Dorosłe dziecko nie odcina się od rodziców pod wpływem impulsu. Nie robi tego, bo jest złe, chwilowo rozdrażnione. Decyduje się na ten krok w ostateczności, po to, aby chronić siebie i swoją rodzinę.
Tymczasem często zyskuje łatkę wyrodnej córki, czy wyrodnego syna niemal z automatu, gdy to robi. Mało kto w takich momentach zwraca oczy na rodziców i pyta, co takiego się stało, że dorosłe dzieci postanowiły pozbyć się części siebie, wyrzucić z serca ludzi, którzy byli tam od dawna, od samego początku.
To nie jest nigdy łatwa decyzja. Niezależnie od osobistej historii, zawsze taki krok pozostaje po sobie bolesną ranę, uświadamianą lub mniej rozumianą, nierzadko do końca życia wiąże się z bólami fantomowymi. Niby bowiem relacji już nie ma, a jednak człowiek czuje, że przeszłość ciągle nie daje spokoju…Kiedy dorosłe dzieci odcinają się od rodziców? Oto prawdziwe powody, o których boimy się mówić.
![]()
Kiedy dorosłe dzieci odcinają się od rodziców: prawdziwe powody
Na początku warto napisać jasno. Żadne dorosłe dziecko nie odcina się od rodziców bez ważnych powodów. Po prostu tak się nie dzieje.
Biologia pomyślała to inaczej niż zdrowy rozsądek to uwzględnia.
Nasza natura ludzka całkowicie uzależniła dzieci od swoich rodziców. Sprawiając, że jacy by oni nie byli, dzieci rodziców kochają bezgranicznie i wspierają systemy rodzinne nawet kosztem siebie. To ważne, bo dzieci bez nich, bez rodziców nie przetrwają. Dlatego też dziecko prędzej obarczy winą siebie niż rodzica.
Dzieci mają w sobie ogromne pokłady lojalności, starają się zasłużyć na uwagę i miłość. Wybaczą niemal wszystko, wytłumaczą to, co się dzieje w domu na każdy możliwy sposób. I żeby ten mechanizm przestał działać, musi stać się coś takiego, co pozwoli im zrozumieć, że jeśli nie odetną się od rodziców, sami znikną.
Nie dzieje się to z dnia na dzień. Dzieci przez lata w ciszy, ale też w płaczu wybaczają, przyjmują rolę rodziców (parentyfikacja). Wszystko po to, żeby system trwał. Potem dorosłe dzieci latami próbują rozmawiać. Tłumaczą, wyjaśniają, przedstawiają. I odchodzą dopiero wtedy, kiedy kompletnie nie są słuchane, kiedy ich obawy są wyśmiewane, a oni sami umniejszani.
Tu nie chodzi nawet o przeszłość, ale o teraźniejszość. Oto, że toksyczny rodzic nie zmienia swojego podejścia, nawet wtedy, kiedy dziecko jest dorosłe. To jest największy problem.
Potrzeba chronienia siebie
Panuje pogląd, wcale nie pozbawiony sensu, że dzieci powinny mieć kontakt ze swoimi rodzicami. Niezależnie od wieku jednych i drugich, jest to po prostu ważne i potrzebne, oczywiście dla obu stron. Zazwyczaj to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Chyba, że zachodzą okoliczności, które przeczą tej tezie….
Czasami rodzice nie zachowują się bowiem jak rodzice, mimo że formalnie nimi są.
- nie chronią swoich dzieci,
- nie działają na ich rzecz,
- zamiast wspierania, krytykują,
- nie liczą się ze zdaniem dorosłych dzieci,
- wkręcają do gry wnuki,
- nastawiają dzieci przeciwko rodzicom,
- spiskują z innymi członkami rodziny,
- często mają problemy z alkoholem i innymi używkami.
Dorosłe dzieci odcinają się od swoich rodziców, bo muszą chronić siebie. Nie da się inaczej, tylko zerwanie relacji lub maksymalne ograniczenie kontaktów może pomóc zachować spokój ducha i stabilny związek małżeński. Oczywiście w ten sposób chronią oni także dzieci oraz to, jak toksyczne rodzinne relacje wpływają na nie. Bo system rodziny jest złożony, a myślenie, że świat dorosłych jest całkowicie oddzielony od świata dzieci jest naiwnością. Dzieci widzą więcej niż nam się wydaje.
Przeczytaj również: Czego brakuje dorosłym dzieciom?
Dorosłe dzieci nie odcinają się od rodziców.
Odcinają się od bólu, który rodzice ignorowali latami.To nie jest kara.
To jest ratunek.
Nieprzekazywanie złych wzorców dzieciom
Odcięcie się od rodziców motywowane jest nie tylko potrzebą dorosłych dzieci, ale również spokojem dzieci, wnuków dziadków.
