poniedziałek, 14 września, 2026
Strona główna Kobieta po 40 Po 40. zaczynasz tracić znajomych. Dlaczego dojrzałe kobiety mają coraz mniej przyjaciół?

Po 40. zaczynasz tracić znajomych. Dlaczego dojrzałe kobiety mają coraz mniej przyjaciół?

Gdy patrzę w przeszłość, widzę, że kiedyś było prościej. Wystarczyło wyjść na podwórko, pograć w gumę, poprzerzucać piłkę przez trzepak albo wymienić się karteczkami. Przyjaźń nie wymagała kalendarza, wolnego wieczoru i kilku tygodni ustalania terminu spotkania. Po prostu była.

W liceum z kolei przyjaźń potwierdzały długie telefony i wspólne imprezy. Rozmowy o chłopakach. Porady miłosne od koleżanki równolatki, która wcale nie wiedziała o życiu więcej. Jednak wydawało się jej, że wie. Tak, jak Tobie: gdy to Ty radziłaś. Wypieki na twarzy i chichotanie. Chłopak, który się podobał. Patrzył, ale nic nie mówił. Z czasem zaczął i wtedy było chodzenie razem. Przyjaźń trwała, ale zmieniała się. Traciła berło.

I przyszła dorosłość, która otworzyła całkiem inną, nową przestrzeń. Wyjazdy, śluby, rozwody, pieluchy, praca, obowiązki, rachunki. Potem sławetne 40 urodziny. Radość, ale i nostalgia, refleksja i zabawa…Gra przeciwieństw. A potem myśl, że zaczyna się tracić znajomych. Czasami uwaga, że straciło się ich dawno. Dużo szybciej niż przyszło tak zwane dorosłe życie.

Czy rzeczywiście mamy mniej ludzi wokół siebie, bo jesteśmy bardziej wymagające? A może po prostu dorosłe życie zabiera nam to, co kiedyś było najłatwiejsze — czas, spontaniczność i gotowość, żeby spróbować jeszcze raz?

Po 40. zaczynasz tracić znajomych. Dlaczego dojrzałe kobiety mają coraz mniej przyjaciół?

Paradoksalnie chodzi właśnie o tę dojrzałość

Dojrzałość sprawia, że poznajemy siebie. I coraz bardziej widzimy świat takim, jaki jest.

Po 40. niekoniecznie mamy mniejszą potrzebę przyjaźni. Mamy po prostu mniej czasu, mniej energii i mniej cierpliwości do relacji, które nie są wzajemne.

Oznacza to, że nasza samoświadomość rośnie. W tym również rosną wymagania.

Z wiekiem możemy bowiem coraz mniej akceptować. Z uwagi na coraz bogatsze wnętrze, coraz większą wiedzę na temat świata, możemy zwyczajnie wybierać aktywności alternatywne. Jeśli druga osoba nie jest dla nas wystarczająco atrakcyjna, to “przegra” (nieważne, jak brutalnie to zabrzmi) z innymi rozrywkami.

To dlatego przyjaźnie po 40 bywają takie trudne. Musimy mieć ku nim poważny powód. Naprawdę czuć, że są warte naszego czasu. A tego nie czujemy, z różnych powodów…

Po 40 musimy mieć mocne przekonanie, że naprawdę warto się spotkać. Zamiast odpocząć po pracy, zmotywować się do kawy na mieście. Przecież mamy obowiązki, mamy też opcje. I to ich obecność sprawia, że drugi człowiek przegrywa.

Nie mamy wystarczających argumentów, aby się starać. Czujemy, że inne drogi są lepsze. Nawet jeśli nie przyznajemy tego nawet same przed sobą. I gdy tak jest, to brak przyjaciół po 40 wcale nie musi być dba nas problemem, czasami jest po prostu wyborem. Świadomym, nieświadomym, ale jednak wyborem.

Im mam więcej lat tym bardziej lubię…własne towarzystwo

Z drugiej strony dojrzałość nie zawsze oznacza, że lepiej budujemy relacje. Czasami mówi również o tym, że stajemy się bardziej ostrożne, pamiętliwe i mniej skłonne do kolejnych prób.

Niekiedy:

  • jesteśmy mniej elastyczni,
  • trudniej nam wybaczać,
  • nosimy stare urazy,
  • oczekujemy, że druga osoba sama się domyśli,
  • nie mamy już ochoty inicjować kontaktu,
  • mylimy ochronę własnych granic z całkowitym zamknięciem.

To nie zawsze jest tak, że świat jest zły, ludzie coraz gorsi, czasami nasza gotowość do budowania relacji jest niska. Z różnych powodów.

I chodzi o zmęczenie

Z wiekiem mamy więcej możliwości spędzania czasu, ale niekoniecznie więcej siły. To też jest kluczowe.

Po pracy możemy spotkać się z przyjaciółką, zostać w domu, odpocząć, zająć się rodziną albo po prostu pobyć same. I czasami nie chodzi o to, że druga osoba jest dla nas mniej ważna. Ale o rzeczy prozaiczne. O to, że jesteśmy zmęczone i coraz trudniej znaleźć przestrzeń na kolejną relację.

