Jak chcesz wychować swoje dziecko? Tak, żeby w okresie stresu i napięcia, gdy coś ważnego, choć trudnego się dzieje, mówiło – „oby tylko rodzice się nie dowiedzieli”? Czy może, żeby właśnie wtedy, kiedy zdarza się coś złego odruchem twojej córki czy twojego syna było – „muszę koniecznie porozmawiać z mamą/tatą”? To, jaka reakcja przyjdzie do głowy naszemu dziecku, zależy od nas. W dużym stopniu to my za nią odpowiadamy. Już dzisiaj. Właśnie teraz. I choć to może być bolesne, ważne, żeby to zrozumieć.
![]()
Czy dziecko ma się bać rodzica?
Kiedyś w wychowaniu (nieco upraszczając) chodziło o to, żeby dziecko bało się rodzica. Mówiło się: „Zobaczysz, jak tata się dowie. Tylko tata wróci z pracy. Oj tylko, żeby mama się nie dowiedziała”.
Każdy drżał na samą myśl, że się wyda. Nie wtedy, kiedy coś robiło się źle, czy nie do końca dobrze, ale wtedy, kiedy istniało ryzyko, że wyjdzie na jaw. Sam „zły” czyn nie dobijał tak bardzo jak fakt, że ujrzy on światło dzienne.
Rodzic w dawnych czasach był jak policjant, sędzia. Ktoś bezlitosny. Niczym wyrocznia. Baliśmy się rodziców, robiliśmy wszystko, żeby ukryć swoje przewinienia. Uczyliśmy się oszukiwać i nie mówić prawdy.
Czy to było dobre? Niektórzy twierdzą, że byliśmy dzięki temu lepiej wychowani.
Bardziej posłuszni. Inni z kolei zwracają uwagę, że niekoniecznie. Nasza grzeczność to była tylko iluzja, przykrywka, robiliśmy swoje, czasami naprawdę niebezpieczne rzeczy, ale w ukryciu, dobrze się maskowaliśmy. Jednym się udawało, inni jednak kończyli źle.
Bywało też tragicznie. Różnica tkwiła w tym, że rodzice o tym, co dokładnie robimy, po prostu nie wiedzieli.
Interesować się dzieckiem tylko czy nie nadmiernie?
Czasami lepiej nie wiedzieć i nie stresować się. Takie jest życie. Wiele rzeczy, którymi się martwimy, nigdy nie przydarza.
Z drugiej strony trudno tę zasadę odnosić do rodzicielstwa. Bo akurat w tym zakresie lepiej zwyczajnie stosować się do innych zasad niż tych pozwalających na wygodne, bezstresowe życie. Gdy jesteśmy rodzicem, lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. Lepiej zapobiegać niż leczyć skutki. Martwienie jest wpisane w samo rodzicielstwo i nie sposób się z tym nie zgodzić.
Dużo lepiej mieć dobry kontakt z dzieckiem. Być tym, do którego dziecko chce i potrafi się zwrócić w razie kłopotów niż być rodzicem – monumentalnym, doskonałym, szanowanym, ale takim, z którym dziecko nie dzieli się problemami i wyzwaniami dnia codziennego.
Jak to osiągnąć?
Co zrobić, żeby dziecko chciało i umiało się do nas zwrócić z problemem? To nie jest proste, bo wymaga lat, dobrego podejścia i nieudawania kogoś, kim się nie jest.
Należy:
- Być przykładem szczerości.
- Nie okłamywać dziecka.
- Nie kreować się na osobę idealną.
- Umieć przyznać się do błędu i przeprosić.
- Rozmawiać na różne tematy.
- Być oparciem.
- Unikać ocen.
- Nie wykluczać dziecka tylko dlatego, że zrobiło coś złego.
- Bardziej słuchać, mniej krytykować.
- Wytworzyć taką atmosferę, w której dziecko czuje się swobodnie.
- Nie karać, gdy dziecko się przyzna do winy.
- Wykazać się zrozumieniem.
- Kierować się empatią.
- Nie reagować na gorącą. Dać sobie czas do namysłu.
- Jeśli już musimy stosować kary, to tylko niewielkie. Według nowoczesnej wiedzy psychologicznej, tylko mało dotkliwe kary mogą działać. Gdy kara jest duża, dziecko nie będzie czegoś robić tylko z uwagi na karę. Lub będzie tak postępować, żeby nie zostać złapany na gorącym uczynku. Gdy kara jest niewielka, dziecko musi znaleźć w sobie wytłumaczenie, dlaczego czegoś nie robi. A nie robi czegoś nie ze względu na karę, ale właśnie…ze względu na co? Bo nie chce?
A Ty, rodzicu, odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz, żeby Twoje dziecko się Ciebie bało? A może wolisz, żeby miało odwagę zwrócić się do Ciebie z każdym problemem?
Jakim rodzicem chcesz być? Takim, przed którym będzie wszystko ukrywane, czy takim, który będzie pierwszą osobą, do której chce się zadzwonić, gdy dzieje się coś złego?
Naprawdę sporo zależy od Ciebie. To odpowiedzialność i wyzwanie. Na dzisiaj. Żeby
jutro, gdy być może zdarzy się coś złego, dziecko dało sobie pomóc.
Przy tej okazji polecę również ten artykuł, to naturalny drugi krok: Wychowuj córkę na nie-grzeczną. Dlaczego?