Żadna kobieta nie odchodzi nagle. Ona odchodzi przez lata, a miłość umiera po cichu

5

Kobieta odchodzi pomału. Zanim pojawi się obojętność w oczach, rezygnacja w gestach i przerażający spokój, są ustawiczne próby walki. To właśnie one dają jeszcze szanse. Niestety często są ignorowane. Wielu mężczyzn po prostu nie dostrzega skali problemu, tłumacząc pewne zachowania fanaberiami, czy czepianiem się. Gdy w końcu się budzą z letargu, zazwyczaj nie ma co już sklejać, pozostaje bałagan, który trzeba posprzątać. I zamknąć rozdział. Bo pary już nie ma.

Proszenie

Jak się zazwyczaj zaczyna? Jak to w życiu, od drobnostek, które zbyt mocno uwierają. Teoretycznie nie znaczą wiele, ale w codzienności mocno przeszkadzają. Powtarzane dzień po dniu doprowadzają do szewskiej pasji. Nie ma znaczenia, czy jest to szklanka pozostawiona na stole a niewłożona do zmywarki, czy porozrzucane skarpetki. To nie jest tylko naczynie i część ubrania. To symbol nieporozumienia, niesłuchania i niezrozumienia. Czasami nawet znak, że drugiej osobie nie zależy, bo skoro tak wielkim problemem jest wrzucenie czegoś do kosza na bieliznę, to co dopiero mówić o „problemach większej wagi”? Zresztą i te z czasem przychodzą.

kobieta odchodzi

Zaczyna się od próśb. By druga osoba nie bałaganiła, by się nie spóźniała, by częściej była w domu, więcej pomagała dzieciom w nauce, zamieniła wygodną kanapę na spacer z psem. Prośby są tak długo powtarzane, że w końcu same w sobie irytują. Bo ile można się prosić!? Zacisnę zęby i zrobię to sama, a on niech się buja…

Narzekanie

Od próśb szybko przechodzi się do narzekania i do sławetnego podkreślania, że on „zawsze” i „nigdy”. Skoro pewne sytuacje powtarzają się tak często, to czujemy się usprawiedliwione, by o nich mówić w tych kategoriach. Że to nieprawda, bo jednak zawsze to na pewno tak nie jest, to nieważne. Te słowa doskonale ukazują wagę problemu i naszego stosunku do niego.

Gdy ona zrzędzi, psioczy pod nosem, on czuje się niedoceniony. Bo co prawda nie naprawił kranu od trzech miesięcy, ale w tym czasie miał ważne prezentacje, konferencje i dostał podwyżkę. Czy ona tego nie dostrzega? Czy ona jest małym dzieckiem, że tak potrzebuje przytulania? Czy serio, to taki problem, że od kilku miesięcy nigdzie razem nie byliśmy? Przecież będzie na to jeszcze czas.

A czas mija. I nic się nie zmienia.

Krzyk i płacz

Kolejnym stopniem emocjonalnego dystansowania jest krzyk i płacz. To już poziom naprawdę zaawansowany, zarówno w formie jak i w wyrazie. Kto go jest w stanie zignorować? Przecież słychać, że jej źle. Płacze, krzyczy, czasami aż cała się trzęsie.

Kłótnie, wykrzykiwanie bolesnej prawdy prosto w oczy daje jeszcze nadzieję na pogodzenie. Jeśli oczywiście dwie osoby zrozumieją, że jest problem, i teraz jest najwyższy czas, że trzeba go naprawić. Z każdą źle zakończoną kłótnią niestety jest coraz gorzej. Pojawia się pogarda, obwinianie. Dystansowanie się od siebie postępuje. Im mniej rozmawiamy, im bardziej się nie zgadzamy, tym mocniej oddalamy się od siebie. Ten proces może trwać latami. Niestety, gdy się kończy, wraz z nim zazwyczaj kończy się związek.

Cisza

Kobieta odchodzi powoli. Zazwyczaj przez miesiące, lata. Walczy, ciągle wierząc, że wystarczy mocno chcieć, by wszystko naprawić. Ma wrażenie, że jeśli będzie lepsza, to będzie znośnie. Że można chcieć za dwóch i starać się za dwóch. Dlatego uczy się odgadywać myśli drugiej osobie, zaspokajać jej potrzeby zanim je wypowie, chodzić na palcach, nie denerwować.. Gdy są dzieci, jest szczególnie heroiczna, umie sporo znieść, nie boi się nawet…zapomnieć o sobie. Przecież jej potrzeby mogą poczekać. Do czasu, gdy poczuje się pusta. Zrozumie, że zamiast żyć, wegetuje. Że wszystko jest lepsze od tego, na co się godziła, że on nie jest tego wart…. Wtedy odchodzi. Już nie prosi, nie narzeka, nie krzyczy, bo już straciła wiarę w ten związek. Ostatnie dni miłości są spokojne, bez nadziei z silnym przekonaniem, że trzeba to przeciąć, by przeżyć.

„Miłość umiera po cichu” Sylwia

On zazwyczaj jest zaskoczony. Pyta, co się stało? Co tej babie odwaliło? Przecież nic się nie działo…Przecież byłem dla niej dobry. Inni są gorsi! Jest też zdziwienie ludzi z otoczenia. Bo jak to ona odchodzi? On dobrze zarabiał, dbał o rodzinę, czego ona więcej chciała.

No czego?

5 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here