Żadna kobieta nie odchodzi nagle. Ona odchodzi przez lata, a miłość umiera po cichu

117

Kobieta odchodzi pomału. Zanim pojawi się obojętność w oczach, rezygnacja w gestach i przerażający spokój, są ustawiczne próby walki. To właśnie one dają jeszcze szanse. Niestety często są ignorowane. Wielu mężczyzn po prostu nie dostrzega skali problemu, tłumacząc pewne zachowania fanaberiami, czy czepianiem się. Gdy w końcu się budzą z letargu, zazwyczaj nie ma co już sklejać, pozostaje bałagan, który trzeba posprzątać. I zamknąć rozdział. Bo pary już nie ma.

Proszenie

Jak się zazwyczaj zaczyna? Jak to w życiu, od drobnostek, które zbyt mocno uwierają. Teoretycznie nie znaczą wiele, ale w codzienności mocno przeszkadzają. Powtarzane dzień po dniu doprowadzają do szewskiej pasji. Nie ma znaczenia, czy jest to szklanka pozostawiona na stole a niewłożona do zmywarki, czy porozrzucane skarpetki. To nie jest tylko naczynie i część ubrania. To symbol nieporozumienia, niesłuchania i niezrozumienia. Czasami nawet znak, że drugiej osobie nie zależy, bo skoro tak wielkim problemem jest wrzucenie czegoś do kosza na bieliznę, to co dopiero mówić o „problemach większej wagi”? Zresztą i te z czasem przychodzą.

kobieta odchodzi

Zaczyna się od próśb. By druga osoba nie bałaganiła, by się nie spóźniała, by częściej była w domu, więcej pomagała dzieciom w nauce, zamieniła wygodną kanapę na spacer z psem. Prośby są tak długo powtarzane, że w końcu same w sobie irytują. Bo ile można się prosić!? Zacisnę zęby i zrobię to sama, a on niech się buja…

Narzekanie

Od próśb szybko przechodzi się do narzekania i do sławetnego podkreślania, że on „zawsze” i „nigdy”. Skoro pewne sytuacje powtarzają się tak często, to czujemy się usprawiedliwione, by o nich mówić w tych kategoriach. Że to nieprawda, bo jednak zawsze to na pewno tak nie jest, to nieważne. Te słowa doskonale ukazują wagę problemu i naszego stosunku do niego.

Gdy ona zrzędzi, psioczy pod nosem, on czuje się niedoceniony. Bo co prawda nie naprawił kranu od trzech miesięcy, ale w tym czasie miał ważne prezentacje, konferencje i dostał podwyżkę. Czy ona tego nie dostrzega? Czy ona jest małym dzieckiem, że tak potrzebuje przytulania? Czy serio, to taki problem, że od kilku miesięcy nigdzie razem nie byliśmy? Przecież będzie na to jeszcze czas.

A czas mija. I nic się nie zmienia.

Krzyk i płacz

Kolejnym stopniem emocjonalnego dystansowania jest krzyk i płacz. To już poziom naprawdę zaawansowany, zarówno w formie jak i w wyrazie. Kto go jest w stanie zignorować? Przecież słychać, że jej źle. Płacze, krzyczy, czasami aż cała się trzęsie.

Kłótnie, wykrzykiwanie bolesnej prawdy prosto w oczy daje jeszcze nadzieję na pogodzenie. Jeśli oczywiście dwie osoby zrozumieją, że jest problem, i teraz jest najwyższy czas, że trzeba go naprawić. Z każdą źle zakończoną kłótnią niestety jest coraz gorzej. Pojawia się pogarda, obwinianie. Dystansowanie się od siebie postępuje. Im mniej rozmawiamy, im bardziej się nie zgadzamy, tym mocniej oddalamy się od siebie. Ten proces może trwać latami. Niestety, gdy się kończy, wraz z nim zazwyczaj kończy się związek.

Cisza

Kobieta odchodzi powoli. Zazwyczaj przez miesiące, lata. Walczy, ciągle wierząc, że wystarczy mocno chcieć, by wszystko naprawić. Ma wrażenie, że jeśli będzie lepsza, to będzie znośnie. Że można chcieć za dwóch i starać się za dwóch. Dlatego uczy się odgadywać myśli drugiej osobie, zaspokajać jej potrzeby zanim je wypowie, chodzić na palcach, nie denerwować.. Gdy są dzieci, jest szczególnie heroiczna, umie sporo znieść, nie boi się nawet…zapomnieć o sobie. Przecież jej potrzeby mogą poczekać. Do czasu, gdy poczuje się pusta. Zrozumie, że zamiast żyć, wegetuje. Że wszystko jest lepsze od tego, na co się godziła, że on nie jest tego wart…. Wtedy odchodzi. Już nie prosi, nie narzeka, nie krzyczy, bo już straciła wiarę w ten związek. Ostatnie dni miłości są spokojne, bez nadziei z silnym przekonaniem, że trzeba to przeciąć, by przeżyć.

„Miłość umiera po cichu” Sylwia

On zazwyczaj jest zaskoczony. Pyta, co się stało? Co tej babie odwaliło? Przecież nic się nie działo…Przecież byłem dla niej dobry. Inni są gorsi! Jest też zdziwienie ludzi z otoczenia. Bo jak to ona odchodzi? On dobrze zarabiał, dbał o rodzinę, czego ona więcej chciała.

No czego?

117 KOMENTARZE

    • Bzdura totalna i babskie gadanie. Przez cały tekst ani słowa nie ma co kobieta robi oprócz gadania. Skoro facet zapierdziela cały dzień na rodzinę i nie dostrzega że kobieta wzdycha bo brakuje jej „motylków” to może jak kobietka ma czas na wzdychanie, niech przestanie wzdychać tylko weźmie się za robotę i sama zorganizuje czas dla siebie i męża, niech go zaskoczy jakąś wycieczką, masażem wieczornym, niech wyśle dzieci na weekend do babci, niech zamówi piątkowy wieczór w restauracji!!!! Tyle jest pomysłów na naprawę relacji i trudnych sytuacji ale biedna kobietka to woli sobie wzdychać i w duchu mieć pretensje do faceta bo nie zauważa jej wzdechów. Jak chłop zarobiony to nie zauważa i tyle. Oczywiście pomijam totalnych abnegatów siedzących bez pracy z piwem przed TV. Weźcie się wszystkie do roboty i same zorganizujcie coś dla siebie i męża!!! Poza tym jak kobieta puszcza się jednej gałęzi to tylko trzymając w ręku drugą gałąź, bo taka nagła zmiana i wypłynięcie na szerokie morze samotnego życia bez wsparcia tego bezdusznego niezauważającego wzdechów bankomatu, dla większości kobiet jest nie do udźwignięcia. Amen.

      • Serio? A co gdy kobieta jest niezależna finansowo, skacze koło męża, załatwia każdy wyjazd a oni tak ma to w gdzieś? Traktuje wszystko jakby mu się należało a po przyjściu z pracy w urzedzie kładzie się na drzemkę? 🤣

        • Dokładnie, pracuje 502 h miesięcznie i jeszcze po nocach siedze gotuje mężowi na drugi dzień i pieke placki. Organizuje wszystko ,a on po pracy nie musi nic robić bo się narobił!

      • Po niekad sie z toba zgadzam aczkolwiek nie ze wszystkim. Sa kobiety ktore nie traktuja facetow jak bankomat czy maszynke do robienia kasy. Sa faceci ktorzy kompletnie nie szanuja wlasnych kobiet za to swietnie szanuja inne obce. Sa faceci ktorzy nie zarabiaja kokosow sa w domu ale nic nie robia. Sa kobiety które zajmuja sie domem dziećmi i pracuja ! Sa kobiety ktore sa zle traktowane i chca czegos lepszego nie mowie tutaj o nowym dupku ktory moze byc albo lepszy albo gorszy od terazniejszego. Chca szacunku chca spokoju !!! Niekoniecznie nowego fagasa…

      • Ale nikt nie powiedział że ta kobieta też nie pracuje… Może pracuje równie ciężko jak mąż… A drugi etat ma w domu… Może ta kobieta organizowała czas dla nich KIEDYS ale też by czasem chciała być zaskoczona… Może ma dość myślenia o wszystkim pracy domu szczepieniach bilansach i ich przyjemności kiedy on ma na głowie aż swoją pracę… I nie prawda jest że nie puści się gałęzi póki nie ma drugiej w ręce… Są kobiety które są zaradne i z czasem nauczyły się swojej wartości wiedząc ile one robią a mimo to są zadbane a widząc inne które nic nie robią a i tak nie mają chęci dbać o siebie… Po rozstaniu pewnie będzie ciężej z kasą… Oprócz tego dalej będzie musiała wszystko robić sama więc bez różnicy… A może będzie mniej poirytowana i szczęśliwsza bo nie będzie się wiecznie zawodzić…

      • 100%racja ,a najlepsze jak facet chce rozmawiać i zrozumieć problem i słyszy w kółko jedno i to samo ty i tak nie zrozumiesz .
        Drogie Panie Faceci as tak się nie zmieniły ,to wy ciagle zmieniacie się i wymyślacie nowe reguły życia i to właśnie pomału zabija Związki :)popatrzcie na ilość rozwodów w Polsce rekord świata juz jest 🙁

      • Sami siebie często do takiej roli sprowadzacie. Bankomaty… Smutne. Kobieta pracujące.,wychowujaca dzieci zajęta domem i wszystkim co się z nim wiąże nie musi jeszcze, stać się organizatorem wspólnych atrakcji,ktore jeszcze dodatkowo mogą Pana nie zadowolić nie interesować itd itp… Weź może to pod uwage
        Postawa faceta jest często zwyczajnie wygodna!!! Byłem w pracy. Amen. Teraz babo mi usluguj i nie zrzędź…. Słabe i nie dające cienia szansy na udany związek. Udany w szerokim rozumieniu tego słowa. Pozdrawiam!

      • Słowa meskiego szowinisty, Wy zarobieni, pracujacy, zmeczeni, wyczeroani ojjjj dramat a kobiety w pracy wracaja do domu i sa w drugiej pracy pranie sprzątanie gotowanie prasowanie układanie cholernych skarpetek. Wam mozma nie doceniac pracy kobiet bo przecież my nic nie robimy! Chłopie kobiety pracują zawodowo i w domu tak to tez pracy i dlatego ten głupi kwiatek zerwany na lace moze poorawic humor ten buziak i ten drobny przytulas sprawia że my kobietu czukemy sie silniejsze. To sprawia ze dostajemy powera do dalszej walki o wszystko. Wiec zastanow sie co piszesz bo takich farmazonow dawno nie słyszałam. Takich szowinistycznych knurow jak Ty jest wielu co mysla ze baba ma robic a jemy nalezy sie spokoj i poddanie pod ryj wszystkiego bo co ona chce!!! Wez Ty idz do pracy wroc i zacznij druga robote ta nie ważną i zobaczymy jak nie zostaniecie docenieni. Zastanów sie co piszesz knurze majacy sie za pana i władcę ale tylko swoich jaj.

      • Nie zna Pan życia,kobiet ani realiów.Rodziny w takim modelu, który Pan przedstawił są patologiczne z samego założenia.I to ze względu na takie podejście ,jakie Pan tutaj reprezentuje.
        Jeśli mężczyzna myśli ,że jego największą wartością są pieniądze, które zarabia,jakże jest ubogim.

      • Weź ty się jebnij w ten dekiel . To że chłop zapierdala to nie znaczy że trzeba skakać koło niego . A kobiety pracują w dzisiejszych czasach i oprócz tego wiele inny rzeczy muszą robić . A zapomniałam jeszcze czas miły zorganizować . KSIĄŻENTA Pierdolne

    • Szkoda , że wiekszość kobiet nie potrafi lub nie chce o tym rozmawiać. Facet to maszyna prosta, on nie zrozumie, bo się nie domyśli. Jeśłi kobieta nic nie mówi, to facet myśłi ,że jest ok i nic się nie dzieje. Jemu trzeba wszystko powiedzieć. To też element miłości – szczere do bólu i częste rozmowy o wątpliwościach, troskach, żalach, problemach potrzebach, radościach. Wtedy zrozumie i będzie chodził jak zegarek w każdym aspekcie wspólnego życia

      • Bzdury! Wielkrotnie mówiłam ze brakuje mi komunikacji, zwykłej rozmowy nawet o pogodzie… niestety najwyraźniej myśl o rozmowie ze mną była zbyt mało interesująca aby miała miejsce w rzeczywistość. Komunikacja w związku to podstawa. Jej braku nie da się zapełnić niczym w zamian. A ileż można prosić o rozmowę? Zwykłą rozmowę???!!!

      • Pewnie masz rację, ale nie wszystkich mężczyzn to dotyczy.Mnóstwo facetów to „jutromani”-zrobię wszystko, ale jutro. A jutro już nie pamiętają. Lub „jak powiedziałem, że zrobię, to zrobię .Nie musisz mi co pół roku przypominać.” Nie twierdzę, że wszyscy tacy są, ale niestety zbyt wielu .

      • Ja się z tym nie zgodzę od dawna rozmawiam z partnerem o naszych problemach wierzyłam w to że jak mu powiem co jest nie tak to chociaż będzie próbował że mną to naprawić, ale niestety realia są inne. Po prostu po pewnym czasie już brakuje sił żeby w kółko powtarzać to samo jeśli słowa echem odbijają się od ściany.

      • Niewątpliwe masz rację. Mężczyźnie trzeba powiedzieć prosto z mostu o co chodzi. Tylko co zrobić w sytuacji, kiedy mówisz a to i tak do jego nie dociera. Mówisz drugi raz, później trzeci….
        Jeśli nie chcę się nic zmienić,to żadna rozmowa nie pomoże😥

      • Niestety rozmowa za rozmową, tłumaczenie , nawet mówienie wprost jakie mamy oczekiwania.. Ok 2 dni jest dobrze, a jak już się ucieszymy i myślimy , że tak już zostanie , to okazuje się, że facet swoje „odbębnił” i może dalej mieć wylane.

      • Witaj, ja staram się komunikować i rozmawiać w sposób prosty i czytelny, nie lubię niedomówień i pretensji, ale jak pytam jak chciałby polepszyć relację to odpowiada że się zastanowi i temat zostaje w próżni, dopóki nie zapytam po czasie jakie ma propozycje i rozwiązania to znowu wracamy do tematu i ponownie się zastanawia. Ile można czekać na konstruktywne rozwiązania?

  1. Kilka zdań, a w nich cała prawda o tym jak kończy się związek i umiera uczucie. Do tej ciszy i spokoju na końcu drogi dwojga wcześniej kochających się ludzi, dodałabym jeszcze obojętność, bo ona przychodzi po latach próśb, na które nie było żadnej reakcji i zrozumienia.

  2. Jakbym widziała siebie….. Opisane moje życie…. Tak jest właśnie … Wciąż jeszcze w małżeństwie, które się sypie a ja odchodzę po cichu…. Jedna wielka wegetacja…. Meczarnia, ale są dzieci…. I co dalej… :(:(:(:(

  3. Opisane moje życie…. Tak jest właśnie … Wciąż jeszcze w małżeństwie, które się sypie a ja odchodzę po cichu…. Jedna wielka wegetacja…. Meczarnia, ale są dzieci…. I co dalej… :(:(:(:(

  4. No popatrz, jak zwykle kobitki niewinne, hehehe, śmiech, ignorancja, i zadufanie, może czas zacząć myśleć nie tylko o swoich 4 literach, drogie panie.

    • Nie mierz wszystkich jedną miarą. Mnie też często irytują „puste laski”, ale wiele kobiet bierze zbyt wiele na siebie i później takie są efekty. Zamień się na kilka dni z kobietą, która oprócz pracy zajmuje się domem i dziećmi, a będziesz widział ,to czego do tej pory nie doceniałeś. Nie piszę tego po złości, tylko uważam, że twoja opinia jest krzywdząca, płytka i niesprawiedliwa.

  5. Tak. Kiedy nie ma zrozumienia i rozmowy oraz dobrego słowa czy przytulenia a są ciche dni i pretensje o wszystko oraz wspólnych celów to po co się męczyć. Lepiej się rostać.

  6. Tak właśnie jest…
    A pan nie wie o co chodzi. Dlaczego? Po prostu nie słuchacie co się do was mówi. Tyle w temacie.
    Pozdrawiam wszystkie Panie 🤗

  7. Standardowo zawsze winny rozpadu związku jest facet, kobieta zawsze jest ofiarą i to ona zawsze walczy o związek. I szkoda że większość kobiet nie rozumie że faceci nie są telepatami i nie wiedzą o co tak naprawdę chodzi kobiecie, bo często kłóci się o powód „A” a tak naprawdę chodzi o powód „XYZ” którego facet ma się domyślić ,jeden Bóg wie jak ale ma się domyślić.

  8. Mezczyzni w swej dumie nie widza, ze dzieje sie coraz gorzej. Ich aktywnosc wobec problemu to najczesciej:” po co szukasz problemu tam, gdzie go nie ma”?
    Uważają, ze wolno im ignorować nasze potrzeby, prośby czy niezadowolenie.
    A my…w naiwności checi utrzymania zwiazku, pozwalamy na coraz to inne dowody obojętności.
    Oddalanie postepuje, w głowie rośnie sterta zalu i złości. Nie takiej, ze trzeba wyrzucić tv przez okno, ale tej co tak gleboko boli, bo nie tak miało byc. Ale wciaz chcemy, zapominamy, wybaczamy. Jednocześnie zbieramy wszystko, co tak boli.
    Myślimy – ” co ja tu jeszcze robie?”
    ” Czemu poswiecam siebie dla Niego?”
    Zgadzam sie, ze milosc odchodzi po cichu, ale rozstanie to nie wyjscie z problemu. Zabieramy go ze soba, gdziekolwiek, dokądkolwiek. Żyjemy wciaz z Nim ( problemem), bo on nie mija.
    Wiem niestety…

  9. Jak niewiele kobiet pozostaje, buduje swoją miłość uparcie i namiętnie, pomimo wszystko. Dostrzega ważne i niewidzialne. Chcemy żyć łatwo i na bogato. Szybko się poddajemy, mówimy miłość umiera. Nie miłość nie umiera. Prawdziwa miłość nie umiera nigdy. Umiera coś co wydawało nam się miłością ale nie chcemy przyznać się do błędu.

  10. Kobiety muszą czuć, że zrobiły wszystko co mogły, a to i tak nie odniosło oczekiwanego skutku dlatego nie widzą sensu trwania w czymś co już jest na straconej pozycji.

  11. Faceci nie słuchają, nie rozmawiają nie odpowiadają na pytania. Fochy to my, niestety walka płci. Ale czy mówią nam że się różnimy czy mówią że powinniśmy się uczyć siebie nawzajem ze względu na To że my z wenus a oni z Marsa. Mało tego od wieków mamy gorszą pozycję startową wszystko trzeba wyszarpywać. Ważne mówić od razu ja dawno temu powiedziałam, ze jak przestanę krzyczeć kłócić się to juz po ptokach

  12. Ten artykuł jest napisany na czystej prawdzie i odczuciu kobiet, ale niestety większa połowa ludzi tutaj w ogóle go nie rozumie, wypierając prawdę ignorancją i żartem, to taka forma „zamiatania pod dywan”.Kochani prawda jest taka: jak dbacie tak macie.🤷‍♀️.

  13. Są ludzie którym możesz gadac jak do ściany.Sa tak oporni na wiedzę zrobienie czegokolwiek ze nie da się tego przeskoczyć.Ja nigdy nie miałam pretensji o szklankę czy o coś czego nie zrobił w domu z tym problemów nie było Ale właśnie tylko w domu dom dom dom dla mnie jak trumna trumna trumna.Prosby i blaganie ani krzyk zróbmy cos razem pojdzmy gdzieś kończył sie tekstem dziś nie na nastepny dzień dziś nie i kolejny tak samo.Jak sobie pomyśle to minęły lata i dziś już nie mowi dzis nie….on teraz mówi że boli go kolano ze boli go dupa ze boli go głowa i nie może palcem ruszyć no cóż po latach zmieniło się i zwala na starość i jeszcze próbuje mi wmowic….ze jak bede miała tyle lat co on to sie przekonam noszzzzz….k….noz w kieszeni sam się otwiera. A jak nie chciał czegoś a ja chciałam to zalatwial sprawy agresja i juz potem nic nie musiał bo problem sobie rozwiązał.

  14. Poco sie męczyć ?
    Ja ugotowałam ostatni obiad i napisałam kartkę;
    Kochanie życzę ci smacznego i nie czekaj na mnie z obiadem bo nie wrócę. Po dwóch latach zorientował się ze odeszłam naprawdę i wystąpił o rozwód 👍😀🤣🤣🤣

  15. To jest coś nie do opisania..tylko że to działa w dwie strony.. Dorota no wszystko się zgadza tylko zamieniłbym ‚fanaberie’ na ‚paranoje’ co ciągle słyszałem i to ja byłem tą stroną ‚walczoncą’ i powiem wam że do tej pory jestem w szoku ile jest się w stanie znieść i jak bardzo i mocno można kochać.. To uczucie ma takiego ‚kopa’ taki power.. aż przerażające…

    Pozdr.!

  16. Żebranie o dialog 12 lat . Moja pokora okazała się moim przekleństwem . Nie zmusisz ludzi do życia jedni chcą żyć z druga osoba a inni chcą tylko być . Postać mężów obecny ale nie przytomny jest aktualny niby jest a go nigdy nie było . Takich ludzi nie zmieni nawet stawanie na głowie żadne priorytety dasz z siebie 100% i nie będzie rewolucji zmiana na dwa dni milczenie wybiera się dlatego ze to bynajmniej nie wpycha w skrajność u mnie już rozdział zamknięty Ale gehenna i walka wyrwała mi kawałek życia bo nie można zebrać o wszystko przecież męska duma rządzi niby się swoimi prawami litość dla kobiet to zbrodnia a najgorsza zbrodnia jest dawanie milionowych szans partnerom którzy nigdy nie tworzyli relacji prawdziwej a byli papierkowym mężami . Mój jest tego dowodem nie ma wymówek jest po prostu jestestwo mężów którzy nie maja pojęcia co się dzieje do momentu strat swoich zysków w tej małżeńskiej inwestycji jakim jest koniec

  17. Ale bzdury, jak sobie pościeliłaś jedna z drugą tak macie. Ja swoją pognalem bo ja dupa swedziala na innych. Macie problemy z poczuciem własnej wartości, więc szukacie adoratorow. I jak wygląda kolejny związek? 3-4 miesiące wow? a później.. miało być tak pięknie.. nowy model taki sam lub gorszy… Chyba to nie ten.. i dalej i tak z 5, aż poczucie własnej wartości jest na dnie… Zostaje zimna i egoistyczna sucz lub wywloka, która będzie się przed kolejnym czolgac bo może ten będzie mnie chciał z depresja. Problemy są w ludziach, którzy odchodzą, brak im miłości i poczucia własnej wartości. Pozdrawiam

  18. Drodzy pokrzywdzeni Panowie! Związek to nie pomoc kobiecie, a wspólne obowiązki (i przyjemności). I nie koniecznie kobieta powinna wam mówić ,co powinniście robić .To wy sami powinniście być drugą połową, a nie chłopcem na posyłki. Gdzie wasza inicjatywa? Jeśli nie wiecie ,zapytajcie lub zróbcie, to co potraficie. Obserwujcie swoje kobiety, a będziecie wiedzieli, co i jak trzeba zrobić.
    Kiedy kobieta przestaje zwracać wam uwagę i prosić o pomoc, to wiedzcie, że to „początek końca”

  19. Jestem facetem po rozwodzie. Też ona odeszła powoli wiem że zaniedbałem, wiem gdzie zrobiłem błędy. Ja się przyznaje do tego, ona nie widzi w sobie błędu. A jest dziecko, i to ono zawsze jest największym przegranym obojętnie czy jest małżeństwo czy już jest rozwód.
    A teraz chyba wiem jakim trzeba być, co robić. Tak miłe Panie wyciągnąłem wnioski, uczę się na błędach. Może przyszła moja partnerka to doceni.

  20. Śmiech na sali…. A może tak drogie Panie postawią się na miejscu faceta? Wy we wszystkim takie idealne i domyslacie się odrazu jak coś jest nie tak?
    Często tak się tlumaczycie bo macie już innego faceta na boku! Już dwa razy to przerabialem. I o dwa za dużo. Lepiej być samotnym, albo w wolnym związku ostatnio zresztą w modzie!

  21. przy okazji pani Dorota zapomniała, ze w tym wszystkim jest tez druga strona, ten zły , który z kadym słowem , ciosem – gwozdziem zamyka sie coraz bardziej w sobie

  22. A co wtedy, kiedy facetowi grzecznie i z miłością wykładasz kawę na ławę, bo on z natury taki niedomyślny, a on dalej swoje? Kiedy to nie pomaga, mówisz to samo tylko ostrzej, a on znowu nie trybi. Odchodzisz, wynajmujesz chałupę, nie mieszkasz z nim cztery miesiące, ale on dzwoni, błaga żebyś wróciła, przegadujecie temat i wracasz. Bo trzeba dać szansę przecież. Jest jak w bajce , wydaje się , że czegoś się nauczył. Trzy lata sielanki. I znowu jazda. Zaciskasz zęby, bo może to chwilowe, musisz wytrzymać, bo dzieci na studia iść chcą , to przecież jako kochająca matka musisz pomóc . Już mało ze sobą rozmawiacie, tylko tematy finansowe, zero wyjść sami (chyba że do rodziny), mechaniczny sex 2 razy w miesiącu. Nawet w łóżku chociaż ty się przytulasz, on jest bierny. Wakacje osobno, tzn ty sobie jedziesz z siostrą , bo on nie czuje potrzeby. I tak zbliżają się wasze srebrne gody. To już w tym roku. Ludzie mówią ci : ale ja was podziwiam, tyle lat razem w zgodzie , ło jessu! itd. A ty uśmiechasz się i myślisz, że gdyby tylko znali prawdę, raczej by ci nie gratulowali. Mieliby cię po prostu za tchórza albo konformistkę. A ty po prostu za bardzo nie masz dokąd pójść, przecież nie zwalisz się na łeb siostrze. Już nie zarabiasz tyle, żeby coś wynająć. Małe miasto. Boisz się łatki tej, co zostawiła dobrego męża. Bo to dobry chłopak przecież!!!!

  23. Pod rozwage słodkim biednym panią – Anyone can love a rose, but it takes a lot to lowe a leaf. It’s ordinary to love the bautiful, but it.s beautiful to love the ordinary – Unknown

  24. Tak to prawda rzeczywiście odchodzmy wolno dajemy szanse temu zwiazkowi co by się nie działo a potem jest już tylko obojętność rezygnacja i nareszcie dochodzimy do wniosku że to my jesteśmy najważniejsze

  25. Ja tez się zgadzam z artykułem , mam to samo … a co jest w tym najlepsze , nawet kiedy staram się rozmawiać i to tak słyszę ze przesadzam , bo co to jest 5 piw dziennie dla faceta po cieszkie pracy , który za miast pomoc mi przy dzieciac woli co chwile iść na papierosa i siedzieć na telefonie … czytałam tu różne opinie na ten temat … i nie zgodzę się z co nie którymi wypowiedziami … bo skoro ja po trafie wstać o 4 rano wyszykować siebie do pracy dwójkę dzieci wyjsc z psem , wrucic z pracy zrobić szybko obiad zawieść rowerem 5km dziecko na baden po czym trening na piłkę i wrucic do domu przez 20 i nie miec mieszkanie całe w syfie czeka na mnie kupę roboty a rano zaś trzeba o 4 wstać … i kiedy pytam co robiłeś przez 2 godziny ? Usłyszę przeciesz cieszko pracuje o co ci kobieto chodzi… to jest dopiero dno i wrak człowieka … zero szacunku do kobiety do dzieci … na szczęście już mam ten rozdział za sobą …

  26. Adieu! Albo potrafisz kochać prawdziwie. Takiego /taką jaki/jaka jest, albo żyj sam/sama, bo zmienianie kogoś na siłę to nie jest prawdziwa miłość. Sytuacja się komplikuje, niestety, kiedy są dzieci, kredyty itd. Nie wierzę w jednostronną winę. Drogie panie, mam nadzieję, że macie czasem taką refleksję, że to nie jest możliwe żebyście były idealne.

  27. Prawda. Oczywiście, obie strony mogą być winne, ale jakoś w swoim otoczeniu widzę bardziej winę mężczyzn, szczególnie lenistwo. I ok, zaraz ktoś powie, że my ich do tego przyzwyczajamy, ale czy to są ludzie rozumni czy jakieś lemingi?

  28. To prawda ale myślę ze obustronnie tak samo to działa, brak szacunku, brak uczciwości czy krzyki kłótnie o byle co kazdego odpychaja od drugiej osoby i uczucia gasna ….jak ludzie dbają takie relacje i związek maja …a jak komus nie zależy to nie wiem na co czeka z odejściem i kręci….. związek to też kompromis wyrozumiałość bo slabsze dni sa obustronnie i jeszcze jak ktos kogos traktuje jako dodatek tylko zamiast skupiac sie na tym co trzeba w domu,plus ktos ogranicza życie drugiej osobie calkiem a człowiek tez potrzebuje trochę odpocząć od codzienności to jest problem

  29. proponuję wrócić do tekstu i przeczytać bo jeszcze raz ale że zrozumieniem. jest wprost napisane, że kobieta mówi co jej nie pasuje ale mężczyzną nie bardzo się tym przejmuje. co innego jeśli baba strzela Focha i tylko ona wie o co ale nie o tym jest tekst 🙂

  30. Nie ma nic gorszego niż dwie osoby żyjące w związku, ale każda swoim życiem. Wiedzą o sobie niewiele, nie dzielą się niczym, rozmawiają o niczym. Królowie rozmów o dupie marnie, bo po co powiedzieć komuś coś?
    Zwiazek bez zwiazku…
    Tu nie tylko chodzi o brak zdrad i pieniądze. Tu głównie chodzi o bliskość, rozmowę, która jest intymniejsza niż uprawianie seksu. Tyle, a może aż tyle

  31. Wielu mężczyzn myśli, że kobiecie wystarczy obrączka na palcu, stabilnośc finansowa i to że jej nie zdradza. Przecież to wielu innych facetów też jej może dać. Kobieta potrzebuje zainteresowania, uwagi, tego , że on ja zauważa, rozmawia. Związek by był udany, muszą być zapewnione potrzeby każdej strony, wymaga do kompromisów, ale to jest do zrobienia. Tymczasem tak jest, że facet żeni się z nią, przynosi kasę, a tak naprawdę zajmuje się swoim życiem i swoimi potrzebami. A to już jest początek końca związku.

  32. Jest jeszcze inny bardzo ważny aspekt … czujemy że nie jesteśmy kochane … ignorowane … to jest bardzo druzgoczące💔… i wówczas to popycha nas do wielu innych zachowań i decyzji …😓

  33. Tak było w moim małżeństwie ciągła walka o nas dwoje sama. Aż zamilkłam na zawsze. Jakie to prawdziwe z życia wzięte. Nastała cisza i ta cisza zakończyła.

  34. Ja to wszystko wiem i co z tego jak są takie małżeństwa, gdzie kobieta wszystkich oprócz siebie stawiała na pierwszym miejscu pomagała wszystkim wokoło,, ciągła za dwóch małżeństwo jak i wychowała dzieci, chodź sama miała swoje problemy zdrowotne, więc taka kobieta ma dwa wyjścia albo żyć z tą osobą ale stety i niestety na zdrowych zasadach,na wyznaczeniu granic, które nie może przekroczyć….albo się rozwieść. Jeszcze jedna zasada, którą wprowadziła do swojego życia: stawia siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu jest ważna i pewna siebie-sama dla siebie 😉 kobietę, którą ja znam nie rozwiedzie się woli ten związek ale na poprawnych zasadach, ponieważ tworzy rodzinę ma tego męża jakiego ma ,ma dzieci na których bardzo jej zależy,woli tak niż po rozwodzie zostać sama,bo to nie takie proste znaleźć sobie potem dobrego kandydata na męża i powiem, że głupia nie jest i bardzo dobrze myśli 😁😉nie którzy myślą jak jej pasuje taki układ to niech tak żyje,to ja odpowiem za nią nigdy nie była w żadnych układach i nie będzie to życie nauczyło ją z tego co ma czerpać jak najwięcej korzyści i radości, ciesząc się z tego co się ma. Powiedziała mi jeszcze skrycie a od czego są marzenia?! ❤️🌹 czy też się spełnią czy nie to żyjąc z rodziną niczego nie traci,gdyby się rozwiodła wtedy by straciła,w końcu to wszystkim wytłumaczyłam o co w tym chodzi 😁i tyle w temacie

  35. Tez przez to przeszlam. Rozmawialam, tlumaczylam, prosilam. Wykladalam chlopu jak chlop krowie na rowie. Nie pomoglo bo on nawet nie sluchal. 20 lat walczylam. W koncu odeszlam. Minelo 5 lat od rozwodu a on wciaz nie przyjal do wiadomosci naszego rozwodu.

  36. A co byście powiedzieli jak idzie na zwolnienie lekarskie konbinuje zaczyna pić i znęcać się psychicznie to ile można wytrzymać. A do tego sprytny stary manipulant, kurwiarz. Uciekajcie od takich. Takie hu.. Się nie zmieniają. Ja koplam takiego w dupe., po 5piciu latach.

  37. To dziala w obie strony, w tych czasach pogon za pieniedzmi, kariera zamyka nam oczy ma to co naprawde wazne. Zaniedbujemy siebie nawzajem i odchodzimy po cichu nie zdajac sobie nawet z tego sprawy

  38. Zgadza się. I w ten sposób mężczyźni popychają swoje żony w ramiona innych mężczyzn. Zdarza się i tak, że kobieta zawiedziona zakochuje się w innym, nawet gdy z jakoś z różnych przyczyn trwa przy mężu. Jak panowie kobiety was męczą , to po cholerę się z nimi żenicie.

  39. Takie powolne odchodzenie zostawia często ” skutki uboczne” że tak powiem…czasami ciężkie do wyleczenia się itd…..dlatego…,,CZYM PREDZEJ TYM LEPIEJ,,.

  40. Patrząc po komentarzach ile kobiet „ma tak samo”, pojawia się pytanie dlaczego? Jeśli to nie są odosobnione przypadki to jest to bardziej złożona kwestia. Wychodzi na to, że większość kobiet i mężczyzn żyje według swoich naturalnych schematów, które są niezrozumiałe dla drugiej płci.

    Mężczyzna na skutek bodźca, analizuje, zastanawia się, wybiera najlepszą wg. niego opcję, działa
    Kobieta na skutek bodźca, najczęściej od razu działa. Dla przykładu;
    Umywalka w łazience ubrudzona mydlinami, pudrem, pastą
    Mężczyzna, któremu przeszkadza ten stan rzeczy
    – „Jaki syf, aż niemiło zęby się myje. Wrócę z pracy po wykonaniu iluś zaplanowanych rzeczy, odpocznę i zmyję ten bród. Teraz muszę wykonać inne zaplanowane czynności, by wyrobić się z planami. Nie będę zajmował się błachostką w tej chwili bo jej waga jest niższa niż wcześniejsze plany. I tak nas nie ma cały dzień w domu więc wieczorem mogę to zrobić”
    Kobieta, która zauważa uwaloną umywalkę
    „Jaki bałagan, trzeba posprzątać, a muszę jeszcze tyle rzeczy zrobić, dobra przemyję na szybko, spóźnię się ale muszę to teraz zrobić bo jak to o mnie świadczy? Przecież nie jestem syfiarą”
    I tutaj pojawia się dysonans.
    „Ty nic nie robisz, ja muszę o wszystkim myśleć: – tak musisz, bo tak każe Ci Twój mózg na Twoje własne życzenie. Musisz robić wszystko tak jakby Twój facet był kobietą, która poszpera Ci po szafkach po to by obgadać Cię jaka to z Ciebie syfiara, jak to o dom nie dbasz.

    Kobiety same między sobą się napędzają, by być ciągle lepszymi, zdrowszymi, szczuplejszymi, ładniejszymi. Kobiety traktują mężczyzn jakby myśleli tak jak one. Akcja-reakcja (bez zastanowienia). Ocenianie, plotkowanie. W głębi boicie się, że mężczyźni będą o Was myśleć jak kobiety „ale jej sie przytyło, odrosty ma już takie, że szkoda gadać, jak ona może etc.” Ile razy zrobiłaś coś „bo trzeba” a nie „bo wypada”(jest to duże uproszczenie)

    Wracając do meritum. Skoro tyle osób ma tak samo to czy lepiej jest złościć się, tracić nerwy po to by zmienić coś, tak by było „jak sobie wymarzyłam” czy pogodzić się z faktem, że druga płeć jest inna i natury się nie zmieni. Można zmienić faceta, ale to nic nie zmieni. Natury się nie zmieni ideologią, mądrymi cytatami, zazdrością jakto inni mają lepiej.

    Ilu mężczyzn rozumie kobiece huśtawki nastrojów? Nie krzyczy na nie, nie bije, nie trzaska drzwiami kiedy w nerwach słyszą opieprz od swojej kobiety? Ilu z nich po cichu zagryza zęby, by nie powiedzieć „przestań pierdolić masz okres” by nie dolewać oliwy do ognia? Ilu mężczyzn znosi bezpodstawne formy agresji tłumacząc sobie „tak już jest, przejdzie jej”.
    To, że nie reagujemy akcja-reakcja i nie okazujemy emocji adhoc, nie oznacza, że to nas nie boli. Potrzebujemy wtedy spokoju, by w głowie poukładać sobie kolejny plan działania tym razem związany z narzuconą przez estrogen sytuacją. (Bardziej dosadnie. K**wa przez te jej hormony, muszę wymyślić jak ją uspokoić by dało się normalnie w domu przebywać, a wolałbym zająć się myśleniem o czymś większej wagi. Teraz poświęcam swój czas gaszenie pożaru zamiast na konstruktywne działania)

    Drogie Panie. Jeśli Wasz mężczyzna jest wierny, dba o to by jak najmniej brakowało w domu, to spełnia swoją naturalną rolę (bez ideologii). Czyli zapewnia fundament do tego, by można było stabilnie dalej budować związek. „Ścianki działowe, kolory zasłon itd.” To już sprawy mniejszej wagi dla nas, bo co z tego, że zbuduje się piękny dom, wzór dla wszystkich, powód zachwytów i zazdrości innych. Skoro bez fundamentu, którego nikt nie widzi, wszystko się zawali z przeciążenia konstrukcji, podmuchu wiatru czy wody podmywającej ściany.

    Biologii nie da się zmienić. Jeśli tak by było, to żaden mężczyzna nie słyszałby nigdy PMSowego warczenia. Bo przecież warczenie jest negatywną emocją, tym bardziej jeśli powie się coś pod wpływem hormonów i rani partnera. Skoro krzyk jest czymś złym to czemu nie wyartykułować swoich myśli w spokoju, nawet jeśli gotuje się w środku?

    Jeśli jesteś kobietą i odebrałaś to jako atak, kipi w Tobie, by odpisać jakiemuś internetowemu kolesiowi, który „nie ma prawa się tak wypowiadać o kobietach, bo ich nie rozumie i jest taki jak wszyscy”, to przeczytaj to jeszcze raz, ale z czekoladą w dłoni lub winem. Przeczytaj to oczami mężczyzny, który nigdy nie będzie myśleć tak jak Ty. Pogódź się lub walcz do końca życia.

  41. Hej wszystkim!
    Nie uważam ze zajmowanie się domem, chodzenie do pracy i wychowywanie dziecka to wielka mi sprawa jak opisują to kobiety ( oczywiście bez urazy )
    Osobiście pracuje na pełnym etacie + dodatkowa praca, sprzątam w domu kiedy partnerka nie może bo jest w pracy, gotuje obiady dla Nas i dziecka i nie uważam tego za „babskie czynności”, chodzę na zakupy i myśle o partnerce i synu… Nie uciekam od życia codziennego przyjmuje je jakie ono jest. Nie jestem „kanapowiczem z piwem”
    W dodatku uprawiam sport. Jestem trenerem, uczęszczam na brazylijskie ju jitsu, boks i siłownie. Startowałem w sportach sylwetkowych które także wymagają wielkiej pracy nad sobą…
    A przede wszystkim jestem członkiem domu który tworzymy razem i rodzicem który jest odpowiedzialny za wychowanie syna i wspieranie całej rodziny gdy tylko zajdzie taka potrzeba

  42. Dlatego przy rozwodzie wychodzi na „zimną sukę”. On płacze i przechodzi swoją „żałobę” rozwodową. Ona ma ten etap już dawno za sobą i konsekwentnie dąży do tego co postanowiła dawno temu, do życia bez niego. Twardo stąpa po ziemi i działa nie oglądając sie za siebie. Otoczenie niestety tego nie rozumie….

