Im jestem starsza, tym częściej milczę

59

Im jestem starsza, tym częściej milczę. Nie dlatego, że nie mam nic ciekawego do powiedzenia, ale dlatego, że szkoda czasu i energii na jałowe dyskusje.

Gdy miałam nieco ponad 20 lat, czułam się w obowiązku reagować. Nakierowywać zagubione duszyczki na odpowiednią drogę, wyprowadzać innych z błędów, zbawiać świat, nawet wtedy, kiedy nikt tego nie chciał ani nie doceniał.

Wierzyłam, że wystarczy innym powiedzieć to, co wiem, by zrozumieli i przyjęli mój punkt widzenia. Oczywiście byłam pewna, że moja prawda jest najprawdziwsza, a ja wiem lepiej! Uważałam, że muszę głośno protestować, gdy inni plotą głupstwa. Milczenie uważałam za oznakę braku charyzmy lub ostatecznie życiowego wycofania i rezygnacji. Milczeli przegrani! Dlatego mówiłam dużo i chętnie. Plotłam, zagłuszając własne myśli. Ważniejsze niż pytanie była dla mnie odpowiedź. Nie słuchałam, co mówią inni, koncentrowałam się na tym, co zaraz wypłynie z moich ust. Teraz wiem, że się myliłam.

Dzisiaj milczę częściej niż kiedyś i dobrze mi z tym. Bo wiem, że…

Świata nie zmienię. Mogę zmienić tylko siebie

Nie mam wpływu na to, co myślisz. Nie mogę w cudowny sposób przemówić Ci do rozsądku. Jeśli Ty sama nie chcesz zmienić swojego życia, to ja tego nie zrobię za Ciebie. Milczenie w takich momentach, gdy widzę, że rujnujesz swoją przyszłość, nie jest proste. Czasami boli, ale póki mnie sama nie zapytasz o zdanie, dopóki nie będziesz gotowa, by usłyszeć, co myślę, moje gadanie na nic się zda.

Lepiej nie mówić nic. Być obok i wspierać.

Nikt nie lubi nieproszonych rad. Ani wytykania błędów

Milczę, bo nie mam prawa mówić Ci, jak żyć.

Nawet jeśli wydaje mi się, że wiem lepiej, to nie zmienia faktu, że Ty jeśli chcesz, możesz żyć po swojemu. Masz prawo popełniać błędy.

Trzeba znaleźć w sobie mnóstwo sił, by pozwolić innym żyć po swojemu.

Bo nie ma sensu zniżać się do tego poziomu

Milczę, bo czasami dyskusja oznacza zniżenie się do poziomu, którego nie akceptuję i chce poznać bliżej. To tak, jak rozmowa z głupią osobą, najpierw wciągnie Cię do swojego świata, a później pobije na łeb na szyję, bo umie się w nim poruszać lepiej niż Ty.

Dlatego czasami zamiast soczystej wiązanki, lepiej się uśmiechnąć i przemilczeć pewne kwestie. Po co psuć sobie humor? Po co obdarzać uwagą kogoś, kto na to nie zasługuje?

Bo lubię ciszę

Kiedyś cisza mnie przerażała. Uważałam ją za przygnębiającą, nudną i przytłaczającą. Cisza była dla mnie synonimem pustki, otchłani, która nie ma nic ciekawego do zaproponowania…Stratą czasu.

Teraz mam ponad 40 lat i wiem, że cisza nie jest przytłaczająca, jest piękna. Cisza potrafi przemawiać na wiele sposobów. Kiedy patrzysz w dal na morze, dotykasz stopami rozgrzanego piasku, biegasz po lesie, oddychasz pełną piersią i czerpiesz energię z natury.

Ale żeby to poczuć, trzeba naprawdę polubić siebie i znaleźć radość z bycia twarzą w twarz z sobą samą. Bez ulepszaczy rzeczywistości, gwaru i rozpraszaczy uwagi.

Cisza nie daje fałszywych rozrywek, ale przynosi uczucia, które odsłaniają nasza dusze. Pozwala…przemówić nam samym. Dzięki niej docieramy do rdzenia naszego jestestwa, do prawdziwej głębi. Cisza nie pozwala nam zapomnieć, kim naprawdę jesteś.

Dlatego początkowo może nas przerażać, czynić niespokojnymi. Gdy milkną hałasy, przychodzą do nas myśli. Często te, których nie chcemy, nie akceptujemy. Razem z radością, satysfakcją przychodzi lęk, strach, wstyd. Tylko zaakceptowanie ich wszystkich, zmierzenie się z nimi pozwala doświadczyć życia w pełni.

