Rozwód po czterdziestce to moment, któremu towarzyszą jednoznaczne emocje – ulga, radość i poczucie, że w końcu można spać spokojnie. Coś niebywałego! Całkowity przewrót myślenia, zupełnie inne podejście do życia. Już nie umęczone spojrzenia, poczucie misji i trzymania się na siłę decyzji, którą powzięło się przed laty…ale coś wprost przeciwnego – świadomość, że nie ma sensu się męczyć w relacji, która jest źródłem łez i poczucia beznadziei. Zamiast wegetacji, potrzeba spełnienia już teraz! Z myślą, że po 40 mamy co prawda pół życia za sobą…ale jesteśmy jeszcze wystarczająco młode, aby zacząć wszystko od nowa.
![]()
Czas rozwodów
Gdy masz czterdzieści lat, najprawdopodobniej częściej będziesz słyszeć o rozwodach swoich rówieśników niż o ślubach. Choć białe suknie i wielkie wesela również się zdarzają, to dużo częściej dzieje się całkiem inaczej – mianowicie następuje czas rozstań– bardzo często hucznie świętowanych.
Kiedy się najczęściej rozwodzimy?
Co ciekawe, szczególnie często rozwodzimy się na kilka lat po ślubie (Najczęściej rozwodzimy się po 7-11 latach). Tak mówią statystyki. Wyjątkowo dużo rozwodników jest w grupie wiekowej trzydzieści plus, choć zdarzają się i pary, które się rozchodzą po dwudziestce.
Są to klasyczne sytuacje, pokazujące, jak naiwnie patrzymy na instytucje małżeństwa, gdy jesteśmy młodzi. Wszystko pozornie wygląda pięknie, jesteśmy razem, w fazie motylków w brzuchu, w pełnym zauroczeniu. I właśnie wtedy bierzemy ślub. Na tym emocjonalnym haju, z różowymi okularami po nosie. A potem zamiast „i żyli długo i szczęśliwie” zaczyna się orka i szara rzeczywistość. Sądzimy, że to wina naszego partnera, nie zwyczajnych życiowych zmian.
Kryzys i statystyki rozwodowe
Często na tym etapie rodzą się dzieci, następuje typowy kryzys. Opieka nad małym dzieckiem bywa wykańczająca. To czas szczególnie trudny: jesteśmy zmęczeni, niedospani, bardzo często brakuje pieniędzy…. Nic dziwnego, że właśnie wtedy para jest szczególnie mocno rozczarowana rzeczywistością. Narzekają na siebie nawzajem, obarczają się winą. Nie potrafią rozmawiać i zwyczajnie przetrwać. Coś, co było piękne, zaczyna przypominać horror. I to właśnie odczytujemy w statystykach!
- Każdego roku rozwodzi się średnio 60 tysięcy par.
- Aż 50 tysięcy to rozwody bez orzekania o winie (czyli zdecydowana większość).
- Nigdy nie rozwodzimy się z błahego powodu.
- Najczęściej rozwód poprzedza separacja, czas niemieszkania razem, niewidzenia się lub mieszkania w innych pokojach/mieszkaniach.
- Nie zawsze rozwód to traumatyczne przeżycie. Niekiedy para rozstaje się, bo małżonkowie traktują się jak przyjaciele. Nie kochają się.
- Bardzo dużą grupą osób wnoszących o rozwód są także osoby w wieku 40-49 lat.
Po 40 rozwód jest dobrze przemyślany
Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy decydujemy się na rozwód po czterdziestce. Właśnie wtedy mamy już spore doświadczenie i zdecydowanie wyższy poziom dojrzałości życiowej. Trudno mówić o pochopnych decyzjach, a tym bardziej o tym, że nie próbowało się walczyć o relację i naprawiać związku.
Mamy dużo większą wiedzę na temat siebie i otaczającego nas świata.
Rozwód następuje po miesiącach, a najczęściej latach zabiegania o związek. Czego to się nie próbowało? Szukało się wygasłego uczucia na wakacjach, w miejscach, gdzie dawniej się było razem, na terapiach małżeńskich, wizytach u psychologa. Pojawiały się pytania, czy nie wymagam za dużo i czy ze mną wszystko w porządku? Szukało się winy w sobie i
w drugiej osobie. Było proszenie, błaganie, rozpaczanie, były krzyki, łzy i awantury. Cała lista sposobów, aby zwrócić uwagę na problem i zacząć od nowa. Jednak nie udało się… Być może dlatego, że zbyt mocno starała się jedna strona, a druga pozostała
bierna?
Czasami problemy są za duże, aby być razem
Niestety rzeczywistość bywa naprawdę przygnębiająca. Czasami zwyczajnie problemy są za duże, żeby nawet próbować sobie z nimi poradzić.
Pierwszą przyczyną rozpadu związku jest niezgodność charakteru. Pod tym terminem kryje się wiele problemów, nierzadko także przemoc: słowna, ekonomiczna czy fizyczna.
Gdy do niej dochodzi, nie sposób być optymistką. Wystarczy, że ktoś raz podniesie na nas rękę, żeby bardzo szybko pozbyć się złudzeń. Tu nie ma miejsca na pertraktacje….
Trzeba uciekać.
Główne powody rozwodów
Drugim najczęstszym powodem rozwodów jest alkoholizm. I od razu pojawia się tu takie same pytanie, jak powyżej. Jakie jest lepsze rozwiązanie w przypadku alkoholizmu partnera i długiej bezskutecznej walki z problemem niż rozwód? Bo takiego chyba nie ma… Gdy współmałżonek jest alkoholikiem, to jak mu pomóc? Na pewno nie poprzez ukrywanie nałogu, współuzależnienie, umożliwienie picia brakiem stanowczej reakcji.
Kluczowa jest terapia i odwyk: które nie zawsze pomagają – to raz, nie zawsze też uzależniona osoba chce z nich skorzystać – to dwa. Niestety praktyka pokazuje, że dopóki alkoholik nie spadnie na samo dno, to nie jest w stanie przestać pić. Jeśli obok jest ktoś, kto próbuje uzależnionej jednostce „pomóc” w nieodpowiedni sposób, to brutalnie to nazywając – uniemożliwia jej wyleczenie. W praktyce „najłatwiej” się niestety rozwieść i odciąć. Jeśli inne metody nie poskutkowały, to należy chronić siebie i dzieci. Innego wyjścia nie ma. Mamy taki moralny obowiązek.
Inny powód rozwodów to oczywiście zdrada. Ona również dla wielu przekreśla możliwość bycia razem. Nie każdy umie wybaczyć zdradę, przetrawić ją i zbudować na jej podstawie silniejszy związek. Nie można również oceniać osób, dla których zdrada oznacza definitywny koniec.
Kolejne powody rozwodów to konflikt rodzinny, nieakceptowanie członka rodziny (klasyczne konflikty na linii dorosłe dzieci-teściowie), ale również problemy finansowe, czy nieobecność w domu przez długi czas (wyjazd za granicę).
Dlaczego decydujemy się na rozwód po czterdziestce?
Rozwód w dojrzałym wieku to ostateczność?
Rozwód to nie błahostka. Nikt normalny nie decyduje się na ten krok bez powodu. Najczęściej powody rozstania są tak duże, że nie ma sensu nawet na ten temat dyskutować. Rozwodzimy się, bo nie widzimy szans na bycie razem.
Po latach być może tak mocno się od siebie oddaliliśmy, że gdy kończy się wspólna misja
wychowywania dzieci, to niewiele nas łączy. Nie umiemy spędzać z sobą czasu.
Po 40 to taki moment, w którym dochodzi do przełomów życiowych i przemyśleń – czego chcę i jak to osiągnąć? Niektórzy co prawda przeprowadzają życiowy rachunek sumienia i określają bilans zysków i strat, jednak nic z tym nie robią. Łatwiej funkcjonować bowiem w czymś, co nam nie służy: dla pozorów, wygody czy świętego spokoju… Dużo trudniej
postawić pierwszy krok i zacząć wszystko od nowa.
Dlaczego decydujemy się na rozwód po czterdzieste? Najczęściej dlatego, że do tego dojrzałyśmy. Zdobyłyśmy się na wystarczający poziom asertywności i odwagę. Z jednej strony czujemy się jeszcze młode, z drugiej mamy świadomość, że pół życia już za nami i pragniemy czegoś więcej niż dotąd otrzymałyśmy. Bardzo często dzieci są już na tyle
samodzielne, że łatwiej nam się rozstać, odpada problem podziału opieki nad nimi… Mamy też ugruntowaną sytuację życiową i mieszkaniową. To wiele ułatwia.
Gdy jest to szczególnie trudne…
Bywa też inaczej. Niekiedy bardzo pragniemy rozwodu, marzymy o życiu w pojedynkę, jednak nie decydujemy się na złożeniu pozwu. Powodów jest całe mnóstwo, jednak kluczowy to uzależnienie finansowe od współmałżonka.
Co zrozumiałe, trudniej zdecydować się na ten krok, jakim jest rozwód, zwłaszcza wtedy, jeśli wiemy, że rozwód będzie wiązał się dla nas z problemami finansowymi, gorszą sytuacją materialną, czy potrzebą poszukiwania mieszkania. Jednych to skutecznie zniechęca do walki o swoje szczęście, innych jeszcze bardziej motywuje. Wiele osób, mimo trudnej sytuacji materialnej, nie widzi po prostu innej opcji niż rozstanie. Przez lata tak bardzo oddalili się od współmałżonka, że czują, że jest to dla nich obca osoba.
Nierzadko nie są w stanie nawet na nią patrzeć i stąd czują przerażająco silną potrzebę uwolnienia się z relacji, która jest dla nich najgorszym możliwym więzieniem.
Ale dlaczego właśnie po czterdziestce?
Decydujemy się na rozwód po czterdziestce, bo czujemy, że inaczej nie jesteśmy w stanie postąpić. Musimy w końcu zawalczyć o siebie. Bo jak nie teraz, to kiedy?
Chcemy być też fair w stosunku do innych. Nie możemy już udawać.
Pragniemy, aby dzieci miały dobry przykład, zrozumiały, że warto o siebie walczyć i nie należy się godzić na układy, w których się dusimy. Nawet jeśli warunki są ku temu trudne…. to rozwód czasami jest jedyną słuszną opcją.
Co dalej?
75% pozwów o rozwód wnoszą kobiety
Tata zdradza mamę po 30 latach bycia razem, czyli rozwód rodziców