Żyjemy w okresie dynamicznych zmian społecznych, dotyczących także kształtu rodziny. Coraz większa świadomość każe myśleć o tym, jak relacje rodzinne wpływają na najmłodszych. Niestety okazuje się, że pozwalając na pewny sposób zachowywania, powielamy negatywne wzorce i sprawiamy, że kolejne pokolenie nimi nasiąkają. Tego bardzo nie chcemy.
Jeśli po licznych rozmowach z rodzicami, nie można dojść do konsensusu i wspólnego wniosku, że dla dobra najmłodszych warto pewne kwestie zmienić, to rozwiązanie wydaje się tylko jedno. I to nie jest foch, niedojrzałość, ale właśnie w pełni przemyślana decyzja, o konkretnych powodach.
Jest ona kluczowa dla:
- spokoju dzieci,
- dobrych wzorców na przyszłość,
- stabilnego wychowania,
- możliwości kontrolowania przekazów, w jakich młody człowiek wyrasta,
- dbania o autorytet rodziców.
Jeśli rodzice nie mogą współpracować z dziadkami, bo ci drudzy na przykład źle rozumieją swoją rolę, to dla dobra rodziny czasami kluczowe jest odcięcie się. To nie jest forma manipulacji, to prosty przekaz, postawienie ostatecznych granic z uwagi na ustawiczne ich ignorowanie.
Toksyczna rodzina? Twoja rola przeciąć węzeł gordyjski i żyć inaczej
Brak wsparcia
Prawda jest taka, że bliskie relacje nie wybaczają kłamstwa i dwulicowości. Albo jest szczerość i karty wykłada się na stół, albo żyjemy w fikcji.
Niekiedy brak kontaktów tłumaczy się brakiem wsparcia dorosłych dzieci w opiece nad wnukami. Rzadko przy tym chodzi o opiekę całotygodniową, raczej o zwykłą pewność, że w razie choroby, czy nagłego wypadku można liczyć na rodzinę. To nie jest roszczeniowość, ale zdrowe podejście do tematu, prawda? Gdy tak nie jest, wsparcia i gotowości nie ma, bo dziadkowie na przykład uważają, że nic nie muszą, swoje dzieci wychowali i na wnuki nie mają czasu, to trudno dziwić się, że dorosłe dzieci sądzą to samo, co ich rodzice – one też nic nie muszą.
Starzejący się rodzice, gdy młodsze pokolenie stawia granice, wtedy podnoszą często głos, domagając się innego traktowania. Sądzą, że należy się im wsparcie, najlepiej takie w pełnym zakresie. Argumentują to tym, że wychowali dzieci, karmili je, dbali o nie.
Tylko pytanie jest stosunkowo proste: czy to wszystko wystarczy, żeby wymagać czegoś od własnych dzieci? Prawdą jest, że obowiązkiem rodziców jest opieka nad dziećmi, które powołują oni do życia. To nie jest coś, co podlega dyskusji. Obowiązkiem dzieci nie jest jednak opiekowanie się dorosłymi rodzicami. Oczywiście dorosłe dzieci powinny się interesować rodzicami, ale mogą to robić bez osobistego zaangażowania, przez instytucje, wynajęte osoby. Mogą także robić to w ograniczonym stopniu.
Tak, jak rodzice nie muszą wspierać dorosłych dzieci, tak dorosłe dzieci nie muszą wspierać swoich rodziców. To możliwość, nie przymus. Przymus dotyczy opieki nad własnymi dziećmi i to dotyczy każdego pokolenia.
Co do zasady jednak dzieci nie są niczego winne własnym rodzicom. I to każdy rodzic powinien wiedzieć, czy ten mający małe dzieci, czy dorosłe. One nie brały udziału w decyzji o przyjściu na świat. To rodzice powołali na świat własne dzieci i to ich obowiązkiem jest o nie dbać. To nie jest łaska, dobra wola, ale obowiązek.
Zajrzyj też tutaj: Narcystyczna babcia i narcystyczny dziadek – jak to wygląda w rodzinie?
Lepiej bez rodziców niż z rodzicami
Nikt nie odcina się od rodziców, gdy jest cień szansy na to, że relacje będą poprawne. Każde dziecko w naturalny sposób potrzebuje tej relacji i nie ma znaczenia, w jakim wieku ono jest. Jeśli postanawia odejść, to robi to najczęściej z bólem, ale silniejszym od niego postanowieniem, aby zawalczyć o siebie.
To gest ochrony przed autodestrukcją. Moment, kiedy ten ważny i odważny krok nie jest manifestem focha, jak o nim się czasami mówi, dziecięcej krnąbrności, jest efektem przemyśleń na temat przyszłości. Chodzi o to, żeby zawalczyć o siebie i spróbować żyć inaczej, bez upokorzenia, pogardy, lęku, z nadzieją, że da się lepiej.
