Jak uleczyć złamane serce?

0

Mówią, że złamane serce leczy tylko czas. Trzeba poczekać. Problem w tym, że to tylko teoria, w praktyce nie jest to takie proste. Bo im dłużej się czeka, tym silniejsze może być w nas przekonanie, że nikomu już nigdy nie zaufamy. Że wszyscy są tacy sami. Istnieje też inna teoria, bazująca na zaleceniu – „czym się trujesz, tym się lecz”. I to właśnie ona według wielu jest najlepsza na złamane serce. Innymi słowy, jeśli Cię zranił, a Twoje serce rozpadło się na wiele kawałków, wchodź w kolejną relację i pozwól, żeby ktoś inny Cię uzdrowił. Jednak czy to rzeczywiście dobry pomysł? Jak uleczyć złamane serce?
Kiedy czekać, a kiedy nie ma czasu do stracenia?

Jak uleczyć złamane serce?

Jak uleczyć złamane serce? Czas leczy rany

Mówią, że czas leczy rany. I rzeczywiście dużo w tym prawdy. Na wiele spraw patrzymy inaczej wraz z upływem czasu. Pomaga nam dystans. To, że zapominamy. Zdobywamy nowe doświadczenia, świeży pogląd i rzeczywistość się zmienia.

Problem w tym, że nie zawsze jest to takie proste. Bo niekiedy mimo mijającego czasu niewiele się zmienia. Nie umiemy się odciąć i przestać myśleć. Rany są zbyt głębokie, żeby mogły się zabliźnić.

I wtedy chcemy kolejnej relacji

Niektórzy wpadają w pułapkę myślenia klin klinem. Nie ten, to kolejny. Często decydują się na szybkie akcje, żeby tylko się pocieszyć, zapomnieć.

Nieważne (w ich mniemaniu), że stosują terapię kosztem kogoś. Są na tyle zrozpaczeni, że jest im bez różnicy. Muszą jakoś oddychać, dlatego rzucają się w wir zapomnienia.

Niezależnie od kosztów, które przyjdzie im zapłacić. Myślą, że to ich uleczy….Wierzą, że to pozwoli zapomnieć.

Niestety tak się nie dzieje. Jest wprost przeciwnie, dokładnie odwrotnie. Takie działanie odbiera im szacunek do siebie. Sprawia, że coraz bardziej zanurzają się w swoim bólu i rozpaczy. Są jak zwierzę pozbawione wyższych uczuć. Tylko instynkt, zero głębi. To dobija. I wcale nie daje ukojenia.

Złamane serce? Szybko kolejna miłość

Złamane serce to również motywacja, by szybko zbudować kolejny związek. Nie takie skakanie z kwiatka na kwiatek, ale jedna osoba. Żeby sobie i światu coś udowodnić.
Niestety i tu jest problem. Wkraczanie w nową relację bez przepracowania poprzedniej najczęściej kończy się rozczarowaniem. Nie mówiąc, że jest totalnie nie w porządku dla osoby, którą zapraszamy do naszego życia. Ciąży bowiem na niej zbyt duży ciężar odpowiedzialności. Poza tym można mówić w tym kontekście o wykorzystywaniu.

O ile rzeczywiście taka strategia będzie w porządku i z daną osobą się uda zbudować coś wartościowego, po latach można zapomnieć, że dana osoba była początkowo lekiem na zło i rozczarowanie. Jednak jeśli wykorzystamy kogoś i bardzo szybko porzucimy, to nie jest fair. W ten sposób leczymy własne złamane serce, łamiąc serce komuś innemu. A to naprawdę nie jest już w porządku.

Nasze emocje i nasza przeszłość to temat, który trzeba przepracować. Samodzielnie.

Złamane serce. Już nikomu nie zaufam?

Gdy ufało się komuś w pełni i ten ktoś boleśnie nas zawiódł, łamiąc przy tym serce, jest źle. Ogrania nas rozpacz. Stajemy się zdystansowane, czasami zgorzkniałe. Uruchamiamy prosty mechanizm obronny.

Zamykamy się w sobie. Jesteśmy przekonane, że już nikomu nigdy nie zaufamy. Nie ma szans, żeby pozwolić komuś skrzywdzić się jeszcze raz.

Bo po tym, jak oddaje się komuś serce, a on wręcza nam miazgę i idzie do innej, następnej osoby, nic nie wygląda tak samo. Trudno się z tym pogodzić. Jeszcze trudniej to przepracować.

Jak uleczyć złamane serce? Cierpienie

Złamane serce to cierpienie, które trwa. Nie ma sposobu, żeby od niego uciec, czy go zagłuszyć. Im większy był zawód, tym cierpienie większe. Gdy kogoś kochasz, a on cię porzuca, to możesz mieć problem, żeby to sobie na nowo poukładać.

Wiesz, że musisz ruszyć z miejsca. Zwłaszcza gdy są dzieci, które nie poczekają aż mama się otrząśnie.

Dlatego wstajesz z kolan, wycierasz oczy i idziesz dalej. Działasz na autopilocie. Robisz, co trzeba. Byle, żeby przeżyć kolejny dzień. Mimo to serce boli. Tak bardzo, że czujesz, że to dla Ciebie za dużo.

Zdecydowanie zbyt wiele, żeby móc to przetrwać. Nie masz jednak wyjścia.

Czas

Czas zalecza rany, nigdy ich jednak nie usuwa w pełni. Pozwala mimo wszystko żyć lepiej, lżej. Po czasie można mieć świadomość tego, co się stało i jednocześnie można pogodzić się z tym i wyciągnąć lekcję.

W praktyce jest tak, że każdy potrzebuje czegoś innego. Złamane serce nie zna jednej recepty idealnej dla wszystkich. To normalne, że przeżywamy rozczarowanie na wiele sposobów.

Generalnie w procesie uzdrowienia pomocne są codzienne doświadczenia, bycie zajętą, skoncentrowaną.

Początkowo może być to trudne, ale z czasem siłą rozpędu uczymy się żyć bez niego. Każdy kolejny dzień to sukces. Każda kolejna aktywność, zrobienie czegoś innego otwiera nas, pomału, z bólem, ale jednak otwiera na nową rzeczywistość.

I właśnie w takim momencie, kiedy czujemy, że względnie sobie wszystko poukładałyśmy, może zdarzyć się coś nietypowego. Na naszej drodze właśnie wtedy nierzadko pojawia się ktoś, kogo byśmy się nie spodziewały. Osoba, której miałyśmy nigdy nie spotkać. A właśnie ona na nowo pozwoli nam uwierzyć w miłość.

To już przeszłość

W leczeniu złamanego serca pomaga również złość. Przekonanie, że żaden chłop nie zasługuje na to, żeby po nim płakać. Nie warto tego robić. Zrozumieć, że to przeszłość. I właśnie teraz zamykamy ten rozdział, nie mamy na niego wpływu, bo to już skończone. Kropka nad i. Liczy się tylko teraźniejszość i przyszłość.

Z czasem człowiek uczy się jeszcze czegoś innego. Wie, jak spojrzeć na to, co było z nieco innej strony.

Być może przebacza, potem odczuwa nawet wdzięczność. Wie, że to co było, miało sens. Dało coś ważnego. Być może czegoś nauczyło. Najwyższą formą dojrzałości jest dostrzec to, co zyskałyśmy i oderwać to od zgniłego finału. Nakarmić się pięknymi chwilami, a resztę potraktować jako przestrogę.

Złamane serce uczy nas szczególnie dużo. Daje świetny start do zbudowania lepszej, dojrzalszej relacji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj