W złej rodzinie dziecko nie wie, że to nie jego wina. Nie potrafi, bo potrafić nie może, spojrzeć z dystansem. Nie wie, co jest normą, a co nie. Bo zna tylko jedną rzeczywistość, przyjmuje to, co dzieje się w jego domu za takie, jakie ma być. W porządku jest to dla dziecka, co zna od pierwszych dni życia. I w naturalny sposób broni tego stanu rzeczy, bo on daje mu szansę przetrwanie. Instynkt polegania na opiekunach jest bardzo silny. Nawet jeśli te osoby są beznadziejnie pogubione i mocno niedojrzałe, a brutalna prawda pozostaje taka, że nigdy nie powinni zostać rodzicami. Nawet wtedy dziecko kocha rodziców. I nie wie, że to, co się dzieje, to nie jego wina.
![]()
Dziecko nie wie, co jest normalne. Normalnym uznaje to, z czym się mierzy
Jak trudne dzieciństwo wpływa na dorosłe życie?
Rodząc się w trudnej rodzinie, dziecko nie wie, że jego rodzina jest trudna.
Za normalność uznaje to, co codziennie widzi. Uważa, że tak ma być. Nawet jeśli mama jest nieczuła, a tata chodzi pijany. Nawet jeśli codziennie pojawia się przemoc fizyczna czy emocjonalna, a mocna ręka stanowi odpowiedź na wszystko.
Z czasem dziecko dowiaduje się, że w innych domach jest inaczej. To jednak nie zmienia trudnej sytuacji, w jakiej się znajduje. Młody człowiek z natury jest bowiem lojalny. Wie, że rodzice to osoby najbliższe. A rodzinę trzeba chronić, dlatego robi to intuicyjnie i z całą mocą.
Dziecko nie jest w stanie dojść do wniosku pod tytułem: “moi rodzice nie radzą sobie z emocjami”, “w tym domu brakuje miłości”, “dorośli przenoszą na mnie swoje frustracje”. Dziecko myśli inaczej. Nie wini rodziców. Nie oddaje im odpowiedzialności. Przenosi tę odpowiedzialność na siebie. I również …wini siebie.
I właśnie wtedy myśli: “muszę być grzeczniejszy“. “gdybym był lepszym dzieckiem”, “nie mogę sprawiać problemów”, ale z czasem też “lepiej zniknąć”.
W domu jest źle, to wyjdźmy z domu
Gdy w domu jest źle, to naturalne, że szuka się swojego miejsca poza domem. Niezaspokojone potrzeby akceptacji, docenienia i zrozumienia są bowiem jak głód, który trzeba zagłuszyć. To właśnie odpowiedź na pytanie, jak zachowuje się dziecko w toksycznej rodzinie, kryje się w tej przyczynie.
Wtedy właśnie grupa rówieśnicza zaczyna rosnąć na znaczeniu. Nie zawsze to dobre towarzystwo, warto dodać. I co gorsza dzieje się coś jeszcze, także do głosu dochodzą środowiska radykalne, algorytmy online, które podsyłają treść padającą na podatny grunt.
Mózg, który jest wyobcowany, odrzucany, w społeczności lokalnej wykluczany, czy to w domu, czy poza domem jest tak “smutny”, że zaczyna mu być wszystko jedno. I jedyne czego pragnie to ukojenia. Jakiegokolwiek, ale jednak ukojenia.
Rośnie wtedy niepokojąca statystyka w zakresie zachowań ryzykownych. Niewidoczne dziecko zrobi zatem wiele, żeby w końcu zwrócić na siebie uwagę.
Niepokojące statystyki
Dzisiaj mnóstwo dzieci wychowuje się w rozbitych rodzinach. I niezależnie, jak po rozwodzie radzą sobie dorośli, to dla młodego człowieka zawsze sytuacja rozstania mamy i taty to jest trauma i decyzja, która wpływa na poczucie bezpieczeństwa. Nawet jeśli jeszcze większą traumą było życie w danej rodzinie, gdy rodzice byli razem, to niewiele się zmienia, gdy się rozstają. Może jest spokojnie, ale nadal konsekwencje pozostają. Badania pokazują to wyraźnie.
Oczywiście lepiej wybierać mniejsze zło, ale co do zasady niewygodne wyniki badań uzmysławiają nam, że rozstanie rodziców zawsze pozostawia u dzieci bolesny ślad. I dzisiaj ten ślad występuje coraz częściej.
Statystyki rozwodów są niepokojące. Ludzie się rozstają rzec by można hurtowo. Coraz trudniej czasami znaleźć w najmłodszych klasach podstawówki czy w przedszkolach w dużych miastach dzieci, których rodzice nadal są razem.
I to nie tak, że rozwodzić się nie należy, ale też nie warto wyciągać mylnego wniosku, że należałoby zakłamywać rzeczywistość, utrzymując, że rozwód pozostaje dla młodego człowieka obojętny. Bo po prostu to taki sam blef, jak twierdzenie, że warto nie rozstawać się dla dobra dziecka.
Samo źle pojęte dobro dziecka to za mało, aby tkwić w złym małżeństwie.
W złej rodzinie dziecko nie wie, że to nie jego wina
Dzieci widzą wszystko. Rozumieją więcej niż nam się wydaje.
Dlatego tak trudne jest dobre wychowanie młodego pokolenia. Nie ma tu miejsca na fałsz, ani udawanie, to zawsze zostanie odkryte. I niemal zawsze problemy zaczynają się od rodzica, czy to wprost, czy przez zaniedbanie, nieuważność, brak czasu…
Jest jednak jeszcze gorzej niż można by było przewidywać.
Gdy w rodzinie pojawiają się kłopoty, to młody człowiek często dorasta z przekonaniem, że to jego wina. Bo gdyby był spokojniejszy, grzeczniejszy, lepszy…Takie dziecko dorasta i być może nadal przeprasza za swoje potrzeby, cudze błędy i z całej siły próbuje zasłużyć na miłość. Niezależnie ile ma lat, zastanawia się, dlaczego i człowiek niezależnie od wieku tęskni za czymś, czego nie dostał.
Dlaczego dziecko w trudnej rodzinie obwinia siebie?
Łatwo zatem poukładać te klocki, aby zrozumieć, jak dzieciństwo wpływa na związki i całe późniejsze życie.
Dziecko jest zależne od swoich opiekunów i potrzebuje ich miłości oraz bezpieczeństwa. Nie ma jeszcze takiej perspektywy jak dorosły, dlatego może uznawać zachowanie rodziców za coś normalnego, a ich złość, konflikty czy odrzucenie interpretować jako skutek własnych błędów. Nie każde dziecko oczywiście reaguje tak samo, ale w trudnych warunkach obwinianie siebie może być sposobem na zrozumienie sytuacji, na którą nie ma wpływu.
I właśnie to obwinianie siebie odkrywa całą listę kolejnych konsekwencji, które występują w życiu i z którymi trudno się potem zmierzyć.
Jak zachowuje się dziecko z trudnej rodziny w dorosłości?
Gdy dziecko dorastało w trudnej rodzinie, dostaje w spadku poczucie bycia niewystarczającym. Najczęściej ma niskie poczucie wartości.
Niekiedy w relacji wpada w pułapkę ciągłego udawadniania, że jest wystarczająco dobre i zasługuje na miłość. Może być nadmiernie zazdrosne, ciągle zabiegać o drugą osobę, działać za dwoje. Często nie umie być sobą. Nie chce nikomu sprawiać kłopotu, nie umie stawiać granic, będzie wolał milczeć niż ryzykować, że dojdzie do konfliktu.
Działa na kanwie przeszłości, jako osoba, która ciągle próbuje wymazać błędy, nie swoje, rodziców.
Czy z trudnego dzieciństwa można wyjść?
Dobra wiadomość jest taka, że dzieciństwo nie musi być wyrokiem na całe życie.
Człowiek może wiele zrozumieć, najczęściej dopiero po latach, dlaczego tak trudno mu odmawiać, dlaczego boi się cudzej złości albo dlaczego wciąż wybiera relacje, w których musi walczyć o uwagę, dlaczego wikła się w toksyczne związki. Może zobaczyć, że to, co kiedyś było sposobem na przetrwanie, dziś nie zawsze mu służy.
Co ważne drogą do uwolnienia nie jest obwinianie rodziców. Chodzi o to, żeby raczej przestać obwiniać siebie. Zrozumieć mechanizm i dostrzec, że rodzice najprawdopodobniej zrobili tyle, ile potrafili.
Czasami samodzielna analiza to niestety za mało. Potrzebna jest wtedy rozmowa z bliską osobą. Niekiedy kluczowa, aby pójść dalej jest psychoterapia.
Na pewno zmiana zaczyna się od uświadomienia sobie problemu.
I dlatego powstała ta strona. Chcesz rozumieć więcej, dyskutować i czytać głębiej? Zapisz się na newsletter. Poznaj kobiety podobne do Ciebie i historie, które zostają na dłużej.