Toksyczna żona. O kobiecie, która znalazła sobie jelenia

72

Jakiś czas temu napisałam artykuł o toksycznym mężu. Możecie go przeczytać tutaj. W jednym z pierwszych komentarzy ktoś napisał, dlaczego od razu nie opublikowałam wpisu o toksycznej żonie. Dlaczego? Odpowiedź jest banalna. Na wszystko potrzeba czasu. Dlatego tym razem o tym, jaka jest toksyczna żona. Będzie szczerze i boleśnie. Być może kogoś urażę, ale…nie da się inaczej. Mam nadzieję, że żadna czytelniczka nie odnajdzie w poniższym wpisie siebie. Jeśli nawet tak się stanie, trzymam kciuki za refleksję i zmianę. To konieczne, bo toksyczne zachowania ranią jak mało co…

Toksyczna żona. Oj, jaka ja zmęczona jestem…

Opieka nad małymi dziećmi jest mocno wykańczająca. Są dni, kiedy naprawdę trudno zrobić cokolwiek. Nie sposób umyć spokojnie zębów i przeczesać włosów. Bo ząbkowanie, katar czy po prostu zły humor od rana.

Jednak to, co zdarza się czasami, nie musi być normą. Nawet jeśli mamy mocno wymagające niemowlę, zawsze  są skuteczne rozwiązania. Dobra strategia, plan dnia, czy udogodnienia, nosidło, chusta, itd. Da się. Naprawdę. Tylko jest jeden problem – trzeba chcieć.

toksyczna żona

Kłopot jest z tym chceniem. Wiele kobiet traktuje swoich mężczyzn jak jeleni. Tak, to nie jest słowo na wyrost. W źle pojętym równouprawnieniu wymuszają na mężczyźnie nocne wstawanie, lulanie, kołysanie, pełne zaangażowanie. Ma być po równo. A tak naprawdę więcej obowiązków ma być po jego stronie. Bo ona nie chce się przemęczać.

Następnego dnia, po trudnej nocy z płaczącym dzieckiem, on z rana zrywa się do pracy, a ona śpi…Potem jeszcze kobieta odsypia w trakcie dnia. Ma czas wyskoczyć na paznokcie (dziecko podrzuca mamie), zrobi sobie włosy, pogada z koleżanką. Wraca w porze obiadu i parzy kawę. Siada, spokojnie pije…Patrząc, jak obiad przygotowuje jej mąż.

Czego ode mnie chcesz?

Przecież ona nie będzie kucharką! Opiekowała się dzieckiem. Obiadu nie zrobiła. Nierzadko mężczyzna pokornie po drodze robi zakupy, bo w lodówce pustki. Zrzuca u progu buty i pędem się zabiera za gotowanie, potem sprząta kuchnię, ona wręcza mu dziecko. Mówi, że mógł być dokładniejszy, bo blat nie jest dokładnie umyty. No, ale dobrze, niech już to zostawi, bo mały płacze. Przecież przebywała z nim cały dzień, teraz jego kolej. Niech się tatuś wykaże. Następnie znacząco pokazuje na dywan, mówi o tym, co trzeba jeszcze posprzątać. Co robi sama? Odpoczywa. Przecież jest zmęczona. I chce mieć w końcu czas dla siebie!

Czy mężczyzna nie ma prawa być zmęczony po pracy? Nie. Bo to ona była w domu. I to jej należy się pomoc. A wymaganie od kobiety mającej małe dziecko zrobienia czegokolwiek, choćby najprostszego, to wyzysk. Tak przecież nie można!

I tak niemowlę rośnie, niewiele się jednak w domu zmienia. Kobieta kwitnie, mężczyzna odwala całą robotę. Ona jeszcze narzeka, bo mógłby przecież lepiej zarabiać…No za mało się stara! Stać go na więcej. Za tę kasę nie da się żyć!

Jaka jest toksyczna żona?

Po czym poznać toksyczną kobietę? Toksyczna żona ma mnóstwo negatywnych cech.

  • opacznie rozumie ideę równouprawnienia,
  • większość obowiązków zrzuca na mężczyznę,
  • nawet gdy jest w domu i nie chodzi do pracy, nie ma zamiaru się wysilać,
  • krytykuje na każdym kroku męża (także publicznie),
  • naśmiewa się z partnera,
  • uważa, że wszystko jej wolno,
  • oficjalnie nie ma czasu wypić gorącej kawy, ale bez trudu umawia się na ploteczki,
  • nie pozwala mężowi na męskie wyjścia,
  • domaga się pełnej dostępności,
  • chce, żeby partner jej się z wszystkiego tłumaczył,
  • wyrzuca nawet najmniejszy błąd i długo o nim przypomina,
  • domaga się wyższych zarobków, mimo obiektywnego starania się po stronie mężczyzny o lepszy dochód, nie daje nic od siebie w tym zakresie,
  • dużo wydaje i ciągle jej mało,
  • pracujące koleżanki uważa za naiwniaczki,
  • jest leniwa, niezaradna i wyrachowana,
  • często jest niestabilna emocjonalnie, wybuchowa, histerycznie reaguje na przeciwności losu. Zdarza się jej nie panować nad własnym ciałem, w złości potrafi uderzyć, skrzywdzić słowem.
  • codziennie dzwoni do mamy i to z nią omawia bieżące decyzje.
  • seks? Tylko jak mężczyzna naprawdę zasłuży.
  • a gdy już jest naprawdę źle…zaczyna się gra dziećmi. Syn i córka to „żywa tarcza”. Niestety…

Mąż ma robić tak, jak ona chce. Przecież ma szczęście, że ją ma. Niech doceni i siedzi cicho. Bo inaczej będzie źle. Zakład? Zostawi go w samych skarpetkach…i to dziurawych.

72 KOMENTARZE

  1. Boże! To nie żona. To jakiś potwór. Chyba pomyliła idee małżeństwa z niewolnictwem. Na szczęście mężczyźni są twardsi i bardziej stanowczy i nie męczą się zbyt długo jak kobiety, które tkwią latami i wierzą naiwnie, że coś się zmieni.

    • „Na szczęście mężczyźni są twardsi i bardziej stanowczy i nie męczą się zbyt długo jak kobiety,”
      Ma pani na myśli samobójstwa? Mężczyzna nie oznacza od razu niezwyciężonego człowieka. To bardzo krzywdzący stereotyp. Proszę sprawdzić sobie statystyki samobójstw w Polsce.

  2. No cóż , współczuć mężom takich żon . Niestety zdarzają się takie toksyny . Nic , tylko uciekać gdzie pieprz rośnie i to póki czas

    • Przerysowane, jednak subtelniejsze formy obserwuje w swoim otoczeniu.. Ciagle narzekające, ciagle zmęczone, ciagle czepiające się…Spędzają więcej czadu na mówieniu o włożonej pracy niż na samej pracy 😂

      • przerysowane? Absolutnie nie! Dopisalbym tu jeszcze z tuzin punktow, z oczernianiem przed znajomymi i rodziną, izolowaniem od otoczenia, fałszywym skarzaniem itd. Znam to z autopsji i kilka podobnych przypadków z opisu bliskich. Sam szósty rok walczę w sądach z takim indywiduum o to, żeby móc widywać własnego synka… Koszmar od którego czasem nie da się uciec…

  3. Może i przjaskrawione , ale chyba po to żeby zwrócić uwagę. Znam parę żon, które „ładnie ” się w to wpisują. Z drugiej strony , można i sobie przyjrzeć się krytycznie

    • Przejaskrawione? Byłem z taką kobietą 4 lata. Od ponad 5 walczę z nią w sądach o prawo uczestniczenia w wychowaniu naszego syna. Artykuł tylko zarysowuje problem… proszę mi wierzyć, wampiry istnieją a w RP nikt im krzywdy nie robi…

      • współczuje, Na prawdę. Uważam, że w naszym kraju wiele powinno się zmienić odnośnie przyznawania opieki nad dzieckiem po rozstaniu. faceci jeżeli chcą też powinni móc

  4. Kiedy wychodziłam z toksycznego małżeństwa, często o tym co się działo mówiłam otwarcie i głośno. Tak jak ptak uwolniony z klatki. W tym czasie poznawałam dużo osób, które miały podobne doświadczenia. Przeraziło mnie jednak jak dużo mężczyzn, się do tego przyznawało, szukając odpowiedzi, wręcz czasem ratunku dla małżeństwa. Mam wrażenie, że mężczyźni mają gorzej. Przede wszystkim dlatego, że im nie wolno narzekać, mówić o takich sprawach. Od razu są potępiani i ośmieszani. Toksyk nie ważne czy kobieta, czy mężczyzna to nadal toksyk. To osoba emocjonalnie niezrównoważona, to zwykła patologia społeczna. Ona nie ma płci.

  5. Szczere i do bólu prawdziwe. Ja właśnie żyłem z taką kobietą. W lipcu złożyłem pozew o rozwód. Mamy córkę z tego małżeństwa Ale stwierdziłem że nie ma sensu być razem skoro cały czas robią wszystko źle A księżniczce nic się nie podoba. Ba. Miałem nawet zerwać kontakty że swoją rodziną, A Naszej córce zabraniala kontaktów z moimi rodzicami. Oczywiście pozew złożony bez orzekania o winie, niestety jej odpowiedź mogła być tylko jedna…. Z mojej winy. Czeka Nas długą batalia. Pozdrawiam wszystkich

  6. Powyższy opis wygląda jakby został napisany o mojej byłej żonie. Niestety jak się okazuje, nie jestem odosobnionym przypadkiem. Byłem potrzebny wyłącznie do spłodzenia dziecka, zakupu mieszkania w stolicy i zostawienia pieniędzy na ‚wspolnym’ koncie bankowym. Tak wygląda ‚rownouprawnienie’ wg ‚nowoczesnej matki polki’. Małżeństwo w dzisiejszych czasach to totalne nieporozumienie i jednostronnie atrakcyjny kontrakt biznesowy. Po latach dotarła do mnie brutalna prawda, jeśli ślub i dzieci to tylko z kobietą, która potrafi coś samodzielnie osiągnąć.
    Ambicje gołodupca ze wschodniej części kraju kończą się właśnie na zakupie mieszkania w ‚waszawie’, spłodzeniu dziecka (polisy na lepsze życie). Później już tylko rozwód na tzw. ‚bitą żonę’ i pobieranie 4 cyfrowych alimentów. Żyć nie umierać…

    • U mnie to samo, po dziecku juz tylko toksyna, obwinianie i pobieranie kasy ze „wspolnego konta” na ktore wpada tylko moja wyplata. Nie moglem nic sobie kupic, bylem osmieszany, autorytet zerowy. Wszystkie decyzje podejmowala z rodzicami a nie ze mna bo co ja tam wiem… Nawet po rozwodzie nic sie nie zmienia, ona dalej zyje w przekonaniu ze we wszystkim mam racje a ja jestem powodem to jej wszelkich zyciowych niepowodzen. To jest jakas choroba w dodatku zarazliwa

  7. Artykuł pokazuje pewną rzeczywistość, ale tak mocno przejaskrawioną, że aż mało prawdziwą. Myślę, że w związkach nie brakuje kobiet-pasożytów, ale dopóki mężczyzna się na coś takiego godzi, to ma to co ma. Sądzę, że zdecydowanie więcej jest związków, w których kobiety po urodzeniu dziecka tak mocno się na nim sfokusowały, że mężczyzna poszedł w odstawkę. Związków, gdzie kobieta manipuluje seksem w formie kar i nagród. Związków, gdzie kobieta ma problem z kontrolą własnych emocji i jest pod tym względem niezrównoważona. Związków, w których kobieta egoistycznie dąży do zaspokajania tylko swoich potrzeb. Związków, w których kobieta nie odcięła pępowiny z własną matką/rodzicami. I takie sytuacje są dla mnie bardziej prawdziwe od tego, co opisuje artykuł.

      • Nie ma w tym żadnych przejaskrawień, ja 19 lat żyłem w związku który opisuje ten artykuł (trwałem w nim dla dobra dziecka), a wyróżniona fraza na końcu artykułu dokładnie opisuje moją sytuację po uwolnieniu się od strzygi.

  8. Z jednej jak i z drugiej strony tak to wygląda ale może komuś się to nie spodobać ale znam kilka takich kobiet.Podświadomie zastanawiam się jak one to robią że kiwną palcem A on tańczy jak ona chcę.Oczywiscie każdy powinien się angażować w życie rodzinne ale są pewne granice

  9. Dokładnie jakbym moją historię czytał, słowo w słowo. Teraz trwa przepychanka w sądzie bo już szczęśliwie po rozwodzie jestem. 13 lat wokół „królewny” skakałem jak piłeczka ping-pongowa a i tak źle, za mało, przynieś wynieś pozamiataj. Jak się wyprowadziłem to przeżyła szok, że z dziećmi jest tyle obowiązków. I teraz się mści nie wiadomo za co. Chyba dlatego że teraz musi robić sama to czego do tej pory nie musiała. A dzieci przy okazji obrywają za nic. W wszystko do czasu.

    • Japier*** jakie to prawdziwe, ja nadal jestem w takim związku. 9 lat po ślubie. Frustracja rośnie we mnie z każdym kolejnym miesiącem. Pranie, sprzątanie, gotowanie, robienie zakupów, płacenie wszystkich możliwych rachunków, kwestie urzędowe i załatwiania wszystkiego, to moja codzienność. Z tą tylko różnicą że moja dobrze zarabia, zresztą ja też, i z seksem nie ma problemu. wręcz przeciwnie ona chciałaby codziennie. I ciągle mało, wszystko robie, źle i za mało Jej jak ja to nazywam Tryb Ksieżniczki, leże pachne i nic nie muśże, podwójne standardy odnośnie wszystkiego, wszystko działa w jedną stronę. Dom, i dzieci, nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Widocznie brak mi jaj żeby to wszystko uciać.

    • Tak twierdzi moja teściowa. Tylko, ze od tego czasu minęło ponad 20 lat. Fakt moja żona jak jej się chce to potrafi wiele zrobić. Brak lojalnosci, wsparcia, ciągle coś nie tak, wymyślanie planów nie do zrealizowania i brak kasy na nie. Ciągle walki o wszystko, brak seksu itp.

  10. Znam kilka takich.. A kiedy facet w końcu mówi „dość”, bo gdzieś przecież są granice, to zaczyna się płacz i lament. Niektórym kobietom przydałby się kubeł zimnej wody i zrozumienie słowa „szacunek”

  11. ja wierzę że są takie kobiety ale w wiekoszci przypadków to wina faceta niestety ze sobie ba to pozwolił..Ale z drugiej strony nie pojmuje jak można być taką egoistką… Współczuję takim kobietom a potem się dziwią za facet odchodzi

  12. znam mnóstwo takich toksycznych żon.. Hmmm przyjazniac sie z takimi osobami az za duzo czlowiek poznaje sekretow i metod toksycznej żony…. Osobiście wspolczuje kazdemu z tych Panów ☹️
    I malo kto widzi ze większość z tych mezczyzn probuje byc dobrymi mężami chcąc wspierać żony w codziennym zyciu i obowiązkach ale niestety jak taki trafi na toksyczną żonę będzie predzej czy później przez nią wykorzystywany. A chciał byc poprostu dobry i okazywać przez to milosc i szacunek… Zle trafił bo dobra zona by to docenia nie wykorzystywała

  13. osobiście taką znam. Zdziwić się można czaswm jakie kobiety potrafią być. Na zewnątrz pokazują właśnie swojego faceta jako niedojde,nieroba do tego brzydki i zaniedbany…a ona wszystko robi i jak o siebie dba,więc powinien uważać na każdy swój krok i dziękować codziennie jej za zaszczyt bycia z nią.

  14. Za mało.. i chyba powierzchownie opisane. Zapomniała Pani dodać o kobietach męczennicach ” ja dla ciebie wszystko a ty nic” ” ja sprzatam a ty nie podziekujesz nawet” itd. Jest masa kobiet, które nie rozumieją , że w związku trzeba być partnerem a nie księżniczką

  15. Oczywiście tak się zdarza, ale uważam że mężczyzna powinien pomagać w domu,praca kobiety w domu też ma swoją wartość a często mężczyźni tego nie doceniają i traktują jako wypoczynek co jest niesprawiedliwe

  16. A ja napiszę że faceci nie są jasnowidzami…
    My jeśli czegoś chcemy oczekujemy mówimy o tym a Wy drogie Panie w zamian za te słowa strzelacie focha.
    Wyznajecie zasadę że skoro jesteśmy już tyle razem to On powinien się domyśleć….
    My czasami też chcemy usłyszeć dziękuję……
    Rozmowa to podstawa…

  17. Niestety wstyd przyznać, ale na prawdę są takie żony. Znam kilka takich przypadków…. No cóż, nie każda kobieta nadaje się na żonę

  18. Jedno nie rozumiemy, nie chce—może odejść! są takie kobiety owszem, ale też prawda jest taka, że w domu z małymi dziećmi robimy za wszystko : niania, praczka, sprzątaczka, kucharka, pelengniarka itp., dużo żeby wymienić do końca, a facet po pracy ( jeden etat) nie może pomóc, bo co? Sam mieszka w tym domu i jest takim samym rodzicem, z takimi samimi obowiązkami, jak mama i nic mnie nie przekona, że jest inaczej. Pozdrawiam wymagające kobiety:)

    • Jak siedzisz w domu a on utrzymuje wszystkich to robisz swoje a on swoje , z pomagania tobie rachunków nie zapłaci… Sam miałem dzieci i nie jest tak że dymasz cały dzień , jak była larwa pojechała do sanatorium to przejąłem wszystkie obowiązki na 4 tygodnie , dlatego jest już byłą larwą , Wam się w dupach przewraca , nie sprzątacie , gotujecie i nie trzymacie dziecka na rękach non stop , nie pitol…

  19. Dobry artykuł. Zdarzają sie toksyczni mężczyźni i toksyczne kobiety i o nich też warto mówić. Facet tak szybko się nie przyzna ze jest w takim związku. Kobiety dosc czesto szukają takich wymówek jak w związku sie nie układa nawet jesli facet nie jest toksyczny. I nie bronię mężczyzn bo sama odeszlam od toksyka, ale znam przypadki toksycznych kobiet. Tylko o nich sie nie mówi zawsze uważając ze kobieta musi byc ta pokrzywdzona strona w związku

  20. Słyszałam o żonie, która nie pracuje ale czeka aż mąż wróci do domu i zrobi obiad. A w zimie nie wychodzi spod pierzyny bo zimno, mąż pali w piecu to można wyjsć z łóżka.

  21. A koniec tej opowieści jest bardziej niż oczywisty….jeleń spotyka piękna , miła i grzeczna w sarenke w swojej pracy. I wali w rogi swoją ,,cudowna” żonę.

  22. Dużo w tym prawdy. Mi brakuje trochę przyczyn takich zachowań. Z obydwu stron zresztą. Bo to nie zawsze wynika z charakteru. Oprócz „bycia sobą” jest też wielka podatność na np. trendy, są też choroby takie jak np. depresja, niedoczynność tarczycy, które wiążą człowiekowi ręce. No i też trochę chyba „pomagają” czasy. Z mojego dzieciństwa pamiętam wspierających babcie i dziadków. Dziś często mieszkamy z dala od rodzin albo nasi rodzice mają swoje plany – uniwerek trzeciego wieku, dorabianie do emerytury itd i nie mają możliwości, by wesprzeć, a rodzice zostają sami ze zmęczeniem, problemami, bez opcji wyjścia wspólnie do kina czy na kolację. Fajny związek, rodzina, macierzyństwo – same się nie zrobią.

  23. Kiedyś czytałam dobry wpis, czy post o tym, że jak tata bawi się z dziećmi, posprząta, a nawet ugotuje obiad, to jest super bohaterem. Jaki wspaniały mężczyzna. My robimy to na codzień, czy ktoś mówi o nas, jaka wspaniała mama ugotowała obiad, zbudowała zamek z klocków, no to jest super kobieta. Nie, bo taki jest nasz obowiązek… My musimy i nikt tego nie widzi

    • Nie ma najmniejszego problemu. Lubię opiekować się dziećmi, jak posprzątam mieszkanie to korona z glowy mi nie spadnie.
      Tylko czekam na taką kobietę, która poszła by do pracy na 12godzin, żeby zarobić na mieszkanie, prywatnych lekarzy, dwa samochody (i ich utrzymanie w dobrym stanie technicznym), pozałatwia wszystkie sprawy urzędowe, popłaci rachunki i zawiezie mnie o 3 w nocy do lekarza jak mnie zasmyra coś pod paznokciem w małym palcu u stopy.

  24. Nie chce tutaj nikomu ujmowac. Ale ten przyklad w tym artykule to troche przesada. Kobiety naprawde sa zmeczone po porodzie, po noszeniu malenstwa godzinami, karmieniu nocami, domyslaniu sie co dzidziusiowi dolega, sprzataniu, robieniu zakupow, uwijanie sie z dodatkowa 2ojka maloletnich dzieci. Uwazam ze ten przyklad jest naprawde zly. Facet mysli sobie ze on po 8h w pracy nie ma nic innego do roboty jak reszta dnia odpoczywac i przesypiac noc bo on idzie do pracy. Toksyczna osoba to taka ktora nie jest z niczego i nikogo zadowolona, ktora ucieka sie od obowiazkow i kompletnie nic nie robi w kierunku bycia szczesliwym. Po prostu truje zycie innym i sobie.

    • Przesada nie, znam to z autopsji może nie w stu procentach ale większość się zgadza. Niestety trafiłem na taką osobę która nie chciała pracować twierdząc : założyłeś rodzinę to ją utrzymuj. Przewijanie, karmienia, kąpanie dziecka to oczywiście była codzienność dla mnie. Oczywiście, zakupy, weekendowe gotowanie były na mojej głowie i wieczne narzekania. nie będę opisywał wszystkiego to już jest za mną. Dzisiaj wiem, że był to typowy toksyczny związek.Wytrzymałem prawie 10 lat, rozwiodłem się, chciała mnie zostawić w skarpetkach jednak jej się to nie udało. Pozdrawiam wszystkie normalne kobiety.

    • Przesada nie, znam to z autopsji może nie w stu procentach ale większość się zgadza. Niestety trafiłem na taką osobę która nie chciała pracować twierdząc : założyłeś rodzinę to ją utrzymuj. Przewijanie, karmienia, kąpanie dziecka to oczywiście była codzienność dla mnie i praca po10-12 godzin. Oczywiście, zakupy, weekendowe gotowanie były na mojej głowie i wieczne narzekania. Sądzę, że mężczyzna też powinien pomagać w domu przy codziennych obowiązkach, lecz gdy oboje się z nich wywiązują. Nie będę opisywał wszystkiego to już jest za mną. Dzisiaj wiem, że był to typowy toksyczny związek.Wytrzymałem prawie 10 lat, rozwiodłem się, chciała mnie zostawić w skarpetkach jednak jej się to nie udało. Pozdrawiam wszystkie normalne kobiety.

  25. Miałem takiego potwora… Do dziś za to słono płacę. Ale warto było się uwolnić. Tego życzę wszystkim naiwniakom którzy tak jak ja liczą że się zmieni, że zacznie być kimś we własnym domu. Otóż zmieni się na gorsze. A jak będzie trochę szczęścia to potem jak się już uwolni od tego potwora spotka na swojej drodze kogoś wspaniałego, kogoś kto doceni..

  26. artykuł jest o takiej osobie która udaje i nic nie robi a na okolo krzyczy ze jest zmeczona byciem nianką praczka sprzataczka kucharka czytajcie ze zrozumieniem. To nie jest artykul o pani domu zapracowanej i o męzu który nic nie robi ten artykuł jest odwrotnością całej sytuacji . Wielu facetów po pracy bierze odpowiedzialność za rodzinę za dzieci zajmuje sie domem i pomaga zonie w związku jedno i drugie powinno doceniac siebie nawzajem a nie warczeć na siebioe.

  27. Witam,
    A co z podziałem obowiązku i opieka nad dziećmi jak oboje rodziców pracuje ? Chyba można dzielić się obowiązkami w domu z mężem ? Czy kobiety powinny wszystko robić, nawet jak pracują dłużej i maja naprawdę mało czasu popołudniu żeby zrobić cokolwiek….

      • Artykuł jest okey, ale moim zdaniem zbyt ogólnikowy. Niestety w sekcji komentarzy można zauważyć wielką niezgodę kobiet na ową treść. Obawiam się tylko, że 70% z komentujących nawet nie zrozumiała przekazu, 10% jest tak „skażona” obecnym przekazem medialnym „przemoc ma płeć”, że nawet jak rozumieją treść to i tak ideologia im nie pozwoli się z nią zgodzić. No ale na szczęście mamy jeszcze pozostałą część, która wydaje się być wyrozumiała, empatyczna.
        Jedna z Pań komentujących u góry, wyrzuciła społeczeństwu, że jeżeli facet zajmuje się domem i dziećmi to jest uznawany za super-bohatera, a kobieta pełniąca te same obowiązki już nie- to jest powszechne zjawisko, które można odwrócić kota ogonem w milionach przypadków. Można zauważyć to chociażby w mediach społecznościowych, kiedy to kobieta/matka SAMODZIELNIE pomaluje np. mieszkanie… wiecie co się dzieje pod takimi postami? kółko wzajemnej adoracji pod takimi postami osiąga poziom absurdu, a kobieta jest w nich wynoszona na piedestał, co najmniej jak po wykonaniu jakiegoś heroicznego czynu… ale chwila? właśnie może to był ten czyn?.
        Zamiast słuchać koleżanek jak to ich mężowie są beznadziejni, do dupy, nie spełniają swojej roli w związku(dot. wypełniania obowiązków domowych), proponuję przestać tego słuchać, trzeba iść, zobaczyć i przekonać się na własne oczy.
        Niestety znam to z autopsji, moja żona przez 4 lata była na dosyć trudnych studiach, czas spędzany w domu był jak na lekarstwo, oczywiście o wykonywaniu obowiązków domowych mowy nie było, trzeba było się uczyć, robić praktyki, znowu uczyć itp. Wszystko do zrozumienia, zaakceptowania. Tylko nie opowiada się głupot na zewnątrz,w gronie przyjaciółek, znajomych tych bliższych i dalszych. Jaki to mąż w domu zły i nie dobry, nie „pomaga”. O zgrozo! ciągle go nie ma, bo musi pracować(wszak utrzymanie domu i rodziny wymaga pieniędzy), a skoro żona studiuje to mąż łoży na rodzinę. Generalnie większość osób wierzy w takie bajki, ale drobny szczegół zdradza hipokryzje tej całej żeńskiej toksyny. Mianowicie dwójka dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, którymi ktoś zajmować się musiał, przecież matka studiowała, ćwiczeń/wykładów nie opuszczała, praktyki po 12 h, babcia i dziadek nieaktywni, więc kto? A no ten mąż co to nic nie robi, i ciągle go w domu nie ma. Nie mówiąc już o typowo „męskich”obowiązkach, którymi Pani żona nie raczy zhańbić swoich delikatnych dłoni jak opał na zimę, rozpalanie w piecu, samodzielna „obsługa” dwóch pojazdów silnikowych i milion innych wynieś przynieś i trzeba zrobić.
        Niestety takie są realia.
        Przepraszam za brak ładu i składu, ale moja kondycja psychiczna jest aktualnie dość słaba, więc i ciężko skleić zdanie „po Polsku”.
        Byłbym zapomniał, ale uprzedzę na wstępie zanim pojawią się uszczypliwe komentarze – nie, nie żalę się 🙂
        Pozdrawiam

  28. 1. Kobieta po normalnym porodzie potrzebuje pomocy przez około 6 tygodni.Nastepne tygodnie musi radzic sobie sama, po to jest urlop macierzynski. Jesli po macierzyńskim dalej nie zarobkuje ani w domu ani poza domem, to znaczy, że facet ją utrzymuje. Żadna łaska męzowi, że zajmuje sie domem i dzieckiem. Dzis praca w domu to naciskanie guziczków, wody ze studni nie nosi, drzewa nie rabie.
    2. Inna sytuacja, gdy zarobkują oboje. Wtedy podział obowiązkow jest konieczny. Niestety, kobieta widzi tylko to, co robi sama i nazywa to „ja robie wszystko -on odpoczywa po pracy”. Czy kobieta sprzata garaż, przepycha WC, wyciąga zdechłego szczura z rynny ? Kopie doły pod tuje w ogródku ? Myje samochód ? Reperuje pralke, zmywarkę ?

  29. My kobiety też mamy sporo wad. Czasem i ja bywam marudnym leniuszkiem ale chyba, na szczęście na miano toksycznej nie zasłużyłam :). Naprawdę nie rozumiem facetów, którzy potrafią trwać w taki związku. No tu jeszcze opisujesz sytuacje gdy jest dziecko, rodzina, to wiadomo odejść trudno tak samo jak kobiecie. Jednak znałam parę, gdzie nawet ślubu nie mieli a chłopak kupę lat mieszkał z taką toksyczną kobietą. Wracał po pracy i szorował gary, kiedy ona się umawiała z koleżankami i wydawała na ciuch jego wypłatę. Związek skończył się dopiero gdy go zdradziła… No cóż czasem miłość jest ślepa ale każdy pewien otworzyć oczy.
    Nie wiem czy tacy toksyczni ludzie potrafią w sobie dostrzec te cechy, chyba z natury zwykle widzimy siebie w lepszym świetle, usprawiedliwiamy się. Myślę, że czasem lepiej dla drugiej strony zakończyć związek, bo toksyczni ludzie tak łatwo się nie zmienią. Zwłaszcza kiedy im dobrze w takiej relacji.
    A tak kończąc smutne tematy Wesołych Świąt życzę pełnych ciepła i miłości 🙂 takiej prawdziwej 🙂

  30. Nie generalizujmy, nie wszystkie kobiety takie są, choć jak słucham znajomych jest ich niestety coraz więcej… Są chore na ciążę, później na macierzyństwo… Opis mojego eks, przykłady jakbym jego słyszała… wieczne pretensje i niezadowolenie… I byłej bratowej co do joty zgodnie z płcią artykułu… 🤔

  31. Oj malo takich kobiet, za to toksycznych mezow nieszanujacych swych kobiet i traktujacych je jak wor na nasienie zapominajac o ich przyjemnosci jest od ciula, a kobiety maja na glowie dzieci musza z takimi draniami siedziec bo nie maja wyjscia i perspektyw

    • Dlaczego sądzisz, że kobiety „muszą z takimi draniami siedzieć” ? dlaczego piszesz, że nie mają wyjścia/perspektyw? W Polsce jest wiele instytucji pomagających kobietom(głownie z takimi instytucjami w tym kraju mamy styczność, ze świecą można szukać tak prężnie działających struktur w stronę męską), w trudnych sytuacjach życiowych. O ile wiem, kobiety w Polsce mają pełnie praw, oraz nie są ubezwłasnowolnione, co więc stoi na przeszkodzie? Piszesz dzieci na głowie, no przecież istnieje coś takiego jak opieka naprzemienna, wtedy każdy z rodziców opiekuję się na równi potomstwem. Niestety w naszym kraju o opiekę naprzemienną ojcowie muszą zaciekle walczyć, nie jest ona przyznawana z urzędu dla obojga RÓWNYCH sobie rodziców. W chwili kiedy taki „tato” nie bardzo chce się opiekować swoim potomstwem, zostają zasądzane dosyć wysokie kwoty alimentów, które w znacznym stopniu pokrywają koszty związane z utrzymaniem dzieci – zgadzam się z taka praktyką. Nie chcesz wychowywać- płać!. Niestety w Polsce tak kolorowo to nie wygląda. Sądy rodzinne traktują ojców jako rodzica drugiej kategorii, któremu prawo do opieki nad jego dzieckiem nie przysługuję z urzędu. Dlaczego? Dlaczego kobiety/matki swoich dzieci, w obliczu rozwodu nie walczą o to, aby ich ojcowie wychowywali swoje dzieci? dlaczego tak łatwo zamienić jest im swoją wygodę na $? Przecież z takiej opieki naprzemiennej wynikają same plusy. Tylko, to nie przynosi materialnych dóbr, co miesięcznego zastrzyku gotówki, no i nie można stawiać się w roli ofiary „ten drań zostawił mnie samą z dziećmi”, bo przecież wymienia się opieką nad dziećmi. a Kobieta sama tak jak i on, samodzielnie decyduje o powodzeniu swojej kariery zawodowej, czy też realizacji planów na płaszczyźnie prywatnej.
      Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie kobiety tak postępują, są wyrachowane i przejęły obowiązek wychowywania dzieci w zamian za korzyści finansowe idące za tą decyzją. Wiele matek dałoby sobie ręce i nogi poodcinać, aby ojciec zainteresował się swoimi dziećmi, tylko i wyłącznie z powodu ich cierpienia i straty. Tylko, to nie są ojcowie, to imitacja mężczyzny, który nie potrafi wziąć odpowiedzialności. Takich jest niestety bardzo wielu, i nie sprowadza się to tylko do „rozwodników”, bo wielu jest takich, którzy pomimo poprawnej relacji z matką, nie chcą uczestniczyć w wychowywaniu swoich dzieci.

  32. Tak się zastanawiam, jestem po 23 letnim toksycznym związku, matką czwórki dzieci totalnie zniszczoną psychicznie i fizycznie od roku próbującą zacząć normalne życie. Zastanawiam się czy jak bym od początku to ja wcieliła się w rolę toksyczne żony byłabym teraz kwitnącą i zadbaną kobietą z pomalowanymi paznokciami leżącą przed telewizorem lub spotykającą się z koleżankami na plotki. A tak mam 40 lat i muszę układać sobie życie od nowa.

    • Judyta, nie tylko Ty masz taki dylemat. Też się zastanawiałam, zastanawiam czy gdybym była w opcji toksycznej żony (ok, idealną pewnie nie byłam, bo każdy z nas ma swoje za uszami) czy dzisiaj nie miałabym lepiej… Też mam 40stkę na karku, a nawet ciut więcej…

  33. Autor chyba opiera swój wywód na wiedzy z bravo lub innej pani domu. stracony czas na przeczytanie tego artykułu już nigdy nie zostanie mi zwrócony

  34. Toksyczna żona/dziewczyna: to przede wszystkim taka co jest non stop zazdrosna. O wszystko, o kolegów, o koleżanki, podejrzewa non stop zdradę a koniec końców sama zdradza; to taka co nie pozwala na nic facetowi, żadnego hobby, żadnych wydatków na siebie, żadnych wyjść z kolegami, do baru, kina, chyba, że z nią, zaś ona sama jak najbardziej może hulać, bo jest święta. To również taka jak było wspomniane, która w złości dopuszcza się rękoczynów, wypomina najmniejszą rzecz nawet z nią nie związaną z twojej przeszłości, która chce każdy aspekt twojego życia kontrolować, a sobie nie pozwala zwrócić uwagi o najdrobniejszą rzecz. Na koniec to taka która niszczy Cię psychicznie a zarazem uzależnia od siebie.

  35. Prawie jak u mnie z tym, że żona jest spokojna, opanowana. Nie obraża. Wie jak dobrze to rozegrać. Seksem nie gra, po prostu odmawia. W sumie, to już kiedyś ktoś to opisał, że współczesny mężczyzna, poza tym że już męski nie jest, został żywym bankomatem, niańką i sprzątaczką. Witajcie w świecie współczesnych „mężczyzn”.

  36. Piekny victim blaming ze strony niektorych kobiet. „Widzialy galy co braly”, Panowie sami sobie winni ze trwaja w takich zwiazkach…Mmm, powiedzmy to bitym kobietom, tez widzialy co braly, tez przeciez w kazdej chwili moga odejsc, right? Right. Absolutnie niespotykane jest, zeby ludzie sie maskowali, kamuflowali, ukrywali swoje prawdziwe twarze, do momentu w ktorym jest juz czesto za pozno na ucieczke. ZWLASZCZA dla mezczyzn, ktorzy niestety prawnego wsparcia, w odroznieniu od kobiet, nie maja wcale. Powiedzcie mezczyznie ktory ma dziecko z taka kobieta, zeby wzial rozwod. Moze to zrobic, oczywiscie – dziecka juz nigdy nie zobaczy, a alimenty bedzie musial placic czasami wyzsze niz swoja pensja.

    Naprawde, kazdej kobiecie ktora napisala komentarz w tym stylu, czy chociaz w ten sposob pomyslala – spojrzcie w lustro, i przeczytajcie artykul jeszcze raz – jest o Was.

  37. Sam jestem w takim związku na szczęście dobrze się bronię bo widzę że jak przestałbym się pilnować to włąśnie by tak było że mogłaby mnie zostawi w samych skarpetkach … to jest horror … moją największą przewiną jest to że kocham ją na zabój i od zawsze kochałem strach przed utratą kompensuje wszystko.
    Czy facet ma szanse gdzieś uzyskać pomoc? …może nawet bezpłatnie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here