Bywamy świetne. Jako córki, siostry, koleżanki, matki. W domu i w pracy, w spokojny dzień i gdy los gra nam na nosie. Jednak nie w relacjach.
Wydaje się nam, że wiemy, jak jest. W teorii. Bo w praktyce gubimy się w podstawach. Związek kieruje się bowiem innymi zasadami. I dlatego też nie każda dobra kobieta jest dobrą partnerką. Nie każda świetna przyjaciółka nadaje się do relacji. I nie każda kobieta, która naprawdę chce, potrafi zbudować trwały związek. Dlaczego?

Kontrolująca dobra kobieta
Kobieta może być naprawdę dobra, ale może popełniać jeden z podstawowych błędów.
Nadmiernie kontrolować.
I to nawet nie musi być jej wina. Ten bardzo powszechny błąd może być skutkiem trudnych doświadczeń.
Złe doświadczenia zdrady, odrzucenia, zranienia powodują, że kobieta chce zapobiec. Więc monitoruje, sprawdza, czasami wącha koszule i wkłada ręce w kieszenie, świdruje spojrzeniem, a niekiedy zamienia się w śledczego przy kolacji. Rzuca pytania, później pojawiają się następne pytania sprawdzające. Robi to, bo nie widzi innego sposobu, aby zdobyć pewność i poczucie bezpieczeństwa.
Jednak jest problem. Kluczowy. To, co widać pod powierzchnią. Kobieta przerzuca złe doświadczenia z przeszłości na daną relację, która nie ma z nimi nic wspólnego. Nie tylko ona tak robi.
K jak kontrola udająca czułość to jedna z liter w “Alfabecie mężczyzny, który nie dorósł” pokazuje, że jest to mechanizm powszechny i niemający płci.
Problem z nadmierną kontrolą w związku jest taki, że ona zabiera powietrze. I to dosłownie.
Nikt nie lubi żyć w próżni, dlatego z takiej relacji zazwyczaj ucieka.
I to nie tak, że chodzi o jakąś wielką wolność i prawo do intymności. Bo oczywiste jest, że w bliskich relacjach nieco wolności się wyrzekamy. I w zdrowym związku nie ma problemu, żeby pokazać sobie telefon, porozmawiać szczerze, spotkać się pod pracą, czy w innym miejscu, żeby obniżyć czyjś lęk i usunąć wątpliwości. To nie jest nic z listy rzeczy, które przekreślają relację. Problemem jest lęk, którego nie da się ukoić. Żadnymi wyjaśnieniami i żadną uczciwością.
Lęk istnieje. I on prowadzi do kontroli.
Od tego nie jest partner. On nie powinien być terapeutą. On ma być miłością życia. Lęki, które sprawiają, że kontrolujemy, a nasz radar pali się na czerwono należałoby przepracować u psychologa. Bo z niskim poczuciem własnej wartości, z silnym przekonaniem, że jest się niewystarczającą, można niestety wpaść w ślepą uliczką ciągłego sprawdzania. Nie ma z niej wyjścia. Taka relacja niemal zawsze kończy się źle. Nawet jeśli chęci były dobre.
Kontrolowanie partnera często nie wynika z braku miłości, ale z próby obniżenia własnego lęku. Z czasem chwilowe uspokojenie wymaga coraz większej liczby kontroli, pytań i sprawdzania.
Poświęcająca się dobra kobieta
Można być dobrą kobietą, a się poświęcać i w związku sabotować siebie. Działać za dwoje, starać się zanadto, przychylać innym nieba. W tym wydaniu można być za dobrą. I tak naprawdę można zagłaskać mężczyznę na śmierć.
Bo nie chodzi nawet o to, że ktoś w niebie się nudzi za bardzo, ale o to, że kobieta, która tworzy to niebo na ziemi, pokazuje jedną rzecz. To, że nie szanuje siebie, nie wierzy, że jeśli będzie po prostu dobrze, a nie idealnie, to wystarczy. Czuje się sama z sobą “za mała”, dlatego ma przekonanie, że musi na każdym kroku udowadniać, że da radę bardziej.
Kobieta poświęcająca się zabiera przestrzeń mężczyźnie. Tymczasem panowie wybierają takie relacje, w których mogą się wykazać. Ci dojrzali mężczyźni oczywiście takich związków potrzebują. Pozostali korzystają (do czasu) z tego, że ktoś wykonuje za nich pełną pracę i bierze 100% odpowiedzialności.
Poświęcająca się kobieta wypełnia przestrzeń nie tylko swoją, ale jego. Finał jest najczęściej taki, że on czuje się coraz mniejszy, dlatego musi coraz bardziej rozpychać się łokciami. Najczęściej koniec końców pojawia się agresja lub całkowite wycofanie. Ona z kolei, ta, która zaczęła działać za dwoje, z czasem zaczyna tracić szacunek do niego. Siebie widzi jak cierpiętnicę, której nikt nie szanuje i nikt nie docenia. A jego jak darmozjada.
Słaby układ, prawda?
Całkowicie bez sensu. To dlatego poświęcanie się jest złe. Dlatego też zapominanie o sobie przeważnie prowadzi do bardzo złych skutków, mierzonych życiowymi błędami.
Kobieta, która „wie lepiej”
Kobieta, która wie lepiej, teoretycznie to skarb. Jednak tylko do pewnego momentu.
Nikt na dłuższą metę z nią nie wytrzyma. Bo wyobraź sobie, coś mówisz, a ona już przerywa, bo wie, co masz do powiedzenia.
Czyta w myślach. Świetnie. Tylko czy na pewno?
Czegoś nie wiesz, dla niej to proste, odpowiada nawet nie mrugając okiem. Zna receptę na wszystko i rozwiązanie każdego problemu. Można czuć się z nią świetnie, ale po dłuższym czasie … zacząć tracić jakąkolwiek pewność siebie.
Nie lubimy ideałów. Ludzi, którzy zjedli i przeżuli własne rozumy – tym bardziej. Milczenie jest złotem. W relacji też.
Kobieta, która robi wszystko lepiej
To ta, od daj, ja to zrobię. Tego nie rusz, nie tak krój, nie w tej kolejności, tak to zepsujesz, poczekaj, nie w ten sposób. Ja to powieszę.
Kobieta, która nie lubi, gdy jest inaczej, nie tak, jak zawsze, coś się dzieje, bo przecież brakuje spokoju. Nie jest tak, jak należy, jak zawsze się robiło, albo nie zawsze, ale od jakiegoś czasu.
Kobieta, która od początku robi wszystko kończy jako ta, która … oczywiście, wszystko robi. Ta, co to woli, żeby było perfekcyjnie zrobione niż zrobione. Nieumiejąca delegować. Oczywiście z lęku nieumiejąca.
Nie każda dobra kobieta jest dobrą partnerką.
W związku trzeba być trochę leniwą (myśleć o odpoczynku, a nie leniwą – co ja piszę), trochę ślepą (jest bałagan, ale to tylko bałagan, który robi się sam), mocno wybaczającą i nie roztrząsającą. Trzeba umieć wyluzować, nie spinać się, patrzeć na to, co naprawdę ważne. Dawać przestrzeń. Wymagać, ale rozumieć, że różnie w życiu bywa. Nie tylko w przypadku drugiej osoby, ale w ogóle.
Dobra kobieta to nie zawsze dobra partnerka
Dojrzała relacja potrzebuje:
- zaufania zamiast ciągłego sprawdzania,
- granic zamiast poświęcania się,
- współpracy zamiast robienia wszystkiego za drugą osobę,
- rozmowy zamiast domyślania się,
- przestrzeni zamiast kontroli,
- akceptacji zamiast ciągłego poprawiania.
Bycie dobrą kobietą nie wystarcza, żeby stworzyć dobry związek. Potrzebne są jeszcze granice, zaufanie, umiejętność odpuszczania, szacunek do siebie i przestrzeń dla drugiej osoby.
Nie zawsze problemem jest to, że kobieta robi coś źle
Czasem warto przyjrzeć się również temu, z kim właściwie próbujemy zbudować związek.
Jeśli ten temat Cię dotyka, zajrzyj do „Alfabetu mężczyzny, który nie dorósł” — o zachowaniach, które łatwo pomylić z miłością, troską albo „trudnym charakterem”.
[Zobacz „Alfabet mężczyzny, który nie dorósł” →]
A jeśli chcesz więcej takich tekstów o relacjach, kobietach i mężczyznach, zapisz się na newsletter. Będę zaglądać do Twojej skrzynki z kolejnymi tekstami. Mam na imię Dorota. A Ty?