Gdy milknie gwar, robi się spokojniej, mogę głęboko odetchnąć i zapytać siebie – czego pragnę, co jest dla mnie naprawdę ważne i wysłuchać prawdziwych, szczerych odpowiedzi. Cisza pozwala mi pobyć samej ze sobą, docenić to, co mam i popracować nad tym, co chcę zmienić. Już się jej nie boję, bo teraz wiem, co to tak naprawdę oznacza kochać siebie.

59 KOMENTARZE

  1. Kobieta dojrzewa i staje się mądrzejsza. Czasem warto jest pomilczec, pobyć w ciszy niż za wszelką cenę być w centrum uwagi. Trzeba umieć stać się obserwatorem niż krzyczacą kurą. Trzeba umieć patrzeć na życie trochę z przymrużeniem oka niż walczyć z czymś bądź z kimś.

  2. Ja z tych nowych – zaczynam doceniać swój wiek i doświadczenie , milczę bo tak jest lepiej , spokojniej , nie komentuję głupoty i przechwalania się . Doceniam fakt , że za kilka dni mija kolejny mój rok , który znowu jest lepszy od poprzedniego .

  3. ja …zwolnilam…ale zawsze jestem tam gdzie jest niesprawiedliwosc….glosno krzycze i pisze w kampanii…że chore kobiety nie mają się za co i gdzie leczyć….tyle sie wydarzylo od napisania mojej historii…warto bylo nie milczeć..uważam że wciaž za mało😢…….

  4. Zgadzam się czasami lepiej jest przemilczeć. Zauważyłam, że od jakiegoś czasu tak właśnie się zachowuje, przestało mnie interesować co mówią czy robią inni.

  5. Milczenie nie oznacza wycofania, świat i ludzie i tak jest halasliwy, pełen bałaganu, wariactwa. Za dużo w nim haosu. Człowiek powinien uczyć się żyć w zgodzie z samym sobą z własną ja wawnetrzna i czynić swój świat harmonijnym a przez to otoczenie. Z głupotą nie warto prowadzić dialogu bo to często niestety monolog ale bronić swojego zdznia należy poprzez działanie i gesty, poprzez asertywne i mądre podejście do ważnych spraw.

  6. Coś w tym faktycznie jest. Jak już człowiekowi życie dupę skopie to nie chce sie marnować energii na czcze gadanie. Już wielu rzeczy nie muszę a już napewno nie muszę „grać” robić dobrej miny do złej gry etc. Wali mi to. Żyję dla siebie i tak jak mnie się podoba. A już najbardziej mnie wnerwiają ludzie którzy uważają że ich filozofia życia jest jedyna i słuszna. Z takimi wcale mi się nie chce gadać.

  7. U mnie też było odwtotnie potem otworzyło sie trwało chyba trochę za dlugo… A teraz idę znowu w tym kierunku dosyć szybko…I chyba tak jest lepiej.

  8. Bardzo celny tekst. Z niektórymi straciłam już wspólny język, także dlatego też wolę milczeć. Nie mam zamiaru żałować za grzechy, których nie popełniam. Nie mam zamiaru nikogo przepraszać za to, że jestem sobą. Trzeba umieć szanować siebie. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  9. Podziwiam panie które opanowały sztukę przyjmowania wszystkiego w milczeniu. Ja widocznie jestem na to zbyt smarkaty. 😃
    Weźmy pod uwagę, że jeśli widzimy że ktoś błądzi, popełnia błąd lub szkodzi sobie – choćby niezbyt mądrym myśleniem – to trochę mamy współudział w tym co niedobrego z tego wynika.
    Załóżmy, że wszyscy posiądą tę sztukę przemilczania. Jakie będą tego skutki? Śmiem twierdzić, że to tylko ośmieli głupotę, która weźmie taką postawę za jej akceptację.
    Oczywiście nie ma sensu przekrzykiwanie się, „kopanie się z koniem”, ale – moim zdaniem – warto zająć stanowisko, wyartykułować swoje zdanie. Wielu to zignoruje, ale może ktoś się zastanowi i zamiast np. dołączyć do chóru „płaskoziemców”, zainteresuje się tym, jak ten świat wygląda w świetle wiedzy naukowej.
    Teraz już mogę pomilczeć. 😃

  10. Nie da się całkiem milczeć mimo dobrych chęci. Są sytuację kiedy ktoś świadomie lub nie robi nam krzywdę, zle nas traktuje i tego nie można przemilczeć, ale drobne sytuacje kiedy ktoś plecie głupstwa ale to nas nie dotyczy, nie szkodzi nam lepiej przemilczeć lub zaśmiać się.

  11. Ja mówię. Do pewnego czasu. Tłumaczę. Staram się zrozumieć. Ale jeśli trafiam w mur to odpuszczam. Czasami najlepiej zamilknąć i odpuścić. Mówić warto do tych co chcą dialogu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here