Wysokie wymagania a przyjaźń po 40

Jako młodsze osoby nie analizowałyśmy tak głęboko. Wystarczy, że ktoś był. Jaki by nie był, wystarczyło. Z wiekiem to się zmienia i dlatego przyjaźń w dojrzałym wieku może być tak problematyczna.

Nie tak łatwo o przyjaciółki po 40, bo:

  • wiele osób nie wybacza tak łatwo, i jeśli przyjaźń raz okazała się kiepską lokatą czasu, to z niej rezygnujemy,
  • dojrzały człowiek często pamięta wszystkie przewinienia,
  • chce równowagi w relacji,
  • czuje, że więcej daje niż otrzymuje (nie zawsze musi być to prawda, ale bywa, że tak jest),
  • pragnie naprawdę, żeby znajomość coś dawała,
  • nie chce czuć się wykorzystywaną,
  • pragnie być rozumianą,
  • wspieraną,
  • móc mówić o wszystkim lub prawie wszystkim,
  • nie czuć zazdrości i nie być jej źródłem,
  • nie widzieć motywów, dla których dana “przyjaźń” trwa.

Z wiekiem zwyczajnie widzimy za dużo. I rozumiemy jeszcze więcej. Z tego powodu nie tylko trudno o miłość, ale właśnie o przyjaźń. Nasza naiwność wyparowuje i zostaje prawda, ta czasami bywa nieznośna.

Jest też inny problem. Mamy też swoje przyzwyczajenia, a sama przyjaźń znajduje się często na samym końcu naszych priorytetów.

Dlatego też mamy mniej przyjaciół, ponieważ dorosłe życie ogranicza czas, zmienia priorytety, wystawia relacje na próby, a my same stajemy się bardziej świadome tego, czego potrzebujemy.

Czas działa na niekorzyść przyjaźni? Czasami tak

Tracimy przyjaciół, bo długo się znamy. I o to właśnie chodzi. Choć może brzmieć to paradoksalnie, to taka jest prawda. Im więcej czasu mija, tym trudniej o złudzenia.

Szkoła trwa kilka lat, później nasze drogi często się rozchodzą. Łatwiej co do zasady utrzymać relację w takim krótkim wymiarze czasowym.

Z czasem jest trudniej.

Dorosłe życie to prawdziwa historia, w trakcie których wiele się wydarza. Jest sporo testów dla przyjaźni, które łatwo oblać.

To właśnie momenty przełomowe sprawiają, że nawet długoletnie przyjaźnie się rozpadają.

Oto one:

  • ślub, który często oddala od przyjaciół, czasami nawet nie musi być ślub, ale stały związek,
  • urodzenie dzieci – wydarzenie to często zabiera energię, czas i zmienia priorytety,
  • problemem może być wyprowadzka,
  • awans
  • zmiana pracy lub jej utrata,
  • choroba,
  • itd.

Każdy ma bowiem mieć pewne wyobrażenia, pewne potrzeby. Druga strona ma swoje.

Jeśli dodamy do tego, że jako ludzie w między czasie się zmieniamy, to w ogóle robi się ciekawie. I wyjątkowo trudno zarazem.

Nie jest łatwo bowiem o to, aby wszystko działało na rzecz przyjaźni. Czasami przyjaźń zabija proza życia, rozczarowania, lenistwo, brak chęci…Niekiedy żałujemy, że los tak się potoczył, a czasami wcale nie żałujemy, bo po zakończeniu przyjaźni odczuwamy ulgę. I to sporą.

Niemniej teza wydaje się być prawdziwa: Przyjaźń nie musi trwać wiecznie. Podziękuj za to, co było

Chodzi o rozczarowanie ludźmi

Tracimy przyjaciół, bo chcemy mieć przyjaciół, a nie osoby, które tylko się nimi nazywają. I gdy życie mówi sprawdzam, to niekiedy jest źle. Bo ludzie, którzy mieli być zawsze, znikają od razu.

To boli. I często pozostawia dużą ranę. Trudno wtedy zaufać ponownie.

W ten sposób naturalnie wokół nas się rozluźnia. A my z powodu jednego czy drugiego rozczarowania mamy blokadę przed kolejnymi relacjami…

Im wyższa inteligencja, tym mniejsza liczba przyjaciół?

Czy im bardziej jesteśmy wymagający, tym trudniej o przyjaźń?

Często jest też tak, że im mamy wyższy poziom inteligencji, tym mamy większą trudność w znalezieniu przyjaciela. Bywamy zwyczajnie mocniej selektywne. To dlatego, że swój przyciąga swojego. Tymczasem bardzo wyszukane cechy, w tym, coś, co dotyczy niewielu osób na świecie (bo można mieć taki zestaw kompetencji) sprawia, że trudno o bratnią duszę.

Brutalnie to ujmując statystyka działa na naszą niekorzyść. Trudno znaleźć kogoś podobnego, skoro ma się cechy, o które nie jest łatwo. I to też pokazano w badaniach.

