czwartek, 5 listopada, 2026
Strona główna Psychologia Strach przed samotnością. Co właściwie się za nim kryje?

Strach przed samotnością. Co właściwie się za nim kryje?

Strach przed samotnością może być przyczyną wielu przykrych problemów. Niefajnie się przecież bać, a bać się ustawicznie i to jeszcze samotności, czyli tego, że nikomu nie zależy i nikt się nie troszczy to w ogóle. To zresztą problem wielowarstwowy, u którego źródeł leży  potrzeba wybierania kogokolwiek w miejscu kogoś właściwego. Za jego sprawą nie liczy się jakość relacji, ale sam fakt bycia kogokolwiek obok. A to jednak nieco za mało, żeby z kimś po prostu zasypiać wieczorem. Lepiej cieszyć się, że właśnie ta osoba budzi się obok rano.

Strach przed samotnością działa zatem jak najgorszy doradca. Wrzuca nas w ramiona nieodpowiednich osób, toksycznych ludzi i pozbawionych skrupułów jednostek spod ciemnej gwiazdy. Tak bardzo boimy się być same, że bardzo często trafiamy w szpony osób nastawionych na relację, w której nigdy nie powinnyśmy się znaleźć.

Strach przed samotnością

Strach przed samotnością jest niebezpieczny i to bardzo

Strach przed samotnością to teoretycznie nic takiego. teoretycznie. Bo można uspokoić, dodając wiele osób go odczuwa. I jeszcze dodać, problem nie jest on sam, ale nasza reakcja na niego. Ok, tylko, czy rzeczywiście?

Niestety nie jest tak lekko. Bo w praktyce wiele osób na skutek lęku, że pozostaną same, stają się zdesperowane. Tak bardzo się martwią, że tracą czujność i instynkt samozachowawczy. To z kolei prowadzi do wielu poważnych problemów. I o tym już za chwilę. Tu zmiany są poważne, dlatego trzeba to napisać. Głośno.

Do czego prowadzi strach przed samotnością?

Strach przed samotnością sprawia, że:

  • tracimy poczucie wartości,
  • zaczynamy doszukiwać się w sobie przyczyny problemów,
  • powątpiewamy w nasz ogląd rzeczywistości,
  • decydujemy się na związki, które nam nie do końca odpowiadają (zobacz artykuł, na którym się napracowałam o toksycznych relacjach – centrum wiedzy)
  • pocieszamy się, że nie jest tak źle,
  • że lepszy ten niż żaden,
  • zakłamujemy rzeczywistość,
  • akceptujemy zachowania, których normalnie nie popierałybyśmy,
  • nasze granice się niebezpiecznie przesuwają,
  • godziny się na bylejakość,
  • nie potrafimy mówić głośno „nie”,
  •  stajemy się obojętne na krzywdę, również własną,
  • nierzadko pozwalamy krzywdzić również własne dzieci.

Uważamy, że jeśli się zdecydowałyśmy, to powinnyśmy trwać w tym, co nam nie służy…

Strach przed samotnością fundamentem toksycznych związków

Niestety strach przed samotnością jest często fundamentem stanowiącym rdzeń toksycznych związków.

Aha, czyli tutaj się zaczyna – można wykrzyknąć, zamiast eureka!

Tak bardzo boimy się żyć w pojedynkę, że nabieramy się na mit idealnego związku. Mężczyzna wygląda doskonale? Zachowuje się jak książę z bajki, to błyskawicznie nas omamia.

Zdesperowane, zagubione i łaknące ochrony, jesteśmy łatwym kąskiem. Wpadamy jak śliwka w kompot.

Klasycznie, w pułapkę, w którym na nas zastawiono…

Nasze niskie poczucie wartości sprawia, że na samym wstępie ustawiamy się w związku na straconej pozycji. Usługujemy, sięgamy gwiazd, rozpieszczamy drugą osobę. Robimy za wiele, staramy się za bardzo. W konsekwencji tworzymy związek, w którym brakuje harmonii. Mężczyzna staje się naszym panem i władcą, a my jego sługą. Łatwo domyślić się, jakie są tego skutki.

Wolę być sama niż z byle kim

Dlaczego strach przed samotnością może być tak groźny?

W rzeczywistości, w której co chwilę słyszymy, a weź znajdź sobie kogoś, kto ci poda szklankę wody na starość…Nie bądź taka samolubna, czas na mężczyznę, dzieci, trzeba się ustatkować, padają co chwilę pytania, kiedy i czy masz świadomość – można popaść w beznadzieję. Naciski otoczenia pozostawiają po sobie ślad: na naszej psychice, naszym zachowaniu, a nawet wyglądzie. Tak bardzo chcemy, że staje się to naszym życiowym dramatem, obłędem i desperacją w czystej postaci.

Im jesteśmy mniej odporne, pewne siebie, tym trudniej sobie radzić z presją, którą odczuwamy. W konsekwencji poddajemy się i próbujemy zadowolić innych, żeby zyskać w ich oczach i stać się wartościową osobą.

Po dość krótkim czasie same już przestajemy w siebie wierzyć. Dlatego potrzebujemy kogoś, kto potwierdzi nasze poczucie własnej wartości. Staramy się coraz bardziej i bardziej, wręcz żebrzemy o miłość. W myśl zasady cel uświęca środki.

Jak sobie z nim radzić?

Strach przed samotnością czasami wymaga terapii i wizyty u psychologa, innym razem wystarczy praca własna. Potrzeba czasu na uświadomienie sobie, że jesteś wartościową osobą – dokładnie taka, jaka jesteś.

Nikt nie musi potwierdzać Twojego poczucia wartości, dookreślać Cię. Jesteś sobą, bez „drugiej połówki”. Sama.

W praktyce tak naprawdę chodzi o to, żeby pokochać siebie, tak prawdziwie, bez zastrzeżeń czy odgórnych warunków. Znaleźć coś, co sprawia nam radość. Otworzyć się na ludzi, zacząć wychodzić na spacer, do kina, być może odważyć się na samodzielną wycieczkę, nawet urlop solo. Chodzi o to, żeby nie dać sobie wmówić, że jesteśmy gorsze. Tylko działać. Wyciągać z każdego dnia to, co najlepsze. Nie tylko z potrzeby poznania kogoś bliskiego sercu, ale po prostu z potrzeby jak najlepszego przeżycia
swojego życia.

Bo każdy ma tylko jedno życie. I lepiej przeżyć je świadomie. Jeśli nie ma nikogo właściwego obok, to w pojedynkę. To zdecydowanie lepsza opcja niż niesatysfakcjonujący związek.

Dlatego właśnie napisałam Alfabet mężczyzny, który nie dorósł. Nie po to, aby piętnować mężczyzn, ale po to, żeby budować związki nie z przypadku, ale świadomie. Zobacz i wejdź do Alfabetu.

Niektóre rzeczy lepiej zobaczyć wcześniej

Zostań z nami. W newsletterze Kobiety to My znajdziesz historie, obserwacje i teksty o relacjach, które skłaniają do myślenia – zanim życie samo udzieli odpowiedzi.

[Zapisuję się]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj