Życie to sztuka wyboru. To droga, którą powinnyśmy sobie same wybrać. W praktyce bywa jednak różnie. Często idziemy nie tam, gdzie chcemy, ale tam, gdzie tego od nas się wymaga. Nasze własne zdanie jest mniej ważne niż innych. I w ten sposób możemy funkcjonować przez lata….aż do końca dni. Może też przyjść przełom, który pozwoli nam wygrać wolność. Wtedy uświadamiamy sobie, że tak naprawdę niewiele musimy, a niemal wszystko możemy. Zmiana perspektywy bywa mocno wyzwalająca.
Jednak ciche rewolucje kobiet następują powoli….To wyjaśnia, dlaczego.
![]()
Musieć a chcieć. W tym tkwi różnica
“Musieć wyklucza chcieć”. Gdy mówimy, że musimy coś zrobić, zazwyczaj podkreślamy, że to nakaz, obowiązek, coś narzuconego i nie naszego.. Nie kojarzy się nam pozytywnie. Przeciwnie. Jest czymś do czego się zmuszamy w dobrej wierze, bo tak trzeba, bo inni tego, od nas wymagają.
I niby ok. Nie jesteśmy same. Musimy spojrzeć na innych. Liczyć się z ich zdaniem, zwłaszcza najbliższych osób. Jednak jak to w życiu – wszystko rozbija się o proporcje. Bo gdy “muszę” przeważa nad “chcę”, robi się niedobrze. Motywacja spada, chęci wyparowują, pojawia się “konieczność”, której nikt nie lubi.
Drogą do uwolnienia jest zatem zamiana tego, co muszę na to, co chcę.
Czy to możliwe? Tak. Czy to łatwe? Niestety nie.
Muszę to oni. Mogę to ja. Muszę to świat zewnętrzny, mogę to moje marzenia.
Kryzys, który daje szansę zmian
Kiedy “muszę” zaczyna nam najbardziej przeszkadzać?
Na pewno wtedy, kiedy czujemy się przeciążone, obarczone zbyt dużą ilością obowiązków. Wieloletnie zaniedbania w tym zakresie prowadzą do kryzysu, który otwiera oczy. Staje się motywem przewodnim do zorganizowania sprzątania w swoim życiu i w sposobie postrzegania świata.
Wtedy kryzys nie staje się trudnym do rozwiązania problemem. Jest nadzieją na lepsze jutro. Wybawieniem.
To od kryzysu zaczyna się zmiana. Kiedy tak naprawdę Kryzys to szansa?
Dlaczego tak trudno uwierzyć, że naprawdę nic nie musisz?
Wychowano nas w świecie, w którym wartość człowieka mierzy się działaniem, byciem potrzebną, byciem „ogarniętą”.
Byciem tą, która zawsze daje radę.
Dlatego kiedy nagle słyszysz, że nic nie musisz, Twój mózg reaguje lękiem. Bo przez lata uczono Cię czegoś odwrotnego.
Psychologowie nazywają to wewnętrznym przymusem funkcjonowania, czyli automatycznym mechanizmem, który każe Ci robić więcej, niż potrzebujesz, tylko po to, by zasłużyć na spokój, miłość, akceptację.
Jest to klasyczny efekt tego, jak długo żyłaś w trybie „muszę”.
Tymczasem
- Kiedy przestajesz żyć dla oczekiwań innych, zaczynasz żyć naprawdę.
- Dopiero wtedy pojawia się przestrzeń na: Twoje własne decyzje, Twoje tempo, Twoje potrzeby, Twoje życie, a nie życie „do odhaczenia”
I nagle okazuje się, że kiedy nic nie musisz… możesz wszystko. Bo wreszcie przestajesz walczyć sama ze sobą…
Lepiej chcieć niż musieć
Wszystko zaczyna się w głowie. Zmiana następuje od naszego nastawienia. To dlatego zwykłe słowa, takie jak “musieć” i “chcieć” mają takie znaczenie.
“Muszę” przygniata do ziemi, zakłada pętlę na szyi i przywiązuje kulę do nogi, “mogę” wywołuje uśmiech na twarzy i pozwala rozłożyć skrzydła i wzbić się wysoko nad ziemię.
Mądre słowa 🙂 Ale nie zawsze można robić to co się chce . Ale ważne by życie nie polegało tylko na tym.
Bardzo mądre słowa ❤