Przykry moment, który każe to zrobić – odejść – wcale nie jest prosty, daje jednak ulgę. Okazuje się bowiem, że im mniej trudnych spotkań, toksycznych relacji, tym wszystkim żyje się lepiej.
Kiedy dorosłe dzieci odcinają się od rodziców: prawdziwe powody?
Dorosłe dzieci rzadko odcinają się od rodziców z byle powodu, jak chcą twierdzić seniorzy. Zazwyczaj powód jest, a tak naprawdę jest ich kilka.
W nielicznych przypadkach przyczyną jest to, o czym krzyczy się w takich momentach najgłośniej: zepsucie dorosłych ludzi, ich roszczeniowość, brak wychowania (za które o ironio odpowiadają ich rodzice!), w większości przypadków chodzi o coś innego. Powodem odejścia jest potrzeba postawienia kroku, aby ratować siebie, niezwykle trudna, ale w pewnym momencie niestety konieczna. Jest efektem wieloletniego rozczarowania, złego traktowania i braku nadziei na poprawę sytuacji.
Tu nie chodzi i rozliczanie przeszłości, ale dalsze nierozumienie i nieszanowanie dorosłego dziecka w dorosłości.
Niestety każdy skutek ma swoją przyczynę. Nic nie dzieje się bez powodu…
Rodzice powinni wiedzieć, że relację buduje się przez całe życie. Ona powinna się zmieniać. Szacunku można wymagać, ale trzeba też szacunek okazywać, słuchać, nie bagatelizować, przeprosić. Nie dlatego, żeby się uniżyć, ale żeby pokazać swoją dojrzałość i dać przykład.
Nikt nie jest doskonały. Dzieci, dorosłe osoby, nie chcą doskonałych rodziców, chcą rodziców prawdziwych, skłonnych do refleksji, wrażliwych, takich, którzy nie będą wiecznie udawać, ale będą traktować swoje dzieci z szacunkiem, a nie tylko tego szacunku wymagać w stosunku do siebie. Tylko tyle albo aż tyle.
Dlaczego dorosłe dzieci naprawdę odcinają się od rodziców
Dorosłe dzieci nie odcinają się „z dnia na dzień”, nie zrywają relacji pod wpływem chwili. To nigdy nie jest kaprys, impuls ani nagła decyzja. To jest ostatni etap wieloletniego procesu, w którym dziecko próbowało wszystkiego: rozmów, sygnałów, dystansu, próśb, tłumaczeń, łagodzenia konfliktów.
Odcinają się, gdy widzą, że:
- ich granice są ignorowane,
- emocje są wyśmiewane,
- potrzeby są niewygodne,
- życie jest oceniane,
- rodzina jest atakowana,
- ich spokój jest niszczony.
Dorosłe dziecko nie odcina się od rodzica. Odcina się od bólu, który rodzic konsekwentnie ignorował.
Co rodzice robią, a czego nie widzą?
Rodzice widzą „zerwanie kontaktu”. Nie widzą lat, które do tego doprowadziły.
Nie widzą:
- drobnych złośliwości, które były „żartem”,
- krytyki, która była „dla twojego dobra”,
- kontroli, która była „troską”,
- braku przeprosin, bo „rodzic ma zawsze rację”,
- wymagań, które nigdy nie działały w drugą stronę,
- emocjonalnego szantażu, który nazywali „miłością”.
Rodzice widzą bunt, ale nie widzą konsekwencji własnych zachowań.
Odcinanie się nie jest brakiem miłości. Jest brakiem zgody na dalsze rany. I czasem to jedyny sposób, by ocalić siebie.
Tu nawet nie chodzi o trudną przeszłość, bo gdyby ona była przeproszona i wspólnie przepłakana, byłoby dobrze. Czasami nie ma co na to liczyć i nawet nie ma się złudzeń co do tego….
Całkowicie oddala ludzi jednak coś innego. Nie przeszłość.
Dobija to, co dzieje się, gdy dziecko dorasta. Kiedy rodzic nie zmienia swojego zachowania, jest ono równie toksyczne i wymierzone nie tylko w to dziecko już w wersji dorosłej, ale jego rodzinę, dzieci.
Tu nie chodzi o przeszłość, ale o teraźniejszość i przyszłość, której się nie widzi w danej rodzinie. Rodzina ze złą historią to bowiem jedno. Ale rodzina z taką historią i jeszcze taka, której nie stać na refleksję i powiedzenie – “przepraszam, nie chciałam. Przepraszam, nie wiedziałam, że Cię krzywdzę” – to za dużo. I od takiej rodziny się odchodzi. Od rodziny, która niczego nie rozumie i nie zmienia, nawet po latach.