  43. To prawda ale myślę ze obustronnie tak samo to działa, brak szacunku, brak uczciwości czy krzyki kłótnie o byle co kazdego odpychaja od drugiej osoby i uczucia gasna ….jak ludzie dbają takie relacje i związek maja …a jak komus nie zależy to nie wiem na co czeka z odejściem i kręci….. związek to też kompromis wyrozumiałość bo slabsze dni sa obustronnie i jeszcze jak ktos kogos traktuje jako dodatek tylko zamiast skupiac sie na tym co trzeba w domu,plus ktos ogranicza życie drugiej osobie calkiem a człowiek tez potrzebuje trochę odpocząć od codzienności to jest problem.

  44. Sa to też tak zwane problemy z dupy ludzi perfekcyjnych! Ubzdurane w glowie, ze musi dom lśnić… Większość problemów i rozwodów wynika z dziecinnego ego dososlych niby ludzi. Z roszczen pod swoją modłę… A u facetów dramatem jest niechęć do pracy nad sobą… Razy 100…bo kobiety są łatwiejsze w ewentualnej refleksji… Co druga osoba nadaje się do pracy z psychologiem… Zwłaszcza pokolenie powojenne…

  45. Taka prawda…walczylam..prosilam..plakalam..krzyczalam..27 lat po ślubie kazalam się mu wyprowadzić…nie było lekko…ale po wielu próbach zrobiłam to…teraz mam spokój..psychiczny..a to dla mnie najwazniejsze

  46. Taka prawda 😞 oni w wielu przypadkach myślą, ze skoro nie bije czy nie pije to mamy skakać z radości😏 a nie o to chyba w życiu chodzi …..

  47. Cała prawda. U mnie 16 lat. Dzieci były coraz większe, a ja ciągle tak samo zmęczona i zajęta. Bez czasu i siły, żeby zrobić coś dla siebie. Dopóki chce się o tym rozmawiać, to jeszcze wszystko można naprawić, ale jak człowiek dochodzi do wniosku, że jego wysiłki nic nie dadzą, że ta druga osoba uznała, że do końca życia na wszystko zapewnione, zagwarantowane i jej z tym wygodnie, to już nie chce się nic mówić. I nic naprawiać.

  48. To prawda że krzywdzona jest kobieta i mężczyzna ale jeżeli się kogoś kocha to się nie upokarza nie drwi nie ustawia do pionu bo tak chcę silniejsza strona nie gnębi się psychicznie czy to taka jest przyjemność

  49. Bardzo dobry artykuł. Skłania do refleksji. Wiele w nim realiów biorąc pod uwagę pewne schematy występujące w związkach. O ile pewne schematy faktycznie się powtarzają to pamiętajmy, że każda osoba jest inna. Nie ma dwóch takich samych osób i dwóch takich samych związków. Dlatego nie uogólniajmy i nie pakujmy wszystkich mężczyzn do jednego wora i wszystkich kobiet do drugiego wora.
    Nie ujmując nikomu i nikogo nie broniąc chcę podnieść tezę, że bez wzajemnego szacunku nie ma mowy o rozmowie, dialogu, wspólnym pokonywaniu problemów i wypracowywaniu kompromisów.
    Dumę i chęć udowodnienia, że ma się rację dobrze jest schować gdzieś do szafy, pod ręczniki bo tylko przeszkadzają w zrozumieniu drugiej osoby.
    Szacunek, chęć wysłuchania, zrozumienia i znalezienia kompromisu, cierpliwość – myślę, że to ważne aspekty udanego związku.
    Pamiętać też warto o tym by nie ograniczać się wyłącznie do artykułowania swoich pretensji, zażaleń, negatywnej krytyki. Mamy skłonność do krytykowania gdy coś nam nie pasuje ale milczymy gdy wszystko jest dobrze. A to przecież nie jest takie trudne przed słowem „dobranoc” powiedzieć jeszcze np. „dziękuję Tobie za dziś”, „tak wiele robisz dla mnie i dla domu”, „cieszę się, że Ciebie mam bo sam/-a nie ogarnąłbym/-ęłabym tego wszystkiego”… To tak niewiele a jednak sprawia, że druga osoba czuje się potrzebna, zauważona i doceniona. To motywuje i nawet jeżeli w ciągu dnia padło jakieś gorzkie słowo to taki wyraz uznania na koniec dnia na pewno ten gorzki smak zneutralizuje i da siły na dzień następny.

  50. Od życia i od siebie na wzajem ciągle oczekujemy coraz więcej bo to co już mamy to wydaje nam się zamało nie ma już tych pierwszych chwil tych uniesień tego spojrzenia wkradła się monotonia codzienność i to nasze zabiegane życie ale tak wcale nie musi być może warto porozmawiać zastanowić się i spróbować coś naprawić może powrócić do tych chwil w których byliśmy szczęśliwi i zależało nam wtedy odejść skończyć można szybko ale czy nie będzie nam tego żal i zostanie pustka którą trudno jest potem wypełnić

  51. Prawda jest taka ze facet który zapewnia bezpieczeństwo finansowe Kobiecie zapomina , nie dostrzega ze to nie wszystko. Wina rozpadu małżeństwa zawsze leży po obu stronach lecz w prezentowanym artykule dobitnie jest napisane ze brakuje rozmowy , szacunku , wspólnej pasji. Ale zamiast drogie Panie wspólnie się nakręcać może zdradźcie sekret jak to faceta dotrzeć w sposób komunikatywny. Bo na tym świecie są szczęśliwe małżeństwa ?
    Zamiast odradzać zacznijcie doradzać. Facet to proste urządzenie powiedzenie mu rozwod spada na niego jak grom z jasnego nieba. Wam kobietom przychodzi to łatwiej bo się do tej decyzji przygotowywujecie i oswajacie. A gdyby tak w momencie oswajania z decyzja rozwodu poinformować o tym męża ?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here