Poza tym, ciekawy jest też inny wniosek, który może dać do myślenia. Osoby nad wyraz inteligentne nie potrzebują aż tylu spotkań z przyjaciółmi, co pokazały z kolei te badania. Zbyt częste kontakty towarzyskie odbierają im bowiem radość, zamiast ją dawać.

I tu warto coś ważnego podkreślić.

Być może nie chodzi wcale o to, że osoby bardziej inteligentne potrzebują mniej ludzi. Czasami jest tak, że potrzebują oen po prostu innego rodzaju kontaktu: rozmowy, w której jest miejsce na ciekawość, ironię, podobne wartości i poczucie, że nie trzeba niczego udawać. A takich osób rzeczywiście trudniej znaleźć. I dlatego przyjaźnie po 40 mogą nie być dostępne dla każdego.

Jak wyglądają przyjaźnie po 40? Tak naprawdę?

Zmianie ulega też często to, jak patrzymy na bliskie relacje.

Niektórzy mówią, że mają jednego przyjaciela. Męża, partnera. Inni, że jedyni prawdziwi przyjaciele to ci z dzieciństwa.

Niekiedy pada nawet komentarz, że nie ma możliwości zbudowania przyjaźni w dorosłym życiu. Że na to już jest po prostu za późno. Ludzie są za bardzo wyrachowani, fałszywi, problematyczni.

Tymczasem wydaje się to dużo bardziej skomplikowane niż wszystkim się nam wydaje.

Z jednej strony niektórzy z nas przyjaźnią się przez lata. Z drugiej inni mają przyjaciół tylko przez określony etap życia.

Tak jest w życiu. Osoby przychodzą, odchodzą, niektórzy zostają na długo, inni na krótko. I czasami tak ma być i nie ma sensu z tym walczyć na siłę.

Czy da się znaleźć przyjaciela w dorosłym życiu?

Teraz czas na dobre wiadomości.

W dorosłym życiu nadal można znaleźć przyjaciela.

Bycie mamą nie jest problemem. Gdy zostajemy rodzicami, poznajemy rodziców naszych dzieci. Przeprowadzka również. Przyjaźnimy się z sąsiadami, czasami odkrywamy na nowo kuzynostwo, dalszą rodzinę.

Przyjaźń niekoniecznie wygląda klasycznie i tak jak wcześniej. Czasami w dorosłym życiu zaczynamy się przyjaźnić z własnymi rodzicami, innym razem z dużo starszymi współpracownikami. Nie musimy już z kimś chodzić do jednej klasy. Wystarczy podobny pogląd na świat, czy podobne zainteresowania. To wystarczy.

To, co pewne, niezależnie od wieku to fakt, że przyjaźnie po 40 są bardziej selektywnie, bardziej świadome, ale dzięki temu mogą  dawać nam dużo więcej satysfakcji niż kiedykolwiek wcześniej.

I na koniec ważna uwaga.

Nie każda przyjaźń kończy się kłótnią. Czasami nie ma zdrady, wielkiego rozczarowania ani jednej konkretnej przyczyny. Są tylko coraz rzadsze wiadomości, przekładane spotkania i życie, które zaczyna toczyć się obok siebie.

Najpierw ktoś nie ma czasu. Później my nie mamy czasu. W końcu obie strony przyzwyczajają się do nieobecności. I potem okazuje się, że osoba, z którą kiedyś rozmawiałyśmy codziennie, stała się kimś, o kim myślimy tylko od czasu do czasu. Albo wcale.

Czasami przyjaźń nie kończy się dlatego, że ktoś nas zranił. Kończy się dlatego, że przez kilka lat obie strony były zbyt zajęte, żeby ją ratować.

A jak… przyjaźń?

Z wiekiem coraz wyraźniej widzimy, jak ważna jest prawdziwa bliskość. Nie chodzi już o to, żeby ktoś po prostu był obok. Chcemy mieć przy sobie człowieka, z którym można porozmawiać, pośmiać się, pomilczeć, przejść przez trudniejsze chwile i nie czuć, że cała relacja spoczywa na naszych barkach.

Dlatego dobrze, jeśli mężczyzna, z którym dzielimy życie, potrafi być również naszym przyjacielem.

A jeśli nie dorósł do takiej bliskości?

Jeśli po latach okazuje się, że człowiek, z którym dzielisz życie, nigdy tak naprawdę nie stał się Twoim partnerem?

Nie tylko mężczyzną, z którym mieszkasz. Ojcem dzieci. Nie tylko kimś, z kim dzielisz rachunki i codzienność. Ale człowiekiem, któremu możesz zaufać, z którym możesz rozmawiać i który potrafi być obok także wtedy, kiedy życie przestaje być łatwe.

O tym właśnie jest „Alfabet mężczyzny, który nie dorósł” — o niedojrzałości, która z czasem przestaje być tylko irytującą cechą, a zaczyna odbierać relacji siłę, spokój i bliskość.

[Poznaj „Alfabet mężczyzny, który nie dorósł”]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj