2 sposoby, którymi ludzie pełni kompleksów próbują na siebie zwrócić uwagę

3

To o uwagę w życiu chodzi nam najbardziej. Żeby być zauważoną, docenioną, szanowaną. Potrzeba bycia ważną osobą jest w wielu osobach bardzo duża. Chcemy czuć się dla najbliższych osób wartościowe, pragniemy, aby nasze działania były wysoko oceniane, żeby to, co robimy, było istotne. Najgorsze, co może być to pozostanie ignorowaną, pomijaną. I tego boimy się najbardziej. I z tego właśnie powodu często sięgamy po 2 dość skrajne metody zwrócenia na siebie uwagi. Im nasze poczucie wartości jest niższe, tym sposoby te są bardziej desperackie. Jakie to metody? Oto one!

sposoby

Pieniądze, metki, sukcesy

Zdrowe podejście do pieniędzy łatwo rozpoznać. Człowiek ma, cieszy się, że ma, szanuje to, co ma, ale ma też dystans. Nie obwiesza się symbolami bogactwa, nie epatuje luksusem, nie chwali się na prawo i lewo osiągnięciami. Nie próbuje dyskredytować tych, którzy mają mniej. Szanuje innych ludzi, jest ich ciekawy. Nie nosi głowy w chmurach, ale twardo stąpa po ziemi. Lubi pomagać innym. Dzieli się wiedzą i cieszy, gdy innym też w życiu wychodzi. Czyjś sukces nie jest dla niego zagrożeniem. Przeciwnie, jest powodem do motywacji, inspiracji i dumy.

Osoba o zdrowym poczuciu wartości nie musi mieć najnowszych gadżetów (ma, gdy chce, ale nie epatuje nimi). Może jeździć supernowoczesnym autem, ale nie jest to konieczne. Rzeczy traktuje jako narzędzia do osiągnięcia celu, do wygodniejszego życia, nie są one celem same w sobie. Nie musi za ich pośrednictwem nikomu niczego udowadniać. Robi coś tylko dlatego, że tak chce, a nie dlatego, że tak musi.

Po prostu ma trochę więcej, ale to nie sprawia, że jest kimś ważniejszym, lepszym. Pokora, zdrowy dystans do świata i siebie pozostaje.

Ubolewanie, cierpienie

Jest też drugi sposób zwracania na siebie uwagi. Znajdujący się na drugim biegunie, skrajnie różny od tego powyżej.

Wybierają go ludzie, którzy nie są w stanie wyróżniać się sukcesami zawodowymi czy materialnymi. One po prostu…zawsze mają gorzej.
Złamałaś rękę? Boli okrutnie? To nic. Bo ona dwa lata temu, gdy szła do sklepu, to tak się poślizgnęła, że omal nie umarła. Mogła uderzyć głową o lód, bo zima była, no wiesz, a to dopiero niebezpieczne. Zanim dojechała do lekarza, to po drodze okazało się…I tu dowiadujesz się, że bolało, że ciężko, że złamanie skomplikowane. Patrzysz na swoją rękę w gipsie i zastanawiasz się, czy zdążyłaś wspomnieć, że będziesz miała rehabilitację?

Trzeba być w czymś najlepszym. A jeśli nie da się być po prostu najlepszym w tradycyjnym wydaniu, to można być najlepszą osobą w najgorszej konkurencji – cierpieniu. I wtedy skupia człowiek uwagę utyskiwaniem na los. Bo ma najciężej, najtrudniej, zawsze pod górkę. Coś Ci się przytrafiło? To jeszcze nic. Bo on/ona mają gorzej. Zawsze bije Cię na łopatki w dyscyplinie pstryczków od losu.

Zresztą gdyby tylko tak. Taki typ to po prostu życiowy cierpiętnik. Wszyscy się bawią, rozmawiają wesoło, a on czy ona siedzi smutna. Pytasz, co się stało? I w tym momencie przepadłaś. Cel został osiągnięty. Złapałaś się na haczyk. Słyszysz litanię, jak to źle, jak niedobrze. Nieśmiało podsuwasz pomysły rozwiązania sytuacji. Mówisz, jak można by było zaradzić, co zrobić, żeby było lepiej. I czego się dowiadujesz? Że daj spokój, to nie zadziała. To nic nie da.

Bo nie chodzi o to, by poprawić swoją sytuację. Chodzi o to, by móc skupić uwagę innych, by w końcu zostać dostrzeżonym.

To o poczucie wartości się rozchodzi

Osoby ze zdrowym poczuciem własnej wartości nie muszą być w centrum uwagi. Nie zależy im na oklaskach, błyskach flesza. Oczywiście chcą być doceniane, traktowane z szacunkiem, jednak jeśli tego nie dostają (z różnych powodów), nie decydują się na gierki, które mają im to zapewnić.

Nie puszą się jak paw i z drugiej strony nie przybierają pozy szarej myszki, by wzbudzić litość. Po prostu z szacunku dla siebie samych ograniczają kontakty z osobami, przy których czują się źle. Omijane, dyskredytowane, czy ośmieszane, nie będą próbować na siłę udowadniać, że ktoś nie ma racji. Po co? Szkoda czasu i energii. Najważniejsze, że wiedzą swoje. Inni nie muszą, jeśli nie chcą. Nic na siłę.

I w tym tkwi różnica. Zero desperacji, przekonywania, chodzenia na palcach i puszenia piórek. Zero walki o uwagę. Szacunek do siebie i swojego czasu. Spokój i klasa.

Przeczytaj, jak zadbać o zdrowe poczucie wartości.

 

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj