czwartek, 24 września, 2026
Strona główna Alfabety Doroty Dlaczego piszę Alfabetami? O dojrzałości, chaosie i historiach, których nie da się...

Dlaczego piszę Alfabetami? O dojrzałości, chaosie i historiach, których nie da się przemilczeć

Piszę Alfabetami. Porządek jest tu ważny, żeby pokonać chaos. Pokazać to, co jest przemilczane. I niejednoznaczne. Na pierwszy rzut poszedł Alfabet najtrudniejszy, najbardziej gęsty i mroczny. W formie ciężki, bo treść nie jest łatwa. Alfabet mężczyzny, który nie dorósł. Nosiłam go w sobie przez lata. A później się wylał, żeby pewne historie zniknęły. Z jak znikanie. Też w alfabecie. Nie musiałam dodawać.
dlaczego piszę alfabetami

Piszę Alfabetami, żeby nie płakać przy cebuli

Projekt ten nie jest jak wszystkie artykuły na tej stronie, ale z tych artykułów wyrósł. Chodzi o pewien wzór i sposób patrzenia na relacje, dojrzałość i ludzkie historie. Porównam go roboczo do cebuli.
Jest… jak cebula, którą się sieka i jednocześnie płacze. I ta sama cebula, którą rozbiera się warstwa po warstwie.
Jedną z nich wkłada się pod mikroskop i ogląda.
Tak powiększana cebula jest oswojona.
Nie ma łez.
Widzisz naprawdę.
Tylko czy samą prawdę?
A może tylko wycinek, który akurat pobrałaś?
I to nie tak, że płacz jest zły.
Łzy zalewające oczy dają oczyszczenie.
Są po coś, ale mają słabość.
Rozmazują rzeczywistość.
Próbowałaś ze łzami w oczach nawlec igłę. Ja też nie.

Cebula nie przypadkiem. Bo chodzi o warstwy

Niektóre historie w Alfabecie są pozornie proste.
Jednak to powierzchnia.
Są kolejne warstwy, które można zobaczyć z bliska.
I potem pod mikroskopem.
Działam wyostrzeniem.

Świat Alfabetów.  Każdy Alfabet wyostrza innym sposobem

W pierwszym alfabecie operuję przesadą. Lepkością bagna.
Absurdem łączenia kropek. Szukania sensu w bezsensie.
W drugim wycinam świat ironią, dystansem i pamięcią.
A trzeci to mozaika, na którą patrzy się przez kalejdoskop doświadczeń.
Jego i jej.
Każdy z nich dotyka innej strony relacji, dojrzałości i tego, co zostaje po trudnych doświadczeniach.

O czym jest naprawdę Alfabet mężczyzny, który nie dorósł?

Nie bez powodu to powtarzam.
To Alfabet pierwszy i najtrudniejszy.
Lepki, bo gęsty jak bagno.
Książka, która sama stała się bagnem.
Jest grząska i przesadzona. Umoczona w metaforach i obrazach.
Z rozkładającą nadzieją w tle. Tu boli, a tam nie wolno dotykać.
To litery ustawione w rzędzie, z młotkiem sędziego każda, ale bez drogowskazów.
Skazują winnych.
Na pierwszy rzut idzie mężczyzna.
Ale czekaj, za nim robi się tłoczno.
Nie ma znaków – tu patrz, a tu zasłoń oczy.
Jest mikroskop i powiększanie bólu.
Do granic absurdu. Czyjegoś losu.
Widzianego, zasłyszanego, przeżytego.
Dla nauczki, ale bez wdzięczności.
To świat bez fundamentów.
Kobieta w nim znika.
Jednak z chochlą w ręku miesza w bagnie.
Ratuje to, co może.
Sadzi kwiaty, które mają przykryć rzeczywistość.
Odgania muchy, które drapią.
Brzęczą w jej głowie.
Udaje, że to nie tak. Że jeszcze będzie pięknie.
Odlatujące motyle przypominają o tym, co sobie kiedyś obiecała.
To droga od niedojrzałości emocjonalnej do…dojrzałości.
Napisana alfabetem.
Od A do Z, czasami Ż.
Pierwsza odsłona jest trudna.
Wykipiała z gara.
Możesz spróbować ją zamknąć przykrywką – zobacz tutaj: https://www.naffy.io/kobietytomy-pl/alfabet-mezczyzny-ktory-nie-dorosl-glc?
Piszecie, że w coś w Was poprzestawiała.
Dotknęła miejsca, którego miało nie być.
Zerwała plastry, które stopiły się ze skórą.
Te miejsca, które udawały, że nie istnieją, znowu zapiekły – świadomie. Coś wróciło, żeby co innego mogło w końcu odpuścić.
Ciało pamięta nawet po latach.
Ale chaotyczna podróż po bagnie nie jest dla wspomnień.
Finał to bezgłośne fanfary, już bez brzęczenia.
Z nowym alfabetem, którego można się nauczyć.
Niezależnie od wieku. Tu chodzi o dojrzałość.
A ja nie zamilknę…
Ponieważ dojrzałość w relacji nie zaczyna się od gotowych odpowiedzi. Czasami zaczyna się od zobaczenia tego, czego wcześniej nie chcieliśmy albo nie potrafiliśmy zobaczyć.

Tylko dlaczego cebula?

Cebulę można siekać.
Można dodać do zupy.
Nie lubić jej na surowo,
ale też przyznać, że bez niej dania są mdłe.
Można uznać ją za strukturę. Do poznania.
Tak jak człowieka.
Który czasami musi rozpaść się na drobne kawałki,
aby potem zbudować się na nowo.
W dojrzałości.
Którą tak często znamy tylko z teorii.

Tu o dojrzałość chodzi

I stąd początek.
A jak alfabet.
Ż jak życzenia na przyszłość.
Możesz jeszcze nie chcieć wchodzić do Alfabetu.
Może jeszcze nie ten moment.
Dlatego mam krok poprzedni.
Jeśli ten tekst coś w Tobie poruszył, zostań ze mną.
Raz w tygodniu piszę o tym, czego nie da się zamknąć w jednej odpowiedzi.
Listy od Doroty →

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj