmy. Wierzymy, że jeśli tylko znajdziemy odpowiedni sposób, w końcu się otworzy.
Tylko że relacja nie powinna być konkursem, w którym musimy udowodnić, że jesteśmy wystarczająco dobre, żeby ktoś zechciał z nami być.
Możemy okazywać zainteresowanie, inicjować kontakt i mówić o swoich potrzebach. Nie róbmy jednak tego za dwoje, bo druga osoba nie wykazuje podobnego zaangażowania. Poczekajmy, sprawdźmy, obserwujmy.
Po trzecie, naucz się odróżniać cierpliwość od czekania na zmianę, która nigdy nie nadchodzi
Znaczenie ma powtarzalność zachowań. Jeśli ktoś regularnie znika, wraca wtedy, gdy jest mu wygodnie, unika rozmów o relacji i nie bierze pod uwagę naszych potrzeb, warto przestać tłumaczyć wszystko jego trudną przeszłością czy lękiem przed bliskością.
Nie ma sensu godzić się na coś, co nas rani.
Po czwarte, daj szansę mężczyznom, przy których nie trzeba ciągle walczyć o uwagę
Rozejrzyj się. Nie koncentruj całej energii na osobie niedostępnej, daj szansę komuś, kto jest.
Nie odrzucaj mężczyzny od razu, bo nie ma chemii. Czasami na chemię trzeba poczekać, ona jest budowana po czasie, wyrasta z przyjaźni i poczucia bezpieczeństwa.
Po piąte, sprawdź, co tak naprawdę próbujesz sobie udowodnić
To chyba najtrudniejsze pytanie. Dlaczego tak bardzo zależy Ci właśnie na tym mężczyźnie? Czy rzeczywiście go lubisz, czy może jego zainteresowanie stało się dla Ciebie potwierdzeniem własnej wartości?
Jak przestać wybierać relacje, które Cię niszczą?
Gra trwa dopóki w nią grasz. To jasne.
Najprostszy sposób na jej przerwanie to wypisanie się z niej. Pokazanie, że pewne zachowanie na nas nie działa.
- przestać poświęcać uwagę mężczyznom, którzy znikają,
- nie analizować każdej wiadomości,
- olewanie traktować z tą samą mocą, olewaniem,
- jak ktoś ucieka, nie gonić.
Jeśli bowiem młody chłopiec, ale też dorosły mężczyzna przyjmuje, że najlepsza strategia to nie okazywać uczuć, przybliżyć się, a później uciec, to najrozsądniej pokazać mu, że to nie działa. Nie dać sobą manipulować. Bo jeśli raz pozwolimy, to tak już najprawdopodobniej zostanie.
Rozejrzeć się i zauważyć tych mężczyzn, którzy są, nie bawią się w znikanie, są uprzejmi, zaangażowani, z nimi budowanie relacji daje spokój i poczucie bezpieczeństwa.
Warto zrozumieć, że tendencja do przecenienia niedostępnych osób wynika z psychologii, ale też z kreacji kinowych, książkowych.
Gdy rozumiemy, jak działa nasz mózg, można świadomie z tego zrezygnować i przepracować swoje podejście w taki sposób, żeby przekierować myślenie na to, co nam służy.
I na koniec jeszcze jedno. Niestety mamy tendencję do powtarzania wzorców, które już znamy ze swojego życia, czy z relacji rodziców. Dlatego świadomość i uważność to jedyna broń, która może być tu skuteczna. Przymus powtarzania dotyczy każdego z nas
I od tego trzeba zawsze zaczynać, od świadomości. Po to jest również ta przestrzeń.
Co możesz zrobić teraz?
Na przykład zapisać się na newsletter i zadbać to, aby żadne dobre treści Ci nie umknęły. Tu możesz się zapisać!
Zostać z nami na dłużej!